Cookie Consent by Privacy Policies Generator website
Menu

Zostali w Afryce na zawsze…

Mieszkało tam ponad trzy tysiące ludzi. Funkcjonowały zakłady pracy, działały szkoły, kwitło życie kulturalne. Później, kiedy Polacy opuścili Afrykę, osiedle Koja nad jeziorem Wiktoria zlikwidowano, a teren zrównano z ziemią.
Reklama
Dzisiaj po tamtych czasach pozostał jedynie cmentarz. Zdewastowany, wymagający renowacji. Dzięki polskim misjonarzom i miejscowym „chłopcom ulicy” odzyska dawny blask.

Dr Hubert Chudzio, naukowiec z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, nie zasypia gruszek w popiele. Od kilku lat wraz ze studentami z Koła Naukowego Historyków prowadzi badania dotyczące przymusowych migracji Polaków. Misje w kraju i za granicą, dokumentowanie przeszłości. Inwentaryzowali między innymi groby, kwatery i cmentarze wojenne na terenie Małopolski, wzięli też pod lupę polskie nekropolie w Afryce Wschodniej.

– Od trzech lat, w ramach projektu „Z mrozów Syberii pod słońce Afryki”, prowadzimy wielotorową działalność związaną z badaniem i popularyzacją tematu afrykańskich osiedli polskich tułaczy – mówi dr Chudzio i podkreśla, że przeprowadzono już szereg wywiadów z ludźmi, którzy w latach 1940 – 1941 zostali wywiezieni na Syberię, a potem, po układzie Sikorski – Majski, z armią generała Andersa dotarli do Persji. Stamtąd ich dalsza droga wiodła do polskich osiedli w Afryce Wschodniej.

Młodzi badacze z Krakowa nawiązali kontakt ze stowarzyszeniem „Klub pod Baobabem” (zrzeszającym Afrykańczyków, czyli Polaków, którzy przeszli szlak od Syberii po Afrykę), a kulminacją ich działalności była ekspedycja naukowa do Tanzanii i Ugandy, podczas której sporządzono dokumentację filmową, fotograficzną oraz kartograficzną cmentarzy w Tengeru (Tanzania) oraz Koji i Masindi (oba w Ugandzie). W czasie wyprawy przeprowadzono również prace renowacyjne i porządkowe.

Nad brzegiem Wiktorii
Persja, Indie, Liban, Palestyna, Nowa Zelandia, Meksyk, Afryka… Różnymi szlakami podążali polscy tułacze, w różne miejsca rzucił ich los. Na Czarny Ląd przesiedlono najwięcej, ponad 18 tysięcy Polaków – w sumie w Afryce Wschodniej i Południowej założono 22 osiedla. Największe, w Tengeru, w masywie Kilimandżaro, leżące na wysokości 1200 metrów nad poziomem morza, liczyło pięć tysięcy mieszkańców. Następne znajdowało się w Masindi, mieszkało w nim cztery tysiące ludzi. Z kolei w Koji, nad brzegiem jeziora Wiktoria, ulokowano trzy tysiące uchodźców.

Część osób przebywała w osiedlach do połowy lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia, inni krócej. Początkowo warunki były trudne – spano ma pryczach i klepisku – jednak stopniowo następowała poprawa. Po latach, z perspektywy czasu, dla wielu polskich dzieci afrykański okres jawił się we wspomnieniach jako piękny i szczęśliwy. Chodziły tam do dobrych szkół, realizowały się w sporcie, angażowały w znakomicie funkcjonującym harcerstwie.
Mimo że Polakami opiekował się angielski Zarząd do Spraw Uchodźców w Afryce, wielu naszych rodaków zmarło, między innymi na choroby tropikalne. Po dawnych osiedlach zostały cmentarze, na których pogrzebano w sumie kilkaset osób. Częściowo zapomniane, częściowo odnawiane przez polskich zakonników przebywających na misjach w Afryce.

W drodze do Ojczyzny
Dziś mieszkają w różnych krajach. Polska, Wielka Brytania, Australia, Kanada, Stany Zjednoczone… Jednak chociaż od tamtych czasów minęło już tyle lat, byli mieszkańcy osiedla w Koji nie zapomnieli o swoich dawnych współtowarzyszach. Zawiązany niedawno Komitet Odbudowy Cmentarza stawia sobie za cel renowację zdewastowanej nekropolii, na której pochowano 96 osób.

Zadanie jest ambitne, gdyż po dawnym obozie pozostał tylko otoczony wysokim murem cmentarz. Przez jego środek wiedzie ścieżka, na jej końcu stoi pomnik z nazwiskami zmarłych. Nad obeliskiem góruje mały betonowy krzyż, a poniżej tablica z napisem „Zmarli Polacy w drodze do Ojczyzny”.
– Po opuszczeniu osiedla przez naszych rodaków cmentarz został zrównany z ziemią przy pomocy ciężkich maszyn przez nowych właścicieli terenu. Chociaż dzisiaj miejscowi twierdzą, że zrobili to handlarze narkotyków z Jamajki, którzy uprawiali tu opium, to jednak z naszego „śledztwa” wynika, że nekropolia została zniszczona zanim przybyli tam Jamajczycy – mówi dr Chudzio, dodając, że w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia częściową odbudowę cmentarza przeprowadził ksiądz Jan Marciniak. To był początek, potem akcję kontynuowali krakowscy studenci z Uniwersytetu Pedagogicznego, którzy dwa lata temu odnowili pamiątkowy pomnik, odmalowali bramę wejściową, a także oczyścili ścieżkę prowadzącą do obelisku.

Plany są znacznie szersze. Komitet Odbudowy Cmentarza planuje generalną renowację tego miejsca oraz postawienie nagrobków, a pomysł wspierają polscy misjonarze pracujący w Ugandzie, którzy pomogą przywrócić nekropolii dawny blask.

Pomoc zadeklarował salezjanin Ryszard Józwiak, opiekujący się pod Kampalą (stolicą Ugandy) ponad 200 „chłopcami ulicy”. Zbiera ich, organizuje nowe życie. Młodzi ludzie mieszkają w specjalnym ośrodku, udzielają się w grupach akrobatycznych, zespołach sportowych i muzycznych, mogą się uczyć i rozwijać. To właśnie ci czarni chłopcy, pod kierunkiem księdza Ryszarda, odbudują cmentarz. Prace powinny zakończyć się do listopada 2012 roku, obecnie trwa zbieranie funduszy. Nie od dziś wiadomo, że „Ojczyzna to ziemia i groby”...

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 4.67 / 12

Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 29.11.2021
GBP 5.5531 złEUR 4.6982 złUSD 4.1627 złCHF 4.5013 zł
Reklama

Sport


Reklama
Reklama