Menu

Londyn: Polak podejrzany o zabójstwo żony odwołał się od decyzji sądu o ekstradycji

Londyn: Polak podejrzany o zabójstwo żony odwołał się od decyzji sądu o ekstradycji
Policjanci w miejscu znalezienia ciała Grażyny Kuliszewskiej. (Fot. Małopolska Policja)
Czesław K. odwołał się do brytyjskiego sądu najwyższego od decyzji o ekstradycji, którą wydał w Londynie sąd pierwszej instancji. Według doniesień medialnych, mężczyzna może być podejrzewany o zabójstwo żony Grażyny Kuliszewskiej, której ciało w lutym wyłowiono z rzeki Uszwicy (Małopolskie).
Reklama

Tarnowska prokuratura prowadząca śledztwo w sprawie nie potwierdza tej informacji i ze względu na dobro postępowania nie ujawnia jego szczegółów, w tym wyników sekcji zwłok kobiety.

W ubiegłym tygodniu sąd w Londynie zdecydował o ekstradycji Czesława K. Mężczyzna wspólnie z brytyjskimi prawnikami przygotował odwołanie od tego orzeczenia. Zdaniem polskiego obrońcy K., mec. Dawida Gąsawskiego, oczekiwanie na rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego jest kwestią prawdopodobnie kilku miesięcy.

Czesław K. pozostaje w londyńskim areszcie Her Majesty's Prison Wandsworth od lipca ub. r., kiedy to został zatrzymany przez brytyjski wymiar sprawiedliwości na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA).

34-letna Grażyna Kuliszewska zaginęła w nocy z 3 na 4 stycznia 2019 r. Jej ciało odnaleziono 28 lutego. O tajemniczym zniknięciu 34-latki informowały wówczas portale Onet i Fakt24.

Pochodząca z Borzęcina koło Brzeska kobieta wraz ze swoim mężem pracowała w Wielkiej Brytanii. Ich pięcioletnim synem obecnie zajmuje się rodzina.

Pochodząca z Borzęcina koło Brzeska kobieta wraz ze swoim mężem pracowała w Wielkiej Brytanii. (Fot. Facebook)

Z relacji mediów i świadków wynika, że Bożego Narodzenia w 2018 r. Kuliszewska nie spędziła z rodziną - została w Londynie, a mąż i syn wrócili do Polski. 3 stycznia 2019 r. również i ona przyleciała do kraju. Zdążyła z mężem Czesławem odwiedzić notariusza - zamierzali podpisać umowę, zgodnie z którą dom 34-latki w Polsce przechodzi na Czesława.

Kuliszewska miała przepisać mężowi nieruchomość za 15 tys. funtów. Do podpisania umowy jednak nie doszło, ponieważ brakowało stosownych dokumentów. Portale podały wtedy, że pieniądze, które Czesław miał przekazać żonie, zniknęły. 4 stycznia kobieta planowała wrócić do Londynu, na lotnisko do Krakowa jednak nie dotarła. Jej ciało, po prawie dwumiesięcznych poszukiwaniach, wyłowiono 28 lutego 2019 r. z rzeki Uszwicy niedaleko Borzęcina.

Zgodnie z relacją męża, wieczorem 3 stycznia ubiegłego roku jego żona była podenerwowana. Poszli spać we trójkę: on, żona i syn. Kiedy mężczyzna obudził się rano, 34-latki nie było. Miała zostawić mu wiadomość, że zobaczą się w Londynie. Pojechał tam, ale nie zastał kobiety. Zawiadomił o tym bliskich i policję.

Według siostry Grażyny, małżonkowie planowali rozwód, choć mąż twierdził, że nie miał informacji o takich planach. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że w Londynie Kuliszewska miała mieć romans z Kurdem o imieniu Sardar. Gdy ten dowiedział się o zaginięciu kobiety, zamieścił na Facebooku ogłoszenie o nagrodzie w wysokości 100 tys. zł za informacje o zaginionej. Sardar twierdził, że widział dokumenty rozwodowe przygotowane przez kobietę.

Czytaj więcej:

Sąd w Londynie: Mąż zamordowanej Polki pozostanie w brytyjskim areszcie

Brytyjski sąd zdecydował o ekstradycji męża Grażyny Kuliszewskiej

    Komentarze
    • Wiesław G
      25 lutego, 09:19

      Zróbcie sekcje zwłok to się dowiecie że była w ciąży z Kurdem. W Polsce w wiazieniach mnóstwo jest nie winnice skazanych osób. Tylko dlatego że nie stać jest ludzi na obrońcę. ENA to nie koniec świata, zawsze można się odwoływać, nich prawnik złoży wniosek z zapytaniem kiedy doszło do śmierci dokładnie do sądu w Polsce. Jeśli strona polska nie odpowie na pismo nakaz traci moc. Ludzie wystarczy dobry prawnik, a nie ukrywanie się i mieszkanie na pokóju.

    Dodaj komentarz
    Reklama
    Reklama
    Kurs NBP z dnia 27.03.2020
    GBP 5.022 złEUR 4.525 złUSD 4.113 złCHF 4.268 zł

    Sport


    Reklama