Dostawy żywności w Wielkiej Brytanii mogą być zagrożone. Wszystko przez globalne anomalie pogodowe
Analitycy z jednostki ECIU (Energy and Climate Intelligence Unit) ostrzegają, że producenci ryżu, kawy, herbaty czy kakao w biedniejszych rejonach świata coraz częściej nie są w stanie pracować na polach z powodu paraliżujących upałów.
Tymczasem kraje rozwijające się odpowiadają za 13% brytyjskiego importu żywności (wartość ta wyniosła 8,9 miliarda funtów w 2025 roku), a top 15 dostawców z tej grupy dostarcza towary o wartości 7,4 miliarda funtów. Należą do nich: Indie (główny dostawca ryżu), RPA, Peru i Egipt (owoce), Wietnam i Brazylia (kawa), Wybrzeże Kości Słoniowej i Ghana (kakao) oraz Kenia (herbata).
W 2024 roku rolnicy w tych 15 krajach stracili z powodu stresu termicznego aż 216 miliardów potencjalnych godzin pracy (średnio 49 dni roboczych na jednego pracownika rocznie).
(Fot. Getty Images)
Aktualne prognozy czołowych światowych agencji meteorologicznych na lato br. roku wskazują na niezwykle wysokie, bliskie 100% prawdopodobieństwo wykształcenia się anomalii pogodowej, która zyskała miano "Super El Niño". Rozwija się ona znacznie szybciej, niż początkowo zakładano, i według synoptyków może okazać się najsilniejszym zdarzeniem tego typu w historii pomiarów.
Oznacza to, że temperatura wód powierzchniowych w centralnym Pacyfiku przekroczy normę o ponad 3°C (anomalię na poziomie 2°C uznaje się już za silną), a w większości regionów świata zapanują ponadprzeciętne temperatury powietrza.
Rzecznik brytyjskiego rządu uspokaja, że bezpieczeństwo żywnościowe kraju jest chronione. Władze inwestują miliardy w nowe technologie rolnicze podnoszące plony, rozwijają uprawy odporne na zmiany klimatu oraz budują nowe zbiorniki retencyjne (po raz pierwszy od 30 lat), aby zabezpieczyć zasoby wody.
Ponadto brytyjskie rolnictwo również jest w kryzysie. Po serii rekordowo mokrych miesięcy i podtopieniach pól na początku roku, lokalni rolnicy nie byli w stanie zasadzić odpowiedniej ilości warzyw korzeniowych. Z tego powodu latem i wczesną jesienią w sklepach może zabraknąć rodzimych ziemniaków, marchwi oraz świeżych owoców sezonowych.
Brytyjskie supermarkety (takie jak Tesco czy Sainsbury's) próbują ratować sytuację, szukając alternatywnych dostawców w Afryce Północnej (np. w Egipcie) i w Azji Centralnej. Wiąże się to jednak z wyższymi kosztami transportu, co konsumenci odczują w swoich portfelach.
Czytaj więcej:
Do 2035 roku Brytyjczycy mogą jeść żywność z laboratorium i z drukarek 3D
Media: Wielka Brytania w tajnym scenariuszu przygotowuje się na niedobory żywności
UK: Trzy miliony gospodarstw domowych rezygnuje z posiłków z powodu rosnących kosztów utrzymania





























