Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Brytyjskie media o interwencji w Syrii: Zdania są podzielone

Brytyjskie media o interwencji w Syrii: Zdania są podzielone
We wczorajszym nadzwyczajnym posiedzeniu rządu wziął udział m.in. minister obrony Gavin Williamson. (Fot. Getty Images)
Brytyjskie media spekulują dzisiaj na temat skali zaangażowania Londynu w ewentualną interwencję zbrojną w Syrii po tym, jak rząd otworzył premier Theresie May drogę do decyzji o udziale we wspólnym z USA uderzeniu w reżim Baszara el-Asada.
Reklama

Centrowy "The Times" odnotował, że po nadzwyczajnym posiedzeniu rządu premier może liczyć na poparcie swoich ministrów, jeśli zdecyduje się na wsparcie interwencji w Syrii. Zaznaczył, że choć w komunikacie po spotkaniu nie padła jednoznaczna deklaracja dotycząca użycia sił wojskowych, to pojawiły się stanowcze zwroty o tym, że "jest konieczne, aby użycie broni chemicznej spotkało się ze sprzeciwem", oraz że istotne jest "podjęcie działania w celu załagodzenia cierpienia humanitarnego".

Dziennik podkreślił, że premier otrzymała "jednogłośne" poparcie szefów resortów, którzy wcześniej zapoznali się z przedstawionymi przez głównego doradcę May ds. bezpieczeństwa narodowego Marka Sedwilla informacjami wywiadowczymi na temat sytuacji w Syrii.

Jednocześnie "The Times" zauważył, że lider opozycyjnej Partii Pracy Jeremy Corbyn coraz bardziej sprzeciwia się możliwej interwencji w Syrii, ostrzegając, że "więcej bombardowań, więcej zabitych osób i więcej wojny nie uratuje niczyjego życia". Jednocześnie polityk miał poprosić premier May o dostęp do tajnych informacji w celu lepszego zrozumienia rządowego stanowiska.

Wśród kwestii wymagających rozstrzygnięcia przed ewentualnym zaangażowaniem się Wielkiej Brytanii w spodziewane amerykańskie działania wojskowe jest kwestia ewentualnej zgody parlamentu na skierowanie wojska do Syrii. "The Times" zaznaczył, że nawet rządząca Partia Konserwatywna wydaje się podzielona w tej kwestii. O ile szef komisji ds. polityki zagranicznej w Izbie Gmin Tom Tugendhat wielokrotnie bronił tego, że szefowa rządu może podjąć taką decyzję samodzielnie, to były proeuropejski minister finansów Ken Clarke ocenił, że pominięcie parlamentu byłoby "krokiem wstecz" w brytyjskiej demokracji.

Komentatorka "The Timesa" Catherine Philp zaznaczyła, że mimo narastająco agresywnej retoryki ze strony USA i Rosji oraz medialnych spekulacji nie należy spodziewać się bezpośredniej konfrontacji między tymi krajami.

"USA jasno wyraziły niezadowolenie z powodu tego, że Rosja popiera Asada, oceniając, że Moskwa ponosi częściową odpowiedzialność za użycie broni chemicznej. Mimo to (amerykańscy dowódcy) podejmą staranne wysiłki na rzecz uniknięcia konfliktu między siłami obu państw" - poinformowała.

"The Telegraph" opublikował w dziś artykuł Daniela Capurro, który ocenił, że "May może podjąć działania militarne bez pytania posłów o zgodę", zaznaczając, że dotychczasowe konsultacje z parlamentem wynikały z przyjętej konwencji, a nie prawnego obowiązku premiera. Jak jednak podkreślił, jakiekolwiek dłuższe zaangażowanie w Syrii wymagałoby zgody deputowanych.

"The Guardian" omówił spodziewane cele ataków, wskazując na bazy lotnicze reżimu Asada, które mogłyby zostać namierzone m.in. przez brytyjskie samoloty Typhoon i Tornado GR4, które stacjonują w cypryjskiej bazie Królewskich Sił Lotniczych w Akrotiri.

Z kolei główny komentator z zakresu polityki międzynarodowej Patrick Wintour analizował, że brane pod uwagę są trzy możliwości: minimalistyczne uderzenie odwetowe, próba zniszczenia zapasów broni chemicznej i zdolności jej dalszej produkcji lub pełen atak na infrastrukturę wojskową syryjskiego reżimu.

Dziennikarz zaznaczył, że wśród zachodnich liderów "nie ma jednak w tym momencie apetytu na próbę obalenia Asada, co prawdopodobnie doprowadzi do jakiegoś pośredniego rozwiązania".

Według opublikowanego wczoraj badania YouGov, aż 61 proc. Brytyjczyków uważa, że May powinna uzyskać zgodę posłów przed podjęciem jakichkolwiek działań wojskowych w Syrii. Przeciwnego zdania jest zaledwie 18 proc.

Jednocześnie plany operacji militarnej popiera jedyne 22 proc. ankietowanych, podczas gdy 43 proc. jest przeciwko. Aż 34 proc. nie ma w tej sprawie zdania.

 

    Komentarze


    • SA
      14 kwietnia, 03:47

      Jakie podzielone zdanie???, wielki brat powie ze atakujemy , i brytyjskie pieski nie maja nic do gadania, taki uklad maja od zakonczenia 2 wojny swiatowej, uczcie sie historii:)

    • Baramba
      14 kwietnia, 08:35

      Uk nic nie musi, układ dotyczy wspolpracy w zakresie broni atomowej. Ale Uk teraz musiało zaszczekać dla Trumpa bo ostatnio mocno mu podpadli.

    Dodaj komentarz


    Reklama
    Reklama
    Kurs NBP z dnia 20.07.2018
    GBP 4.838 złEUR 4.327 złUSD 3.717 złCHF 3.720 zł

    Sport


    Reklama