Europa obawia się, że USA nie będą w stanie dostarczać uzbrojenia sojusznikom
Jak pisze gazeta, toczące się konflikty wyczerpały zapasy pocisków, co zmusza sojuszników do rozważania nowych sposobów na uzbrojenie się i zapewnienie sobie obrony. Jednocześnie zapowiada, że podczas spotkania przywódców NATO w Turcji USA planują poruszyć kwestię europejskich wydatków na obronę.
"Guardian" przypomina, że w tym roku Stany Zjednoczone opóźniły lub odwołały dostawy szeregu kluczowych partii uzbrojenia do krajów europejskich, w tym pocisków manewrujących typu Tomahawk, mobilnych wyrzutni rakietowych HIMARS oraz krytycznie potrzebnych pocisków Patriot Advanced Capability-3 (PAC-3).
Według szacunków ponad połowa tych rakiet została zużyta w pierwszym miesiącu wojny z Iranem. Są one kluczowe dla przeciwdziałania zagrożeniu atakami rakietowymi na Ukrainie i byłyby również potrzebne do obrony Europy w przypadku konfliktu zbrojnego z Rosją.
Po poniedziałkowym zmasowanym ataku Rosji na Ukrainę prezydent Wołodymyr Zełenski oświadczył, że obronie powietrznej nie udało się przechwycić ok. 23 rakiet.
"Powodem tego jest właśnie niewystarczająca podaż pocisków przechwytujących" – napisał Zełenski. "Bardzo ważne jest, by zwłaszcza Ameryka i nasi europejscy partnerzy wyszli ze szczytu NATO w Ankarze z decyzjami, dotyczącymi wsparcia naszej obrony powietrznej, a tym samym - ochrony życia zwykłych ludzi" - apelował.
Dziennik zauważył, że niedobory te wywołały wzburzenie w europejskich stolicach. Choć w Europie po cichu wrzało, rządy unikały otwartego sporu z administracją Trumpa, by nie dopuścić do głębszego kryzysu w relacjach transatlantyckich
"Na tę sytuację wpływa jednocześnie pięć lub sześć problemów" – stwierdził jeden z europejskich dyplomatów, odnosząc się do kurczenia się zapasów, co jest spowodowane konfliktem z Iranem i wojną Rosji przeciwko Ukrainie, dążeniem Waszyngtonu do przeniesienia zasobów obronnych z Europy do Azji oraz faktem, że uzupełniane zapasy pocisków przechwytujących są wysyłane w pierwszej kolejności do sojuszników takich jak Izrael.
"Wiemy, że nie jesteśmy klientem numer jeden" - skonstatował.
Stany Zjednoczone zażądały od sojuszników zwiększenia wydatków na obronę do 5 proc. PKB oraz przeznaczenia znacznej części tych środków na zakupy amerykańskiej broni. "Guardian" zauważa jednak, że pojawiają się pytania, czy dalsze inwestycje w amerykańską broń, również nowej generacji, zostaną zrealizowane.