Menu

"Teraz już tylko wyżej" - kim była Rita Bladyko, kobieta, która zginęła pod Mansalu?

Rita (po prawej) z przyjaciółką Victorią. (Fot. Archiwum Victorii Pereboynos)
50-letnia Polka, Rita Bladyko, zmarła podczas ataku szczytowego na Manaslu w Nepalu, 8. najwyższą górę świata. Została znaleziona martwa przed namiotem, w którym spały dwie osoby. Jak na razie okoliczności tragedii w obozie są niejasne.
Reklama

Rita, która od 14 lat mieszkała w Londynie, miała marzenie – wejść na górę Aconcagua w Andach (najwyższy wierzchołek Ameryki Południowej). W 2017 stanęła na jej szczycie, włożyła czerwoną sukienkę, a z telefonu puściła "El condor pasa". Tańczyła z euforii, że oto po 35 latach spełniła swoje największe pragnienie.

28 września Polka straciła życie podczas wyprawy na Manaslu (8156 n.pm). Wokół tragedii narosło szereg wątpliwości i pytań o bezpieczeństwo w górach.

O himalaistce po raz pierwszy napisaliśmy w kwietniu 2017 roku, kiedy gromadziła środki na spełnienie swojego największego marzenia – wyprawę na Mount Everest najdłuższym podejściem. Miała wtedy 48 lat, a wspinała się dopiero od niedawna. Choć kochała góry i od zawsze marzyła jej się praca przewodnika górskiego, to dopiero po odchowaniu syna oddała się swojej pasji.

Z marzeniami wciąż pod górę

"Przez 15 lat poświęciłam się w pełni rodzinie. Swoje potrzeby odsunęłam na dalszy plan. Jednak pewnego dnia spotkałam człowieka, który przekonał mnie, że trzeba podążać za swoimi marzeniami, że czas postawić na pierwszym miejscu siebie" - wspominała w rozmowie z naszym portalem.

Rita Bladyko brała udział w wyprawie "Manaslu Expedition 2019", zorganizowanej przez warszawskie stowarzyszenie, Klub Alpinistyczny Homohibernatus. Wraz z nią w skład wyprawy wchodzili jeszcze: Zbigniew Bąk (lider), Piotr Kalinowski, Michał Adam i Malwina Adam.

28 września nad ranem, kobieta wyszła przed namiot. Około 7 rano koledzy znaleźli ją martwą, zwiniętą w kłębek na ziemi. Bliscy Rity próbują ustalić chronologię wydarzeń, które doprowadziły do tragedii.

Straszną wiadomość przekazała na Facebooku jako pierwsza Magdalena Gorzkowska, 27-letnia himalaistka, która spotkała Ritę schodząc już ze szczytu.

"27 września o 6:35 stanęłam na szczycie ósmej góry świata! Na grani szczytowej strasznie wiało, chciałam stamtąd jak najszybciej uciekać! Wreszcie właściwy wierzchołek i upamiętnienie tej chwili! Pognaliśmy w dół… Około 500 m przed C4 (obóz) spotkaliśmy Polkę - Ritę Bladyko, z jej szerpą*... Jej stan był bardzo nieciekawy, nie wiedziała kim jest i gdzie jest. Udało mi się przekonać ją, że musi koniecznie schodzić w dół. Powiedziałam szerpom żeby związali ją i ciągnęli w dwójkę do C4. Tak też zrobili. Zadzwoniłam do bazy i powiedziałam, że koniecznie trzeba Ritę ściągnąć na dół helikopterem. Szef bazy powiedział, że zaciągnął ją do C3. W C4 dopilnowałam, by dostała tlen z butli, herbatę i ciepły śpiwór. Widziałam, że ludzie się nią zajmują i jest obok kolega z grupy. Zaczęliśmy schodzić do C3" - napisała na swojej stronie Gorzkowska.

Manaslu miało być kolejnym szczytem na drodze Rity do spełnienia życiowego marzenia – zdobycia 9 najwyższych gór świata. Na jedną z nich – Elbrus, najwyższy szczyt Rosji – wdrapała się pod patronatem Londynka.

Myśl o tym, że tragicznej śmierci Rity można było zapobiec, dręczy jej rosyjską przyjaciółkę Victorię Pereboynos.

"Z Ritą poznałyśmy się 13 lat temu, mieszkałyśmy w Londynie po sąsiedzku. Ją można było kochać lub nienawidzić. Wielu ją kochało, ponieważ była bardzo otwartą osobą, uwielbiała też żartować. Niestety, tego nie wiedział pan Bąk – tłumaczy, że w bazie Rita żartowała i po tym sądził, że jest jej lepiej. Ale ona zawsze taka była i wcale nie oznaczało to, że wszystko jest dobrze. Była niezwykle uzdolniona – z zawodu była krawcową – ale nie taką przeciętną. Szyła dla rodziny królewskiej i gwiazd oraz kostiumy do filmów. Kochała góry, stale planowała nowe wyprawy i zbierała na nie fundusze. O tej ostatniej mówiła, że jest najdroższa z dotychczasowych" - powiedziała Londynkowi Victoria.

Rita na szycie Aconcagui. O tej chwili marzyła 35 lat... (Fot. Archiwum Rity Bladyko)

Rita postanowiła powierzyć swoje życie i drugi koniec liny Bąkowi, szefowi Homohibernatusa. Jak mówi Victoria, jedna z ich wspólnych znajomych, Danusia, kilka miesięcy temu sprawdziła firmę i poważnie się zaniepokoiła. To Bąk prowadził w 2017 wyprawę na Mont Blanc, podczas której zginęła czterdziestoletnia Polka z Irlandii o imieniu Aneta. Po tragedii dziennikarze RMF24.pl ujawnili luki w prawie, które pozwalały działać w branży turystycznej osobom nie posiadającym odpowiednich uprawnień.

“Wyprawę prowadził właściciel firmy i organizator wyjazdu - Zbigniew Bąk. Zabrał ze sobą na Mont Blanc 12 osób, choć nie ma odpowiednich uprawnień. Profesjonalni przewodnicy, zrzeszeni w IVBV, czyli Międzynarodowej Federacji Związków Przewodnickich, zgodnie z przepisami tej organizacji, mogą na szczyt Mont Blanc zabrać najwyżej dwóch klientów.

Jak informują na swojej stronie internetowej: Wszyscy przewodnicy IVBV przechodzą analogiczny program szkolenia, mają podobne kompetencje i noszą takie same odznaki; są one nadawane i honorowane na całym świecie - w Ameryce Południowej, Japonii, Kanadzie, Skandynawii i krajach alpejskich" - można przeczytać na stronie RMF24.pl.

90 proc. przewodników bez licencji

Sprawą zajęły się dwie prokuratury w Polsce i jedna we Francji. Postępowanie jest nadal w toku.

"Skontaktowałam się nawet z dziennikarzem zajmującym się tą sprawą i przekazał mi, że śledztwo nadal jest otwarte. Próbowałyśmy zniechęcić Ritę do korzystania z usług pana Bąka. Ona jednak była osobą przekorną i następnego dnia na znak protestu wstawiła na swoim Facebooku informację, że uwierzyła tej firmie i temu panu, że zna tę ekipę i że na pewno z nimi pojedzie. Długo się przygotowywała do wyprawy, codziennie ćwiczyła. Była zdeterminowana” - wspomina Rosjanka.

"Po tragedii rozmawiałam ze Zbyszkiem. Muszę powiedzieć, że fajny chłopak, Rita go lubiła i zaufała mu, oddając swoje życie w jego ręce. Ja tymczasem, szukając dalej informacji w internecie dowiedziałam się, że 90 procent przewodników, tak zwanych liderów, nie posiada licencji. Korzystają z usług szerpów. Każda osoba ma przydzielonego jednego i to oni prowadzą w ich w górę. Nie wiem, czy pan Bąk miał licencję, czy nie – to jest sprawa do ustalenia przez odpowiednie organy – jednak pojawia się tu inna kwestia – podjęcia odpowiedzialności za życie swoich klientów" - zauważa Victoria.

Naszą rozmówczynię dręczy szereg pytań. Są one też stawiane przez internautów: czy przewodnik wyprawy postąpił słusznie, pozwalając Ricie, która według Magdy Gorzkowskiej wykazywała objawy choroby wysokościowej, zawrócić z 7 400 m do obozu 4, a resztę wyprawy prowadząc na szczyt?

Wyprawa pod patronatem Londynka. (Fot. Archiwum Rity Bladyko)

"Po zejściu zespołu ze szczytu, natychmiast spakowaliśmy plecaki i zaczęliśmy sprowadzać Ritę do niższych campów. Nie miała żadnych symptomów choroby wysokościowej oprócz tego, że było jej zimno i była bardzo wyczerpana. We dwóch z szerpą sprowadziliśmy ją wzdłuż liny poręczowej. Z dołu z campu 3 wyszedł nam naprzeciw dodatkowo jeszcze jeden szerpa który zmienił nas, gdy teren się wypłaszczył. Z każdym metrem stan Rity się poprawiał, miała więcej siły, na końcówce wyprzedziła cały zespół i była pierwsza przy namiotach. Zbliżał się zmierzch. Postanowiliśmy z zespołem pozostać w bezpiecznych namiotach i kolejnego dnia zejść do base campu. Rita spała ze mną i Piotrkiem w namiocie. Trzeba sprostować nierzetelne informacje, jakoby była sama pozostawiona w namiocie. Uzupelniliśmy płyny, trochę podjedliśmy, nawet zebrało się na żarty i poszliśmy spać. Nic nie zapowiadało tragedii. Nad ranem obudziły nas nawoływania szerpów z drugiego namiotu, że pora wstawać. Piotrek spał pośrodku, ale nie zauważyłem Rity. Powiedział, że wyszła za potrzebą jakiś czas temu. Kiedy wychyliłem się z namiotu, dostrzegłem ją tuż obok. Wyglądała tak jakby spała, skulona w kucki. Musiała na sekundę usnąć i to wystarczyło. Była zamarznięta. Wydarliśmy ją górze, a i tak góra postawiła na swoim...” - napisał na Facebooku Zbigniew Bąk, prostując wersję wydarzeń przedstawioną przez Gorzkowską.

Przyjaciółka zmarłej wnikliwie analizuje relacje z przebiegu zdarzeń.

“Od czasu kiedy dowiedziałam się o tej tragedii, stale o tym myślę. Rita piła dużo wody, obydwie osoby mówią o nawadnianiu jej, a więc siłą rzeczy powinna opróżnić pęcherz. U mężczyzn to odbywa się w prostszy sposób, a kobieta musi rozebrać się i kucnąć. Jak każdy z nas wie, kiedy się robi siusiu, jest taka chwila ulgi, kiedy organizm, mózg, tak jakby odpuszcza. I w tym momencie często się zdarza, że osoby w górach zamarzają" - tłumaczy kobieta.

"Nie chcę nikogo oskarżać, ale jeśli pan Bąk wiedział, że takie sytuacje się zdarzają, że dużo jest takich przypadków, że Rita piła wodę i na pewno będzie potrzebowała się załatwić, to powinien być na to przygotowany. O tym mówi wielu sportowców – wspinaczy, dlatego zadaję sobie i wszystkim organizatorom wypraw pytanie – czy nie powinny zostać wprowadzone specjalne zasady bezpieczeństwa dla grup, w których są kobiety?" - dodaje.

Jak poinformował we wtorek na messengerze Victorię Zbigniew Bąk, ubezpieczyciel zapewnił, iż pokryje koszty transportu zwłok.

"Wyszedł właśnie zespół szerpów do góry, myślę że jutro przed południem wszystko ogarną i helikopter zabierze Ritę do Katmandu" - przekazał.

Victoria uruchomiła zbiórkę funduszy na pogrzeb i nagrobek dla Rity w rodzinnym Kożuchowie pod Zieloną Górą.

20 października o godz. 12:00 w londyńskim kościele Holy Innocents (kod pocztowy SE25 6XX) odbędzie się msza za duszę zmarłej.

* Szerpa – określenie w języku polskim oznaczające tragarza (pomocnika) wysokogórskiego dostarczającego ładunki w te miejsca, gdzie tradycyjny transport nie jest w stanie dotrzeć. Nazwa pochodzi od nazwy plemienia Szerpów żyjącego w Himalajach, spośród którego rekrutowano pomocników przy wyprawach w Himalaje. Z czasem zaczęto określać wszystkich pomocników tym mianem. Obecnie szerpowanie to jedna z dyscyplin sportu, polegająca na wnoszeniu określonego wagowo ładunku pod górę. (Wikipedia)

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 3.99 / 9

 

Komentarze


Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 18.10.2019
GBP 4.967 złEUR 4.284 złUSD 3.850 złCHF 3.897 zł

Sport


Reklama