Władze Bostonu zleciły montaż czujników moczu w miejskich windach
Użytkownicy miejskich wind w Bostonie często skarżą się, że nie da się do nich wsiąść z powodu potwornego odoru. Urząd Transportu Zatoki Massachusetts (MBTA) przyznaje, że problem jest palący, bo wielu pasażerów traktuje publiczne windy jak publiczne toalety.
Teraz tacy ludzie będą namierzani, a pomogą w tym specjalne czujniki, które są właśnie instalowane w wybranych miejskich windach. Jak informuje "Boston Herald", wkrótce rozpoczną się testy.
Pomysł nie jest nowy - prawie dziesięć lat temu podobny program uruchomiono w Atlancie. Zasada działania była prosta - gdy umieszczony w windzie sensor wykrył mocz, włączały się światła stroboskopowe i alarm dźwiękowy oraz zawiadamiana była policja.
Jednocześnie winda zatrzymywała się (z delikwentem w środku) i pozostawała zamknięta do czasu przybycia policji oraz służb porządkowych, które ją dezynfekowały. Program pilotażowy okazał się sukcesem i został rozszerzony na publiczne windy w całym mieście.
Czy jego bostoński odpowiednik będzie równie spektakularny? Tego urząd transportu na razie nie zdradza. Wiadomo tylko, że na początek czujniki zostaną zainstalowane w czterech najczęściej zanieczyszczanych windach.
"Dane będą zbierane z czujników, a także od opiekunów programu i sprzątaczy, abyśmy mogli zmierzyć skuteczność tego rozwiązania" – wyjaśnia Meghan Collins, kierowniczka projektów MBTA.
Czujniki, wyposażone w wentylator, który umożliwi zaciąganie powietrza, będą zamontowane w suficie windy i połączone z urządzeniem, które będzie wysyłać powiadomienia do opiekunów programu. Ci z kolei skierują we wskazane miejsce ekipę sprzątającą.
"Na razie w windach będą tylko czujniki, bo na tym etapie chcemy się skupić na skutecznym wykrywaniu moczu" - tłumaczy urzędniczka.
Testy zaczną się w połowie sierpnia i potrwają do połowy listopada.