Oddziały ratunkowe w Anglii są u kresu wytrzymałości, a pacjentów wciąż przybywa... (Fot. Getty Images)

Tylko 1 na 6 oddziałów ratunkowych w Anglii przyznaje, że poradziłby sobie z poważnym incydentem

Lekarze medycyny ratunkowej, zrzeszeni w Royal College of Emergency Medicine, wyrazili swoje zaniepokojenie wynikami przeprowadzonej w szpitalach ankiety dotyczącej reakcji na sytuacje awaryjne, takie jak katastrofy kolejowe, pożary czy zamachy bombowe. Okazało się bowiem, że tylko 1 oddział ratunkowy na 6 dałby radę zająć się takimi poważnymi wypadkami - donosi dziennik "The Guardian".

Royal College of Emergency Medicine (RCEM) to niezależne stowarzyszenie zawodowe lekarzy medycyny ratunkowej w Wielkiej Brytanii, które ustala standardy szkolenia i przeprowadza egzaminy w zakresie medycyny ratunkowej. 

Dr Adrian Boyle, prezes RCEM, alarmuje, że sytuacja na oddziałach ratunkowych się pogarsza, co oznacza, że w sytuacjach, gdy dochodzi do większych wypadków z udziałem dużej liczby poszkodowanych, niewiele szpitali mogłoby sobie z tym poradzić. 

W badaniu przeprowadzonym wśród dyrektorów klinicznych i konsultantów w 71 oddziałach ratunkowych w Anglii wszyscy stwierdzili, że ich oddziały ratunkowe są zatłoczone, a ponad 70% przyznało, że pacjenci musieli czekać na korytarzach lub karetkach przynajmniej przez połowę czasu.

Tylko 11 było przekonanych, że byli "odpowiednio przygotowani" do reagowania na poważny incydent.

Wyniki, opublikowane w zeszłym tygodniu w Emergency Medicine Journal, pochodzą z badania przeprowadzonego w marcu ubiegłego roku przez naukowców ze szpitala Derriford w Plymouth i Royal Centre for Defence Medicine w Birmingham.

Od tego czasu warunki na oddziałach ratunkowych pogorszyły się, a w zeszłym tygodniu NHS England stwierdził, że rok 2024 był najbardziej pracowitym rokiem w historii dla oddziałów ratunkowych i karetek pogotowia.

Średnio 5 407 pacjentów leczono na grypę każdego dnia w zeszłym tygodniu - to trzy i pół raza więcej niż w tym samym czasie w zeszłym roku.

Ambulanse ustawiały się w kolejkach przed oddziałami ratunkowymi, ponieważ nie było łóżek dla ich pacjentów.

Z kolei 12 591 pacjentów było na tyle zdrowych, że mogli opuścić szpital, ale ich wypis ze szpitala został opóźniony, ponieważ nie mieli dokąd pójść. Niedobór miejsc noclegowych oferowanych przez opiekę społeczną spowodował, że 70,6% pacjentów zostało w szpitalu.

"Błędem byłoby sądzić, że chodzi tylko o zimowe wirusy układu oddechowego" — podkreśla dr Adrian Boyle, prezes RCEM. "To są krople, które przepełniają czarę goryczy. Problemem jest niewystarczająca liczba łóżek i obciążenie pracą, aby umożliwić przyjęcie pacjentów. System jest w kryzysie przez cały rok" - alarmuje Boyle.

Najnowszy kryzys w NHS doprowadził do tego, że ponad 20 zarządów szpitali ogłosiło, że zostały dotknięte tzw. krytycznym incydentem, co pozwala im przełożyć planowe zabiegi, aby móc przenieść personel do pomocy na szpitalny oddział ratunkowy (SOR).

Szpitale w Anglii muszą co roku składać NHS England plan na wypadek poważnego incydentu, zwykle we współpracy z policją i strażą pożarną. Większość planów obejmuje znalezienie sposobu na to, aby w razie nagłych wypadków, takich jak pożary czy katastrofy transportowe, móc udzielić pomocy większej liczbie pacjentów.

Zdaniem prof. Lucy Easthope, która jest doradczynią ds. reagowania na katastrofy, w sytuacji gdy oddziały ratunkowe będą nadal zatłoczone, zespoły reagowania na katastrofy mogą musieć rozważyć zaplanowanie, jak leczyć ludzi na miejscu masowego wypadku, a nie w szpitalu.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Co o tym myślisz?
Linki Sponsorowane
Ładuję...
Kurs NBP
GBP
4.9810
+0.0164
EUR
4.2864
+0.0022
USD
3.7756
+0.0202
CHF
4.6526
+0.0155
Forex
Źródło: currencybeacon.com
Ładuję...

Ogłoszenia

Wiadomości

Wydarzenia

Menu