Rising Demand for Personal Protection Dogs in the UK Raises Concerns
Popyt na te zwierzęta, wcześniej obserwowany głównie wśród osób zamożnych oraz profesjonalistów w dziedzinie bezpieczeństwa, rośnie pod wpływem rekomendacji celebrytów oraz ogólnych obaw dotyczących przestępczości - zauważa brytyjska prasa.
Psy obronne są szkolone do reagowania na zagrożenia, odstraszania intruzów oraz fizycznego powstrzymywania ich na komendę.
Wśród osób, które w ostatnich latach kupiły takie psy, są byłe gwiazdy popu Rochelle i Marvin Humes, gwiazdy reality show Molly-Mae Hague i Katie Price, aktor Barry Keoghan oraz wielu piłkarzy, w tym John Terry, Rio Ferdinand, Marcus Rashford i Raheem Sterling.
Ponadto coraz więcej osób decyduje się na zakup takiego zwierzęcia po doświadczeniu włamań czy innych zagrożeniach bezpieczeństwa.
"Popyt niewątpliwie wzrósł" – przyznaje Alaster Bly, założyciel firmy K9 Protector, która dostarczyła psy olimpijczykowi Mo Farah, piosenkarce Alexandrze Burke i byłemu premierowi, którego nazwiska Bly nie chce ujawniać.
Chociaż większość jego klientów to osoby zamożne lub publiczne, Bly twierdzi, że obserwuje rosnące zainteresowanie ze strony zwykłych osób, które chcą "zainwestować w bezpieczeństwo".
K9 Protector hoduje i szkoli własne psy, sprzedając rocznie od 40 do 60 sztuk. Większość z nich to owczarki niemieckie lub belgijskie, albo hybryda "chimera" - bardzo specyficzna kombinacja genetyczna, opracowana z myślą o środowiskach o podwyższonym ryzyku.
Ceny zależą od poziomu wyszkolenia psa i profilu zagrożenia nabywcy, ale ceny "chimery" zaczynają się od 32 000 funtów.
Na rynku istnieją kursy "ochrony osobistej", przeznaczone dla czworonogów i ich właścicieli, jednak zainteresowanie nimi jest umiarkowane.
W rezultacie rośnie spektrum zwierząt sprzedawanych jako psy obronne – z praktycznie zerową spójnością standardów szkolenia, nadzoru i oczekiwań wobec osób, które się nimi zajmują.
Psy obronne nie podlegają żadnej regulacji prawnej. "Z prawnego punktu widzenia są traktowane dokładnie tak samo, jak każdy inny pies" – tłumaczy Sunjay Versani, adwokat specjalizujący się w prawie karnym w kancelarii Duncan Lewis Solicitors.
"Liczy się zachowanie psa i poziom kontroli sprawowanej przez właściciela, a nie sposób, w jaki zwierzę jest sprzedawane lub oznakowane" - dodaje.
W ostatnich latach liczba ataków psów stale rośnie, choć psy obronne nie są klasyfikowane w oficjalnych statystykach. Hodowcy często argumentują, że ich psy są dobrze zsocjalizowane i zdyscyplinowane, aby atakować wyłącznie na komendę, a zatem są bezpieczniejsze niż niewyszkolone zwierzęta.
Jednak to, czy ktoś ma uzasadnione powody, by chcieć mieć takie zwierzę, lub czy jest w stanie rzeczywiście je kontrolować, w dużej mierze zależy od indywidualnych hodowców i trenerów.
Tymczasem rynek ten pozostaje w dużej mierze nieregulowany, co rodzi pytania o odpowiedzialność w sytuacjach, gdy psy szkolone do ochrony mogą wyrządzić krzywdę przypadkowym osobom.
Eksperci wskazują ponadto na ryzyko nieprzewidywalnych reakcji zwierząt w nietypowych warunkach oraz konieczność odpowiedniej kontroli i szkolenia zarówno psów, jak i ich właścicieli.
Czytaj więcej:
RSPCA: Zakaz posiadania psów rasy XL Bully "nie chroni społeczeństwa", konieczny przegląd przepisów
Rynek ubrań dla psów rośnie w odpowiedzi na zimną i deszczową pogodę w UK
Obowiązek czipowania psów coraz bliżej. Znamy koszty i zasady





























