Menu

Rozrywkowa przeszłość ważnych polityków

Rozrywkowa przeszłość ważnych polityków
Sikorski do tej pory utrzymuje kontakty z Borisem Johnsonem. (Fot. Getty Images)
W latach osiemdziesiątych bogaci studenci Oksfordu skupieni w elitarnym klubie Bullingdon zgodnie z tradycją urządzali alkoholowe imprezy, demolowali lokale i wywoływali skandale. Do tego grona należał były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
Reklama

Wyznanie po latach

Do swojej przynależności do Bullingdon Club Sikorski sam przyznał się przy okazji realizacji filmu "Kiedy Boris spotkał Dave'a". Dokument stacji Channel 4 opowiada o studenckich czasach lidera brytyjskich konserwatystów Davida Camerona oraz burmistrza Londynu Borisa Johnsona.

Obaj panowie, a dziś wpływowi politycy z pierwszych stron gazet, byli też członkami tego niesławnego stowarzyszenia. Teraz się tego wstydzą i tuszują jak mogą swoją burzliwą przeszłość. Wszyscy odmówili wystąpienia w brytyjskim filmie. Wyjątek zrobił tylko nasz były minister, ale opowiedział wyłącznie o tym, w jakich okolicznościach dołączył do tego grona.

"Procedura przyjęcia polegała na wtargnięciu do mojego pokoju w środku nocy. Byłem totalnie zaskoczony i do tego w piżamie" - opowiada Sikorski.

"Tuzin facetów we frakach zniszczył moje meble, książki, a nawet sprzęt muzyczny. Wszystkie moje rzeczy. W trakcie tego zamieszania podszedł Boris Johnson i uścisnął moją dłoń: Gratulacje stary. Zostałeś wybrany" - zdradził brytyjskim dziennikarzom Sikorski. Jednak na temat swojej działalności w klubie nie napomknął.

Początkowo Bullingdon Club skupiał studentów Oksfordu, którzy lubili polowania i grę w krykieta. (Fot. Getty Images)

Co w życiu dobre

Tajemniczy Bullingdon Club założony został w 1780 r. Początkowo skupiał studentów Oksfordu, którzy lubili polowania i grę w krykieta.

W swych pamiętnikach wicehrabia Walter Long wspomina, że w 1875 "rozgrywki krykieta urządzane przez the Bullingdon Club były zdarzeniem częstym i rozegrano wiele dobrych meczów z innymi, grającymi gościnnie, klubami. Klubowe obiady dawały okazję do spektakularnego wyrażenia swego żywiołowego usposobienia, a towarzyszyła im konsumpcja znaczących ilości tego, co w życiu dobre - sprawiając częstokroć, że powrót do Oksfordu stanowił przeżycie wyjątkowej natury".

Rozgłos zyskały m.in. wydarzenia z 12 maja 1894 roku, kiedy to członkowie Bullingdonu po odbytej biesiadzie wytłukli prawie całe oświetlenie wewnętrzne, 468 okien oraz zniszczyli okiennice i drzwi budynku Peckwater Quadrangle w oksfordzkim kolegium Kościoła Chrystusa.

Do podobnych wydarzeń doszło 20 lutego 1927 roku, kiedy bullindgończycy ponownie zdewastowali ten sam budynek oraz kilka autobusów. W wyniku tych wydarzeń uniwersytet zakazał klubowi organizowania spotkań w promieniu 15 mil od Oksfordu.

Nawet Edward VIII miał pewne trudności z uzyskaniem zgody rodziców na wstąpienie do Klubu Bullingdon. (Fot. Getty Images)

Jako ówczesny książę Walii, Edward VIII, miał pewne trudności z uzyskaniem zgody rodziców na wstąpienie do Klubu Bullingdon. Zgodę ostatecznie otrzymał, pod warunkiem, że nigdy nie będzie uczestniczył w tzw. "bullingdonowskim zalewaniu". Królowa Maria, dowiedziawszy się, że książę pewnego wieczoru jednak złamał ten warunek, wysłała mu telegram, żądając wystąpienia z organizacji.

Nie ten Sikorski

Z czasem klub tylko pogłębił na Wyspach swoją złą sławę. Kiedy trafił do niego Radek Sikorski, Bullingdon Club kojarzył się już tylko wyłącznie z pijackimi ucztami i demolowaniem restauracji.

Można zadać pytanie, jakim sposobem Sikorski dostał się do klubu, do którego mogły należeć osoby z odpowiednimi koneksjami oraz wysokim statusem majątkowym. Sikorski pochodzi z zacnej bydgoskiej rodziny, ale w żaden sposób nie można jej nazwać arystokratyczną.

W jednym z wywiadów pisarz i publicysta James Delingpole wspominał Sikorskiego z czasów studenckich. Wyrażał zdziwienie, że w żyłach tego polskie dżentelmena nie płynie błękitna krew i że nic - poza nazwiskiem - nie łączy go z generałem Sikorskim. "Jeżeli Radek nie był arystokratą, to jestem tym bardziej pod wrażeniem drogi, którą przeszedł" - stwierdził dyplomatycznie Delingpole.

Po jednej z imprez skrzypce Stradivariusa nie nadawały się do gry... (Fot. Getty Images)

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 3.75 / 19

Komentarze
  • Sowa
    7 stycznia, 12:34

    Co też ten pan Radek i jemu podobni panowie jeszcze wymyslą, żeby ZAISTNIEĆ ;-)))

Dodaj komentarz
Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 28.01.2020
GBP 5.061 złEUR 4.279 złUSD 3.884 złCHF 4.009 zł

Sport


Reklama