Menu

Partia Johnsona walczy o utrzymanie władzy i dokończenie Brexitu

Partia Johnsona walczy o utrzymanie władzy i dokończenie Brexitu
Od czasu objęcia urzędu premiera przez Johnsona konserwatyści wygrywali wszystkie sondaże. (Fot. Getty Images)
Rządząca Partia Konserwatywna jest faworytem jutrzejszych przedterminowych wyborów do brytyjskiej Izby Gmin, ale sama wygrana nie wystarczy premierowi Borisowi Johnsonowi - musi on zdobyć bezwzględną większość, co już nie jest pewne.
Reklama

Parlamentarny klincz w sprawie Brexitu był główną przyczyną rozpisania wyborów, ale tak naprawdę stojący na czele rządu mniejszościowego Johnson nie miał szans na przeforsowanie żadnej ustawy i od czasu objęcia w lipcu br. urzędu przegrywał niemal wszystkie głosowania.

Konserwatyści kończyli kadencję mając w klubie 298 posłów, co oznacza, że do większości brakuje im 28. W praktyce bezwzględna większość wynosi mniej niż 326, bo trzeba odliczyć nieobejmującą mandatów północnoirlandzką Sinn Fein i niegłosującego spikera, ale tak czy inaczej sondaże wskazują, że jest to w ich zasięgu.

Od czasu objęcia urzędu premiera przez Johnsona konserwatyści wygrywali wszystkie sondaże, utrzymując w ostatnich dniach przed wyborami poparcie na poziomie ok. 42-43 proc. i przewagę ok. 10 proc. nad Partią Pracy.

Trzeba jednak pamiętać, że Theresa May, rozpisując w czerwcu 2017 r. przedterminowe wybory, też miała dużą przewagę sondażową, a ostatecznie straciła bezwzględną większość. Johnson zdecydowanie starał się uniknąć popełnionego wówczas przez May błędu, jakim było brak czytelnego przesłania.

Tym razem było ono bardzo jasne – tylko konserwatyści gwarantują dokończenie Brexitu, co pozwoli na uwolnienie potencjału gospodarczego kraju, inwestycje w służbę zdrowia czy infrastrukturę.

Johnson starał się też przyciągnąć wyborców z okręgów, które tradycyjnie były bastionami Partii Pracy, ale gdzie w referendum było duże poparcie dla wyjścia z UE – i jak wynika z badań, ta strategia może się okazać skuteczna.

Johnson nie miał innego wyjścia, bo wśród partii, które mają szansę wejść do parlamentu nie widać nikogo, kto mógłby poprzeć mniejszościowy rząd konserwatystów, co oznacza, że jak nie zdobędą oni samodzielnej większości, realny jest scenariusz, że na Downing Street 10 wprowadzi się lider Partii Pracy Jeremy Corbyn.

Laburzyści dla odmiany robili wszystko, by wybory nie sprowadzały się do kwestii Brexitu. Wynikało to głównie z faktu, że przez długi czas oni również nie mogli uzgodnić stanowiska, a ostatecznie ogłosili neutralność. Corbyn zapowiada, że w ciągu trzech miesięcy renegocjuje umowę z UE, po czym podda ją pod referendum, dając do wyboru wyjście na nowych warunkach lub pozostanie w UE, przy czym partia nie będzie się opowiadać za żadną z opcji.

Partia Pracy motywem przewodnim swojej kampanii uczyniła system publicznej opieki zdrowotnej NHS, który faktycznie jest w kryzysie, w szczególności zaś zarzucała Johnsonowi, że prowadzi tajne negocjacje z USA na temat prywatyzacji NHS, choć na to już nie przedstawiła dowodów.

Jej drugim motywem przewodnim stał się natomiast szeroko zakrojony program renacjonalizacji – poczty, kolei, wodociągów, operatorów energetycznych sieci przesyłowych – co wzbudza zaniepokojenie na rynkach finansowych. Podobnie zresztą jak zapowiedzi potężnego zwiększenia wydatków budżetowych, które zdaniem niezależnych ekonomistów nie mogą się udać bez znaczących podwyżek podatków.

Największym problemem Partii Pracy w kampanii były jednak oskarżenia to tolerowanie antysemityzmu, którego źródłem jest jednoznacznie propalestyńskie – a tym samym antyizraelskie – stanowisko Corbyna.

Trzecia co do wielkości ogólnokrajowa partia – Liberalni Demokraci zapowiedziała, że jeśli wygra, natychmiast wycofa wniosek o wyjście z UE i to bez powtarzania referendum. Choć około połowa Brytyjczyków popiera pozostanie w UE, zupełnie nie przekłada się to na poparcie dla najbardziej prounijnej z brytyjskich partii. Jeszcze na wczesną jesienią zbliżała się w sondażach do Partii Pracy, tymczasem teraz wygląda, że pozostanie na dotychczasowym poziomie kilkunastoprocentowego poparcia i kilkunastu mandatów.

Jeszcze większym fiaskiem wybory będą dla Partii Brexitu, czyli nowego ugrupowania Nigela Farage’a, które w maju uzyskało najwięcej brytyjskich mandatów w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Decyzja Farage’a, by nie wystawiać kandydatów w okręgach, gdzie poprzednio wygrali konserwatyści – aby uniknąć rozbijania głosów wyborców popierających wyjście z UE – niewątpliwie może pomóc w doprowadzeniu do Brexitu, ale dla Partii Brexitu oznaczała, że przestała się liczyć. Inna sprawa, że przy brytyjskiej ordynacji większościowej nawet kilkunastoprocentowe poparcie nie gwarantowało jej zdobycia choćby jednego mandatu.

Trzeci co do wielkości klub w Izbie Gmin nadal będzie więc tworzyła Szkocka Partia Narodowa (SNP), która również opowiada się za natychmiastową rezygnacją z Brexitu, ale zarazem Brexit podaje jako uzasadnienie dla nowego referendum niepodległościowego w Szkocji w przyszłym roku. SNP jasno też zapowiedziała, że warunkiem poparcia przez nią jakiegokolwiek rządu mniejszościowego jest zgoda na plebiscyt. W praktyce to odnosi się tylko do Partii Pracy, bo która może potrzebować głosów SNP i nie wyklucza w sposób kategoryczny zgody na referendum.

Według najnowszego sondażu YouGov, konserwatyści zdobędą 339 mandatów. (Fot. Getty Images)

Według opublikowanej wczoraj wieczorem analizy ośrodka YouGov, która w odróżnieniu od zwykłych sondaży poparcia jest oparta na badaniach w poszczególnych okręgach, jest zatem znacznie dokładniejsza, konserwatyści zdobędą 339 mandatów, laburzyści – 231, SNP – 41, zaś Liberalni Demokraci – 15.

Uzyskanie przez Partię Konserwatywną bezwzględnej większości oznaczałoby, że Johnson nie będzie musiał ponownie przesuwać terminu Brexitu i Wielka Brytania opuści Unię Europejską 31 stycznia przyszłego roku. 

Wyniki jutrzejszych wyborów spodziewane są w nocy z czwartku na piątek, zaś pierwsze posiedzenie nowego parlamentu zaplanowane jest na wtorek, 17 grudnia.

Czytaj więcej:

Corbyn oskarża Johnsona o kłamstwa na temat umowy o Brexicie

YouGov: Konserwatyści będą mieć większość z przewagą 28 mandatów

Wybory w UK: Brexit rozszerzył pole walki o głosy

    Komentarze
    • Przemko
      11 grudnia 2019, 19:01

      kupa śmiechu - z dużą przewagą kupy. bolszewickie pomysły korbyna nie są problemem - problem to rzekomy "antysemityzm" (choć linijkę dalej wyjaśniono, że są PRO-palestyńscy czyli PRO-semiccy ale za to ANTY - izraelscy czyli ANTY-chazarscy). LOL

    • Liberał
      12 grudnia 2019, 07:32

      Super wiadomości. Mam nadzieję że UK wyjdzie z Eurokouchozu i będzie to początek końca Unii Europejskiej, która zmieniła się nie do poznania. Narzuca masę zbędnych regulacji niekorzystnych dla Wielkiej Brytanii, czesto wręcz absurdalnych. Zobaczcie że UK da sobie świetnie radę poza Unią i nie wierzcie w te bajki o biedzie i kryzysie.

    Dodaj komentarz
    Reklama
    Reklama
    Kurs NBP z dnia 24.01.2020
    GBP 5.038 złEUR 4.246 złUSD 3.848 złCHF 3.963 zł

    Sport


    Reklama