Menu

Zabiłam swoją najlepszą przyjaciółkę

Zabiłam swoją najlepszą przyjaciółkę
Coraz więcej młodych ludzi choruje obecnie na zaburzenia odżywiania... (Fot. Getty Images)
Czyli jak pokonałam swój straszny nałóg.
Reklama

Zabiłam ja dwa lata temu gorącego lipcowego wieczoru. Słońce powoli znikało z horyzontu. Spojrzałam na nią po raz osatni, patrzyła na mnie tak niewinnym spojrzeniem, że ciężko było mi się opanować. Wszystkie wspomnienia i przygod,y które razem dzieliłyśmy, zaczęły przechodzić mi przez myśl.

Pamiętam każdy moment, który razem spędziłyśmy, może mnie kochała... może nienawidziła? To jednak nie ma już znaczenia, bo nie miałam innego wyboru jak zabicie jej. Pryznam, nie było to łatwe, szczególnie kiedy emocje zostały opanowane przez smutek. Choć skrycie przyznam: kiedy wiedziałam, że umarła, poczułam się w pewien sposób wolna.

Czułam jak moje ciało pożera samo siebie tylko po to, by przetrwać. Żyje, ale tak naprawdę umieram. Każdy poranek zaczyna się tak samo: “Czy przetrwam dziejszy dzień?...”
Ona wdarła się do mojego życia bardzo niewinnie, była ze mną zawsze. Tak naprawdę nigdy nie czułam się samotna. Była moją miłością, kochanką, przyjaciółka, czasem największym wrogiem. Najważniejsze było dla mnie to, że trzymała mnie przy życiu. 

Anoreksja to inaczej jadłowstręt psychiczny. (Fot. Getty Images)

Czasem czułam, że wkraczam w czarną dziurę, powoli zabierana przez czarne moce. Światło, które kiedyś mnie prowadziło, stawało się coraz mniejsze. Nikt nie zauważył siniaków na moim ciele, tak właściwie to nie potrzebowałam nikogo by na to patrzył. Miałam przecież ją. Była ze mną ciągle i nigdy mnie nie opuszczała. Miłość do niej była tak silna, że moja sytuacja w pracy i na uniwersytecie zaczęła się pogarszać. Przyznam, że nie miało to dla mnie wówczas żadnego znaczenia. Przecież byłam bezgranicznie zakochana.

Moje ciało zaczęło pokazywać pierwsze oznaki jej toksycznej miłości. Każdy dotyk stawał się bolesny. Kiedy rodzina, przyjaciele pytali czy wszystko w porządku, najzwyczajniej na świecie kłamałam. Czasem kłamałam tak bez sensu, że sama nie wierzyłam w to co mówię.

Za każdym razem kiedy patrzyłam w lustro, osobą która widziałam, przerażała mnie. Zaczęłam winić siebie i wszystkich dookoła za toksyczna znajomość, która z nią miałam. Wstydziłam się mówić otwarcie o swoim problemie. Za każdym razem gdy ktoś chciał mnie przytulić, miałam wrażenie, że przytula tonę tłuszczu uwięzioną w moim ciele. Odepchnęłam od siebie każdego, dostęp do mnie miała tylko ona.

Anoreksja niszczy nie tylko ciało, ale i psychikę. (Fot. Getty Images)

Czas mijał, znów było lato. Nawet nie zwróciłam uwagi na to, że to już dwa lata odkąd ze mną jest. Teraz przyznaję, byłam martwa, choć żywa w ciele, moja dusza była martwa. Czułam się strasznie, wydawać mogłoby się, że samotnie, ale przecież ona zawsze była przy mnie.

Nazywała się Anoreksja. Moja przyjaciółka odpowiedzialna za czarną dziurę, do której wpadłam i z której nie wiedziałam jak wyjść. Moja relacja z nią była tak silna, że stała się moją miłością.
Nie pomogło nic, żadne rozmowy, czytanie, oglądanie filmów o osobach, które wyszły z tego “strasznego“ nałogu.

Pomogło to, że napisałam do niej list. Przeczytałam go i zobaczyłam, ile złego mi zrobiła i jak wiele osób ode mnie zabrała. Postanowiłam ja zabić. Ta decyzja mnie uwolnila…

Dla każdego, kto zmaga się z zaburzeniami odżywiania istnieje linia pomocy:

The London Centre: 020 3137 9927
info@thelondoncentre.co.uk

Pomóż nie tylko sobie, ale swoim bliskim. To nic strasznego, a odwagą jest przyznanie się do swoich błędów.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 3.22 / 38

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią
Dodaj komentarz
Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 27.02.2020
GBP 5.085 złEUR 4.310 złUSD 3.941 złCHF 4.055 zł

Sport


Reklama