Menu

Dzisiaj to by nie przeszło

Dzisiaj to by nie przeszło
Drużyna Monty Pythona w 1969 r. Od lewej: Terry Jones, Graham Chapman, John Cleese, Eric Idle, Terry Gilliam i Michael Palin. (Fot. Getty Images)
Polacy mieli swojego Bareję, a Anglicy Monty Pythona. Pisano, że zrobili dla humoru tyle, ile Beatlesi dla muzyki rockowej. W tym roku Monty Python skończył 50 lat.
Reklama

W stylu braci Marx

5 października 1969 roku telewizja BBC wyemitowała pierwszy z 45 odcinków "Latającego cyrku...". Najsłynniejszą grupę komediową na świecie tworzyło pięciu absolwentów prestiżowych brytyjskich uniwersytetów - Graham Chapman, John Cleese, Eric Idle, Terry Jones i Michael Palin i jeden Amerykanin - Terry Gilliam.

W Polsce zdobyli popularność dopiero na początku lat 90. dzięki tłumaczowi Tomaszowi Beksińskiemu. "Choć Monty Python to klasyczny humor angielski, opiera się na stylu braci Marx, którzy wprowadzili do kina totalny nonsens, szczególnie w dialogach" - pisał.

TVP pokazała wtedy wszystkie odcinki "Latającego cyrku", a rynek kaset VHS podbijały filmy "Żywot Briana", "Monty Python i Święty Graal", "Sens życia według Monty Pythona" i "A teraz coś z zupełnie z innej beczki".

Ale cyrk

Każdy wielbiciel Pythonów ma repertuar swoich ulubionych skeczów. Gdyby je zestawić, to powtarzałby się żelazny zestaw: z brudnym widelcem, z wsiowym głupkiem, samoobroną przed owcami, z papugą, czy z meczem filozofów. Albo Ministerstwo Głupich Kroków, policzkowanie się rybami, hiszpańska inkwizycja, dezorientacja kota czy piosenka drwala - długo by wyliczać.

Możliwe było dosłownie wszystko. Wiele skeczów kończyło się w połowie, bo pojawiał się na przykład Graham Chapman, mówiąc, że jest to kompletnie nieśmieszne, głupie i tak źle napisane, że "przepraszamy, ale kończymy".

A skąd się wzięła nazwa "Latającego cyrku Monty Pythona" ? Pierwsza nazwa brzmiała "Owl Stretching Time" ("Pora rozciągania sów"). Kiedy stacja BBC stwierdziła, że trzeba wymyślić coś bardziej rozsądnego, burza mózgów zaowocowała wymyśleniem "Latającego cyrku…", do którego panowie dodali "coś śliskiego i pełzającego", czyli pytona kojarzącego się z kiepskim agentem show-biznesu. "Ktoś jeszcze wykrzyczał Monty! i miał na myśli Lorda Montgomery, wielkiego generała II wojny..." - wspominał John Cleese.

Członkowie grupy sami przebierali się za kobiety... (Fot. Getty Images)

Pythoni od kuchni

W jaki sposób powstawały kultowe dziś skecze? Dzień pisania rozpoczynał się o godzinie 9:00, a kończył o 17:00. Kluczem do sukcesu była praca w podgrupach - główną spółkę autorską tworzyli Cleese i Chapman. Siadali, rozmawiali i wszystko, co wydawało im się zabawne, zapisywali. Na szczęście w Monty Pythonie było sześciu autorów, którzy mogli sami odegrać skecze. Nie musieli pisać dla kogoś, kto później mówiłby, że nie rozumie, o co w tym chodzi.

Oddajmy głos Palinowi: "Czasami siadaliśmy wokół stołu i wszyscy rzucali pomysły. To były piękne dni, kiedy śmialiśmy się bez ustanku. Ale jeśli wyszedłeś na chwilę zrobić kawę, traciłeś najlepsze dowcipy". Dowcip, który nie śmieszył wszystkich, po prostu wypadał.

Na początku podczas nagrywania pierwszego odcinka w studiu BBC widownia programu składała się głównie z… emerytów i rencistów. "Sądzili, że to będzie jakiś cyrk" - wspominał po latach Eric Idle. Pierwsze odcinki oglądalność miały słabą, a reakcje na niezwykły humor były, delikatnie mówiąc, chłodne.

Carol Cleveland była jedyną kobietą, którą zatrudniali do skeczów. (Fot. Getty Images)

Fani Monty Pythona doskonale wiedzą, że bardzo mało było w programie skeczów, w których występowały aktorki. Była jedna. Carol Cleveland. Wykorzystali ją, kiedy potrzebny był ktoś, kto wyglądałby sexy. Zwykle woleli sami przebierać się za kobiety, bo uważali, że tak jest zabawniej. Więc wszędzie tam, gdzie nie była potrzebna kobieta wyglądająca jak kobieta, udawali je sami. Mieli przy tym niezłą zabawę.

Wszyscy są zabawni

Żartowali właściwie ze wszystkiego, szargając i wyśmiewając, co się tylko dało. Chodziło o zwalczenie sztywniactwa, patosu i zadęcia. "Monty Python umiejętnie pokazywał hipokryzję, absurdy, surrealizm rzeczywistości" przypomniał w zeszłym roku w rozmowie z "Polska The Times" Terry Gilliam. 

Pythoni byli w stanie narazić się dosłownie każdemu - kpiąc z instytucji życia publicznego i społecznego - z wojska, policji, Kościoła, szpitali, szkoły, sądów, królowej. Uwielbiali czerpać z historii i mieszać ze sobą różne wątki i wydarzenia. Tematami ich dowcipów byli zarówno konserwatyści, jak i mniejszości seksualne.

"W latach 60. wiele tematów stanowiło tabu, którymi tak naprawdę nikt się nie przejmował, więc ich łamanie stanowiło nieduże ryzyko" - wspominał po latach John Cleese.

Dziś za "Skecz o zjadaniu matki" od razu rzucono by na nich ekskomunikę, serwisy społecznościowe grzmiałyby z oburzenia, a twardogłowi politycy nawoływali do zakazu emisji.

Ciekawe, jaki los spotkałby dzisiaj "Żywot Briana", stanowiący parodię życia Chrystusa. (Fot. Getty Images)

Ciekawe, jaki los spotkałby "Żywot Briana", stanowiący parodię życia Chrystusa. Z finansowania filmu wycofali się po przeczytaniu scenariusza inwestorzy - uratował go George Harrison. Były muzyk The Beatles i wielki fan Pythonów wyłożył potrzebne pieniądze na produkcję.

Michael Palin, zapytany, z czego Pythoni śmialiby się obecnie, wymienił katolików, muzułmanów, LGBT. "Oni wszyscy są zabawni, tylko każdy na swój sposób. Tyle że dziś możliwość krytyki jest coraz bardziej ograniczana. Powinniśmy mieć możliwość śmiania się ze wszystkiego. Nie mam nic przeciw skeczom, z których wynikałoby, że każdy python to idiota" - zaznaczył.

Odejścia i powroty

Na rozpad grupy miały wpływ silne osobowości jej członków. Każdy chciał być liderem i narzucać innym, co robić. W powstaniu ostatniego odcinka "Latającego cyrku…" nie brał udziału John Cleese, który postanowił skupić się na własnych projektach, w tym przede wszystkim na kultowym serialu "Hotel Zacisze" .

W 1989 roku zmarł Graham Chapman. John Cleese wygłosił wtedy mowę pożegnalną, która przeszła do historii: "Grahama Chapmana, współautora Skeczu z papugą, już nie ma. Przestał istnieć. Opuściło go życie i spoczywa w pokoju. Kopnął w kalendarz, odwalił kitę, obrócił się w proch i wącha kwiatki od spodu. Wydał ostatnie tchnienie i udał się na spotkanie z Szefem Niebiańskiej Rozrywki”.

O Monty Pythonie nakręcono wiele filmów dokumentalnych, napisano mnóstwo książek. Poszczególni członkowie grupy zrobili indywidualne kariery - jako aktorzy, pisarze, reżyserzy, podróżnicy. Grupa kilka razy wracała na scenę, choćby w Hollywood Bowl (1980) czy Aspen (1988). Ostatni powrót wiązał się z serią dziesięciu koncertów, jakie dali w 2014 roku londyńskiej hali O2 – bilety na pierwszy z nich wyprzedały się w 43 sekundy.

Nawet teraz widzowie zapłaciliby duże pieniądze za każdy ich występ, jednak inteligencja komików ostrzega, żeby nie stali się parodią samych siebie.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 4.9 / 19

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią
Dodaj komentarz
Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 28.01.2020
GBP 5.061 złEUR 4.279 złUSD 3.884 złCHF 4.009 zł

Sport


Reklama