Menu

Krótka historia Kęszycy Leśnej i Regenwürmerlager

Krótka historia Kęszycy Leśnej i Regenwürmerlager
Pomnik Łącznościowca. (Fot. D.Michalska/Londynek.net)
Jest tak wiele atrakcyjnych miejsc w Wielkiej Brytanii, o Londynie nie wspominając, że aby je wszystkie zwiedzić, nie wystarczyłoby życia. Warto czasem jednak - hołdując zasadzie: cudze chwalicie, swego nie znacie - zwiedzić w Polsce miejsca mało znane, a często takie, o których w przewodnikach ani śladu...
Reklama

Gdy po wojnie teren wokół Międzyrzecza przeszedł w ręce Polaków, miasteczko przemianowano na Gródek, a w koszarach ulokował się garnizon Wojska Polskiego.

Jednak przez 70 powojennych lat miejscowość koło Międzyrzecza była białą plamą na cywilnych mapach. Stanowiła za to ważny punkt na mapach sztabowców. Z czasem, z tętniącego życiem, nawet jeśli tylko za sprawą stacjonującej tam armii naszych sojuszników ośrodka, stała się miastem-widmem.

Niszczejące tory w Kęszycy Leśnej z fabryki Krupp. (Fot. D. Michalska/Londynek.net)

Pod koniec lat 20. minionego wieku, w Kainscht - tak brzmiała wcześniej nazwa Kęszycy Leśnej (woj. lubuskie), Niemcy wybudowali koszary Regenwurmlager. Budynki stały się zapleczem dla jednego z największych projektów defensywnych realizowanych na wschodnich granicach III Rzeszy, czyli dla Festungsfront im Oder-Warthe Bogen (znane dziś jako Międzyrzecki Rejon Umocniony).

Do końca lat 60. minionego stulecia niewielu wiedziało, że pod ziemią ciągną się zasypane tunele metra zbudowanego przez hitlerowców. Mało kto mógł też zobaczyć dryfującą wysepkę na jeziorze Krzywa, które powstało w wyniku spiętrzenia pobliskiego kanału, tworząc system zapór hydrotechnicznych osłaniających bunkry. Powierzchnia jeziora, wynosząca ponad 200 000 m2, o głębokości od 3 do 20 m, miała prawdopodobnie posłużyć do zalania podziemnego labiryntu. Gdy w styczniu 1945 roku Niemcy bronili się, a wkrótce musieli uciekać przed nadciągającym frontem możliwe, że właśnie dzięki podziemnym tunelom udało się wielu z nich ocalić skórę.

Tylko stacjonujący w tym rejonie Rosjanie przez dziesięciolecia mieli nieograniczony dostęp do Regenwurmlager. Saperzy musieli jednak zacząć od likwidacji pól minowych. Przy okazji odkryli pokaźne składy amunicji, a nawet podziemny kabel elektryczny obliczony na 380 V! Kompleks posiadał także studnię, stanowiącą część autonomicznej elektrowni podziemnej, której turbiny obracała woda z pobliskiej zapory.

Prawdopodobnie też to Rosjanie trafili na zamaskowane wejście do tunelu, zabezpieczonego przez liczne pułapki. Gdy łącznościowcy zdecydowali się na spenetrowanie go, odważyli się na pokonanie kilku kilometrów, nie zapuszczając się jednak w wiele odgałęzień.

Koszary przedwojenne. (Fot. Facebook)

Z czasem udało się im zbadać (według zapisu płk. Spirydonowa) 44 km podziemnych korytarzy, których grubość oceniono na 3 m, a którego ściany i strop zabezpieczone były żelbetowymi płytami. Spirydonow pokonał wojskowym łazikiem ok. 20 km w kierunku Niemiec, pod ziemią! Oczywiście, jeśli dać wiarę raportowi inżynieryjno-saperskiemu oraz jego zapiskom.

Jednostka Łączności Północnej Grupy Wojsk Radzieckich wyprowadziła się z tych terenów dopiero w 1993 roku.

W historii Kęszycy Leśnej zapisali się także kolaboranci z ochotniczej formacji złożonej z belgijskich Walonów, którzy ramię w ramię z faszystowskim okupantem walczyli przeciw Armii Czerwonej na froncie wschodnim.

Współcześnie władze starają się zmienić oblicze Kęszycy Leśnej, ale burzliwa historia tego terenu nadal widoczna jest na każdym kroku! Warto więc na własne oczy zobaczyć centrum, a tam kiczowaty pomnik dzielnego radzieckiego łącznościowca, wokół wiele niszczejących budynków, a pod ziemią wielokilometrowe korytarze MRU...

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 6 / 1

Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 28.02.2020
GBP 5.066 złEUR 4.335 złUSD 3.925 złCHF 4.073 zł

Sport


Reklama