Były szef NATO ostrzega: Brytyjskie bezpieczeństwo narodowe jest zagrożone
Lord Robertson to były minister obrony (1997-99) w rządzie Partii Pracy, były szef NATO (1999-2003), a obecnie dożywotni członek Izby Lordów. Jest autorem rządowego Strategicznego Przeglądu Obrony (Strategic Defence Review - SDR), z którego wynika, że bez dostatecznego dofinansowania obronności kraju jest ona poważnie zagrożona.
Rząd obiecał opublikować 10-letni plan inwestycji obronnych w celu sfinansowania wizji SDR, ale jego publikacja była wielokrotnie opóźniana.
Celem rządu jest przeznaczanie 3% PKB na obronność do końca kolejnej kadencji parlamentu. Rzecznik gabinetu Keira Starmera zapewnia, że SDR jest "wspierany przez największy stały wzrost wydatków na obronność od czasów zimnej wojny, z łączną kwotą ponad 270 miliardów funtów".
Robertson zaznacza jednak, że budżet państwa za bardzo się koncentruje na wydatkach socjalnych. "Jesteśmy niedostatecznie przygotowani. Jesteśmy niedostatecznie ubezpieczeni. Jesteśmy atakowani. Nie jesteśmy bezpieczni… Bezpieczeństwo narodowe Wielkiej Brytanii jest zagrożone" - podkreśla ekspert.
"Wśród liderów politycznych panuje dziś destrukcyjne samozadowolenie. Deklaruje się ryzyko, zagrożenia, jaskrawe sygnały niebezpieczeństwa – ale nawet obiecana ogólnokrajowa dyskusja na temat obronności nie może się rozpocząć" - zauważa Robertson.
Premier Starmer, zapewniał wcześniej, że plan inwestycyjny leży na jego biurku i jest "finalizowany". Pojawiły się jednak doniesienia, że jego realizacja została wstrzymana z powodu rozbieżności w rządzie co do sposobu jego finansowania, a także finansowania istniejących już planów obronnych.
Wyraźna sugestia Robertsona, że rząd mógłby znaleźć pieniądze poprzez zmniejszenie wydatków socjalnych, może się spotkać z przychylnością ministry finansów Rachel Reeves. Jednak wysiłki rządu mające na celu wprowadzenie oszczędności w tym obszarze musiały zostać porzucone w zeszłym roku po zaciekłym sprzeciwie ze strony szeregowych parlamentarzystów Partii Pracy.
Kolejny z autorów raportu SDR - generał Richard Barrons - zgodził się z Robertsonem, że "istnieje ogromna przepaść między tym, gdzie musimy być, aby zapewnić bezpieczeństwo kraju w świecie, w którym żyjemy, a tym, gdzie faktycznie jesteśmy".
"Kawaleria amerykańska nie przybędzie teraz, żeby nas uratować" – dodał, ostrzegając, że Królewska Marynarka Wojenna i Królewskie Siły Powietrzne są "zbyt małe i niedożywione".
Tymczasem dowódca brytyjskich sił zbrojnych i szef sztabu obrony Richard Knighton w zeszłym miesiącu w rozmowie z BBC odrzucił oskarżenia, jakoby Wielka Brytania była źle przygotowana na skutki obecnego konfliktu na Bliskim Wschodzie, który rozpoczął się 28 lutego wspólnym atakiem USA i Izraela na Iran.
Stwierdził jednak, że jest to "prawdopodobnie najniebezpieczniejszy okres ostatnich 30 lat".
Dzisiaj premier Starmer będzie przewodniczył pierwszemu posiedzeniu Komitetu Reagowania ws. Bliskiego Wschodu – grupy powołanej w celu zastąpienia doraźnych, nadzwyczajnych spotkań COBRA, które odbyły się w celu omówienia wojny w Iranie.
Komitet zajmie się zarówno stroną dyplomatyczną, jak i ekonomicznymi skutkami konfliktu.
Czytaj więcej:
Unia szykuje się na wojnę. Komisja Europejska ogłasza plany obronne
BBC: W przypadku wojny na lądzie brytyjska armia mogłaby walczyć nie dłużej niż kilka tygodni
Szef brytyjskiej armii: Wielka Brytania na nieuchronnym kursie kolizyjnym z Rosją
W obliczu zagrożenia III wojną światową Brytyjczycy mogą być wzywani do wojska





























