Menu

Kobieta za kamerą: Kaya Kunz

Kobieta za kamerą: Kaya Kunz
Kaya jest absolwentką słynnej łódzkiej filmówki. (Fot. Arch. prywatne K. Kunz)
Kobiety-operatorki zmieniają współczesne kino!
Reklama

Na naszych oczach upada kolejny z bastionów męskiej dominacji w branży filmowej. I choć do pełnego równouprawnienia droga jest wciąż odległa, wydaje się, że kino nie może już z niej zawrócić. Jeszcze nie tak dawno ciężkie kamery obsługiwał tylko mężczyzna, ale sytuacja uległa zmianie i coraz więcej jest operatorek przebijających się do kinowego nurtu. 

Jedną z nich jest mieszkająca na Wyspach Kaya Kunz, zdobywająca nagrody na prestiżowych festiwalach filmowych, na co dzień pracująca w brytyjskiej stacji telewizyjnej.

Jesteś bardzo młoda, a już na swoim koncie masz wiele sukcesów. Pracujesz dla prestiżowych brytyjskich telewizji, twoje filmy są wyświetlane na znanych festiwalach - przypomnijmy: BAFTA Nespresso, gdzie film, do którego zdjęcia Ty robiłaś, został finalistą światowego konkursu.
Jak zaczęłaś i czy od dawna wiązałaś swoje życie z kamerą?


Kaya Kunz: - Nie wiem, czy jestem aż tak młoda. Zaczęłam dość wcześnie. Już w wieku 20 lat na pierwszym roku studiów zaczęłam pracować w mediach, nie pracowałam jednak przy kamerze, ale przy produkcji tv, bo taki kierunek skończyłam na łódzkiej filmówce. Z racji tego, że ta pierwsza praca to był taki mały dział multimedialny w dużej firmie, każdy robił tam wszystko, więc zaczęłam tam też swoją przygodę z kamerą i montażem.

Przy montażu zostałam bardzo długo, a tak na poważnie zajęłam się kamerą dopiero w 2015 roku, kiedy zaczęłam pracować w "Newsweeku" jako videographer i pokochałam pracę z kamerą. Wiedziałam, że to jest to, bo nawet jako dziecko interesowałam się aparatami i robieniem zdjęć, ale nie potrafiłam w siebie uwierzyć i myślałam, że to jest za trudne, więc odpuściłam kamerę, bo montaż wydawał się bardziej bezpieczny.

Praca w "Newsweeku" dała mi pewność tego, że kamera jest moją pasją. To jest jednak wciąż praca w mediach, głównie newsy. Ponad rok temu wreszcie się przełamałam i zaczęłam realizować swoje największe marzenie, czyli pracę w filmie. Zrobiłam swój pierwszy projekt jako DOP. Później pojawiły się kolejne filmy, które były wyświetlane w BAFTA, a niedawno zrealizowałam kolejny projekt wraz z reżyserem BBC. Film nosi tytuł “The Dreamcatcher” i niebawem odbędzie się jego premiera.

Czy wkrótce nazwisko Polki zobaczymy w wielkich hollywoodzkich produkcjach? (Fot. Arch. prywatne K. Kunz)

Jesteś kobietą, Polką pracująca na Wyspach, ciężko było dostać się do świata telewizji i filmu?

- Tak. Cały czas jest mi ciężko dostać się do tego świata, głównie z tych dwóch powodów. Pracuję w arabskiej telewizji, w której głównie pracują osoby pochodzące spoza Wielkiej Brytanii. Przebicie się do produkcji brytyjskich jest trudne dla imigrantów, a wybicie się na taki super profesjonalny poziom kiedy jest się kobietą, jest tym bardziej trudne. Tutaj jest trochę inaczej niż w Polsce, tam kobiety z kamerą to rzadkość, pod koniec przed wyjazdem widziałam minimalne zmiany. Na Wyspach za kamerą jest o wiele więcej dziewczyn i dla mnie to było coś pięknego.

W filmie jest trochę gorzej i dużo zostało już powiedziane na ten temat, najwięcej chyba 2 lata temu, kiedy Rachel Morrison została pierwszą (!) w historii kobietą nominowaną do Oscara za zdjęcia, 2018 rok.... Widzę zmiany, ale to bardzo powolny proces.

W przemyśle filmowym, gdzie pracujesz, wciąż mówi się, że więcej jest mężczyzn i zarabiają więcej niż kobiety. Widzisz to u siebie ?

- Absolutnie tak! Przede wszystkim mężczyznom jest o wiele łatwiej dostać pracę. To gdzieś jest zakorzenione głęboko w naszej podświadomości, bo nie jest przecież tak, że producent robi film i myśli sobie, że zatrudni samych mężczyzn, tylko koniec końców zatrudniony zostanie mężczyzna. To wynika z naszej postawy.
Widzę też to u siebie, mam mniejszą wiarę w siebie, ale wiem teraz, że jest to efekt tego co społeczeństwo wmawiało mi przez wiele lat. Nie byłam zsocjalizowana do tego, żeby stawiać na swoim, być twarda i uparta. Dlatego kobietom jest ciężko się przebić.

Jaka jest różnica pomiędzy filmem a telewizją, newsami i co wolisz?

- Zasadniczą różnica jest taka, że film to sztuka. Chodzi o to żeby “rzeźbić”, wszystko zbudować od zera, a moim zadaniem jest zobrazowanie tego wizualnie. Wesprzeć ten przekaz, który gdzieś tam chcemy puścić dalej w świat.

Natomiast newsy i telewizja to bardziej rzemiosło niż sztuka. To krótkie historie, które trzeba opowiedzieć, nie ma czasu na zastanawianie się. Newsy robi się po to, żeby ludzie byli na bieżąco ze wszystkimi informacjami, a filmy po to, by zagłębić się bardziej w swoją i widza duszę.

Kaya z żoną Magdaleną. (Fot. Arch. prywatne K. Kunz)

Na kim się wzorujesz tworząc zdjęcia?

- Na wszystkich topowych operatorach! Zazwyczaj oglądam filmy i wzoruję się na nich. Jestem jeszcze na tyle młoda w tym tworzeniu filmowym, że nie zdążyłam wypracować własnego stylu, więc wciąż poglądami innych. Do moich ulubionych operatorów należy oczywiście absolutny mistrz Roger Deakins, Emmanuel Lubezki, Hoyte Van Hoytema, Jeff Cronenweth - no i oczywiście kobiety: wspaniała, pierwsza w historii nominowana do Oscara Rachel Morrison oraz Reed Morano - reżyserka “Opowieści podręcznej” - ma niezwykły i unikalny styl.

To tylko kilka z wielu moich inspiracji.

Jakie masz plany na przyszłość?

Mam dwa tory planów na przyszłość. Jeden jest nazwijmy to marzycielski, a drugi bardziej stąpający po ziemi. Pracuję w mediach już tyle lat, więc można powiedzieć, że jestem profesjonalną newsową operatorką kamery, niedawno zaczęłam pracę w ITV, więc newsy i media na najwyższych obrotach.
Natomiast ta druga droga, to film. Będę robić filmy na własną rękę, tak jak do tej pory, ale chciałabym zacząć robić to na wysokim poziomie, pożegnać się z newsami (które zawsze będą w moim sercu) i zacząć żyć z pracy w filmie. Najpierw jako asystent, później operatorka, a na końcu DOP w Hollywood. To jest mój plan. Zobaczymy, co przyniesie życie.

Wyspy dodały Ci skrzydeł? Myślisz o powrocie do Polski?

- Wyspy totalnie dodały mi skrzydeł! Gdybym nie wyjechała z Polski, nie byłabym tu gdzie jestem. Nie wiem, czy tak bardzo dałabym upust swoim marzeniom, czy zajęłabym się filmem, pewnie zostałabym już na stałe w mediach. Przyjechałam tutaj z czystą kartą i zaczęłam wszystko od zera. Zrozumiałam, że mogę dojść o wiele dalej, niż mi się wydaje. Do Polski nie wracam, ze względu na to co tam się dzieje, nie z obecnym rządem, nie ze “Strefami wolnymi od LGBT”, nie chcą mnie tam, więc nie ma po co wracać.

Dziękuję za rozmowę.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 3.3 / 26

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią
Dodaj komentarz
Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 27.03.2020
GBP 5.022 złEUR 4.525 złUSD 4.113 złCHF 4.268 zł

Sport


Reklama