Menu

Świętek: "Zaczynając pracę nad książką zwykle znam ostatnie zdanie"

Świętek:
Edyta Świętek przyznaje, że uwielbia spotkania z czytelnikami. (Fot. Archiwum E. Świętek)
"Wyobrażam sobie, że Irlandia to kraj ludzi otwartych i przyjaźnie nastawionych. Piękny krajobrazowo, z urokliwymi zabytkami. Wierzę, że będę oczarowana". Już 8 grudnia, na zaproszenie Polskiej Biblioteki "Biblary" do Dublina zawita Edyta Świętek. Z pisarką rozmawia Aneta Kubas.
Reklama

Pisze Pani na swoim blogu: “Uwielbiam bezpośredni kontakt z czytelnikami. Spotkania autorskie, audycje radiowe i targi książki to mój żywioł, ponieważ jestem niepoprawną gadułą. Bardzo się cieszę, gdy podczas spotkań w bibliotekach czytelnicy swobodnie ze mną rozmawiają, dzieląc się swoimi odczuciami i przemyśleniami. Każde spotkanie staje się dzięki temu niepowtarzalne”. Nic dziwnego, że jest Pani zapraszana na spotkania w całej Polsce. Kto na nie najczęściej przychodzi, jacy są Pani odbiorcy, o co pytają, czym się dzielą? Bo bynajmniej nie są to same kobiety, na zdjęciach z wydarzeń widać i panów...

- Rzeczywiście, na spotkania ze mną przychodzą zarówno panie, jak i panowie. Jest to bardzo przyjemne, gdyż staram się pisać w sposób uniwersalny, tak by każdy mógł odnaleźć w mojej literaturze coś dla siebie. Cieszy mnie również to, że na wieczory autorskie przybywają ludzie w różnym wieku – począwszy od młodzieży szkolnej, a skończywszy na emerytach.

Pytania, jakie padają, są bardzo zróżnicowane. Często dotyczą tego, skąd czerpię inspiracje do pisania powieści, jak wygląda praca twórcza czy dzień pisarki. Czasami bywa tak, że po części oficjalnej spotkania podchodzą do mnie osoby, które nie miały dość śmiałości, by zadać na forum jakieś pytanie i chcą zamienić ze mną kilka słów na osobności, podzielić się swoimi przemyśleniami czy spostrzeżeniami.

Spotkanie w Biblary będzie dla pisarki okazją do odwiedzenia po raz pierwszy Irlandii. (Fot. Archiwum E. Świętek)

Czy wizyta w Biblary będzie Pani pierwszą w Irlandii? Jak Pani sobie wyobraża ten kraj?

- Tak, to będzie moja pierwsza wizyta w Irlandii. Wyobrażam sobie, że jest to kraj ludzi otwartych i przyjaźnie nastawionych. Piękny krajobrazowo, z urokliwymi zabytkami. Wierzę, że będę oczarowana.

Niecały miesiąc temu ukazała się Pani najnowsza książka „Echa niewierności”, drugi tom Cyklu „Grzechy młodości”. Jak została przyjęta ta pozycja?

- Cykl “Grzechy młodości” został bardzo ciepło przyjęty przez czytelników, choć, jak sam tytuł wskazuje, bohaterowie tych powieści zdecydowanie nie należą do świętych. W każdym tomie pochylam się nad różnymi niecnymi uczynkami, lecz dokładam starań, by stworzone przeze mnie postaci nie były jednoznacznie dobre lub złe.

Mówi Pani: “Muszę przyznać, że po przygodzie ze Spacerem aleją Róż bardzo spodobała mi się praca nad sagami rodzinnymi, których fabuła rozłożona jest na kilka dekad. Mam ogromną satysfakcję, gdy mogę zgłębiać różne historie z tamtego okresu. Jest to też pewnego rodzaju podróż sentymentalna, gdyż powracam w czasy mojego wczesnego dzieciństwa”. Polacy lubią ostatnio długie formy, części, tomy, seriale... Czy to odskocznia od teraźniejszości, codzienności, a może potrzeba zastanowienia się, skąd pochodzimy, poszucia tożsamości, korzeni, historii. Te rody mają przecież tak wiele z nas wszystkich, Polaków, ze wspólnych przeżyć i historii.

- Myślę, że upodobanie czytelników do sag wynika w dużej mierze stąd, że każdy człowiek ciekaw jest własnych korzeni. Chciałoby się jak najwięcej wiedzieć o swoich przodkach, o tym, kim byli, co ich pasjonowało, czym się zajmowali. Podobnie jest z sagami rodzinnymi, które pozwalają na przyglądanie się temu, w jaki sposób na przestrzeni kilku dekad zmieniały się rodziny oraz poszczególne postaci. Często jest tak, że czytelnicy śledzą losy jakiegoś bohatera od kołyski aż po grób.

Na swoim blogu często Pani poleca polskich autorów. Kogo Pani teraz najchętniej czyta?

- Największą miłością i sentymentem darzę Reymonta oraz Dołęgę-Mostowicza, lecz nie stronię również od współczesnych pisarzy. Zaczytuję się przede wszystkim w literaturze polskiej. Rzadko pochylam się nad zagranicznymi twórcami. Gdy potrzebuję rozrywki, sięgam po Joannę Szarańską – dziewczyna ma poczucie humoru, które idealnie wpasowuje się w mój gust czytelniczy. Podobają mi się powieści obyczajowe Magdaleny Majcher. Mocnych wrażeń szukam u Hanny Greń, a gdy potrzebuję finezji i leniwie płynącej fabuły, wybieram Dorotę Gąsiorowską.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 3.67 / 3

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią
Dodaj komentarz
Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 11.12.2019
GBP 5.080 złEUR 4.285 złUSD 3.866 złCHF 3.926 zł

Sport


Reklama