Menu

Londyński transport w pigułce. "Tu już nic nas nie zaskoczy"

Londyński transport w pigułce.
Podróż metrem dostarcza wielu wrażeń. (Fot. Getty Images)
O rzeczach, do których przywykliśmy do tego stopnia, że nawet już nie przecieramy oczu ze zdziwienia, tylko wzruszamy ramionami i wracamy do naszych spraw.
Reklama

Londyn to miasto, w którym żyją obok siebie przeróżni ludzie. Każdy, kto tu mieszka, z pewnością do tego przywyknął. Nie dziwi więc to, że również korzystając z publicznego transportu w metrze, pociągach czy autobusach możemy zaobserwować przekrój całego społeczeństwa, a co za tym idzie - pełnego kolorytu zachowań, nie zawsze stosownych.

Z londyńskiego metra codziennie korzysta ponad 3 miliony ludzi, a z autobusów 6 milionów. Wiele osób rezygnuje z jazdy samochodem ze względu na zakorkowane ulice, oszczędzając tym samym swój czas. Do tego oczywiście dochodzi korzystanie z transportu publicznego z powodu braku własnego źródła transportu, załatwiania wszelkich spraw, zakupów, wycieczek, imprez i tak dalej.

Jakikolwiek jest powód podróżowania za pomocą komunikacji miejskiej, każdy z nas napotkał w czasie korzystania z tego środka transportu niejedną dość niecodzienną sytuację. Jest także multum rzeczy, do których przywykliśmy do tego stopnia, że nawet już nie przecieramy oczu ze zdziwienia, tylko wzruszamy ramionami i wracamy do naszych spraw.

Salon piękności

Poranki bywają zbyt krótkie, aby przed wyjściem do pracy/szkoły wystroić się w domu. Dlatego też nie zaskakuje nas niezwykle częsty widok kobiet wyjmujących z torebek cały zestaw do makijażu. Trzeba przyznać, że panie wykazują się niezwykłymi umiejętnościami w nakładaniu kolejnych warstw upiększających w trakcie jazdy autobusem czy pędzącym pociągiem. Brawo, tu należy się podziw.

W Londynie każdy moment jest dobry na makijaż. (Fot. Getty Images)

Pracowniczy dress code w wielu miejscach wymaga noszenia butów na obcasach, ale dla zaprawionych w boju mieszkanek Londynu to nie problem. Sprytne kobiety wożą ze sobą niewygodne obuwie, które zakładają przed dotarciem do pracy, w godzinach popołudniowych możemy więc zauważyć sporo kobiet ściągających szpilki i zamieniających je na obuwie sportowe.

O ile powyższe rzeczy to kwestia przyzwyczajenia do codziennego życia w środkach transportu publicznego, o tyle pewne zabiegi kosmetyczne budzą zniesmaczenie. Malowanie paznokci w wagonie pociągu, psikanie włosów lakierem, obcinanie paznokci, czy, uwaga - osobiście byłam tego świadkiem - dłubanie ostrym przyrządem do pedicure w paznokciach od nóg - po prostu wywołuje odruch wymiotny.

Jadłodajnia

Londyn to miasto, w którym żyje się szybko, często brak tu czasu na zjedzenie posiłku, zwłaszcza gdy pracuje się wiele godzin, szef nie pozwala zrobić przerwy na lunch, a do domu jedziemy 1,5 godziny. Wtedy z konieczności, choć pewnie i z przyzwyczajenia, spożywamy posiłki w transporcie publicznym.

Pół biedy jeśli jest to zwykła kanapka z bezwonnym wkładem. Niestety, w mieście, gdzie restauracje typu fast food znajdziemy dosłownie na każdym kroku, jesteśmy zmuszeni do wdychania zapachów hamburgerów, kebabów, kurczaków i tym podobnych rzeczy. Zapach tych dań niezbyt cieszy nasze zmysły, podobnie jak i zapach wydalanych po nich gazów - a wszystko to w zamkniętych autobusach czy pociągach.

Słuchawki to najlepsza ochrona przed innymi pasażerami. (Fot. Getty Images)

Nierzadko możemy też, zwłaszcza na piętrze autobusu, zobaczyć istne pobojowisko po całej grupie ludzi, którzy wcześniej postanowili sobie zrobić ze środku transportu restaurację. Resztki jedzenia i opakowania po nich ciężko ze sobą zabrać, dlatego też walają się po podłodze. Jaki jest więc sens posiadania kamer w autobusach? Zbędny wydatek miasta, jeśli instalowane są jedynie dla samego faktu posiadania ich.

Before / After party

Stolica imprezowania rządzi się swoimi prawami. Weekendy w Londynie tym bardziej. Nie dziwi więc widok ludzi wracających z pracy z piwem w dłoni, zbyt niecierpliwych by najpierw dotrzeć do domu. Nie dziwią też wesołe ekipy przygotowane na imprezę w autobusie czy metrze. Tacy są świetnie zorganizowani - mają butelkę, plastikowe kubki, zakąski, a nawet dodatkowy sprzęt i chętnie zaproszą cię, byś dołączył do ich prywatnego przyjęcia. Odmowa może spotkać się z oburzeniem, dlatego warto zrobić to delikatnie, by nie urazić wesołego towarzystwa.

Sporadycznie można być naocznym świadkiem nie tylko rolowania bluntów (dość często występujące w Londynie), ale także wciągania białego proszku. To drugie stanowczo częsciej można zauważyć w centralnych odcinkach metra. Gonimy za lepszą przyszłością, pieniędzmi i niestety część ludzi za bardzo poleciała w "dopalacze“ nie mogąc sobie poradzić z presją życia w wielkim mieście.
 

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 4.55 / 59

Komentarze


  • Zmęczony tym miastem
    13 października, 19:51

    Wielkie miasto to Wielki Syf

  • Czytelnik anonimowy
    13 października, 20:20

    uk to nie jest normalny kraj, bylam tam kilka lat, stracony czas

  • Andrzej j
    14 października, 09:10

    Do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic..nawet do zony........Kolegi

  • Czas na powrot do pl
    14 października, 18:22

    no mozna zatesknic za czysta pachnaca Polska bo tu wyjdziesz na chodnik to smieci i smrud pełzajacy z pobliskich sklepow ;/ a mowa o londynie

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 13.11.2019
GBP 4.999 złEUR 4.285 złUSD 3.890 złCHF 3.930 zł

Sport


Reklama