Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Remis w Warszawie. Legia zaskoczyła Szkotów

Remis w Warszawie. Legia zaskoczyła Szkotów
Legioniści w drugiej połowie zaprezentowali się dużo lepiej. (Fot. rangers.co.uk)
Piłkarze Legii Warszawa zremisowali wczoraj ze szkockim zespołem Rangers FC 0:0 w pierwszym meczu czwartej, decydującej rundy kwalifikacji Ligi Europy. Rewanż odbędzie się 29 sierpnia w Glasgow.
Reklama

Początek spotkania - przy ogłuszającym dopingu kibiców - to głównie walka w środku pola. Pierwsi groźniej zaatakowali goście, ale strzał głową Sheyia Ojo był niecelny. W rewanżu Allana McGregora w bramce Rangers sprawdził Brazylijczyk Luquinhas, ale doświadczony Szkot nie dał się zaskoczyć.

Po kwadransie zaczęli dominować wicemistrzowie Szkocji. Sprawiający wrażenie szybszych i silniejszych fizycznie, piłkarze trenera Stevena Gerrarda regulowali tempo gry, lepiej się ustawiali, długo utrzymywali się przy piłce i lepiej nad nią panowali. Mozolnie konstruowali akcje, po których jednak nie potrafili zagrozić bramce Radosława Majeckiego.

Gospodarzy, wśród których niewidoczni byli mający odpowiadać za ofensywę Walerian Gwilia i Sandro Kulenovic, z letargu wyrwał dopiero w 31. minucie Portugalczyk Cafu, który soczyście uderzył na bramkę "Rangersów", ale ich golkiper był na posterunku.

Powody do optymizmu fanom warszawskiej drużyny dała już pierwsza akcja po przerwie, kiedy po zagraniu Luquinhasa z powietrza nad poprzeczką strzelił Gwilia. Chwilę później Gruzin dośrodkował z rzutu rożnego, a głową groźnie uderzył Igor Lewczuk. W 62. minucie w podobnej sytuacji obrońca Legii był jeszcze bliższy szczęścia, choć tym razem po rzucie wolnym.

Kilkadziesiąt sekund później najlepszą okazję do zdobycia gola mieli goście - sam na sam z bramkarzem znalazł się Kolumbijczyk Alfredo Morelos, ale Radosław Majecki zachował zimną krew i skutecznie interweniował nogami. Z kolei po następnych czterech minutach groźnie, choć niecelnie, główkował chorwacki obrońca ekipy z Glasgow Nikola Katic.

W 74. minucie umiejętności McGregora sprawdził wyróżniający się w szeregach Legii Czarnogórzec Marko Vesovic, ale 37-letni szkocki bramkarz po raz kolejny pokazał, że zna swój fach. Kilka minut później warszawianie domagali odgwizdania rzutu karnego za zagranie ręką jednego z rywali, a strzelającym był znowu Lewczuk.

Legioniści w drugiej połowie zaprezentowali się dużo lepiej niż w pierwszej i byli bliżsi zwycięstwa. W tym sezonie w europejskich pucharach ciągle zachowują czyste konto i to sprawia, że w Glasgow nie będą na straconej pozycji. Jednym z warunków jest zdobycie gola, a skandując po końcowym gwizdku gromko: "Carlitos, Carlitos" kibice wicemistrza Polski jasno dali do zrozumienia, na kogo w tej kwestii liczą najbardziej. Hiszpan w czwartek był rezerwowym.

 

    Komentarze


    Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
    Bądź pierwszy! Podziel sie opinią

    Dodaj komentarz


    Reklama
    Reklama
    Kurs NBP z dnia 17.09.2019
    GBP 4.888 złEUR 4.341 złUSD 3.941 złCHF 3.965 zł

    Sport


    Reklama