Increased fines for idling engines in Westminster
Mandaty dla kierowców pozostawiających samochody z włączonym silnikiem na biegu jałowym w Westminsterze znacznie wzrosły w porównaniu z liczbą zgłoszonych skarg, ponieważ laburzystowska administracja podejmuje zdecydowane działania w kwestii ochrony środowiska.
Opozycyjna grupa torysów w Radzie Miasta Westminster zakwestionowała jednak skuteczność tych działań, a wiceprzewodniczący opozycji, radny Tim Barnes, oskarżył Partię Pracy o marnowanie pieniędzy.
Nowe dane udostępnione Local Democracy Reporting Service (LDRS) wskazują, że od czasu przejęcia władzy przez Partię Pracy w maju 2022 r. kontrolerzy parkowania wystawili jeden mandat karny (PCN) na każde 15 zgłoszeń dotyczących pracy silnika na biegu jałowym.
Wcześniej, gdy władzę sprawowała Partia Konserwatywna, stosunek ten wynosił jeden mandat na 1 096 zgłoszeń – w ciągu czterech lat wystawiono 63 mandaty na ponad 70 000 zgłoszeń. Kara za naruszenie wynosi 110 funtów.
Jak wyjaśnia Max Sullivan, członek zarządu ds. ulic, władze lokalne dostrzegają potrzebę dalszych działań i apelują do rządu o uproszczenie procedur nakładania mandatów, by skuteczniej zniechęcać kierowców do pozostawiania silników na biegu jałowym.
Westminster jest jednym z nielicznych samorządów, które wystawiają Penalty Charge Notice (PCN) zamiast mandatów stałych (Fixed Penalty Notices – FPN), gdyż te drugie mandaty mogą być wydawane jedynie przez policję i są bardziej skomplikowane w egzekwowaniu.
Tymczasem opozycyjny radny Tim Barnes wskazuje, że system ten został wdrożony już za rządów konserwatystów w 2018 roku i kwestionuje realny wpływ obecnej administracji na poprawę sytuacji.
Władze lokalne zainstalowały około 1 000 znaków ostrzegających kierowców przed karą 110 funtów za pozostawianie silnika włączonego bez potrzeby. Przeciwdziałanie nadmiernemu zanieczyszczeniu powietrza poprzez walkę z tym zjawiskiem pozostaje jednym z priorytetów Rady Miasta Westminster.
Czytaj więcej:
UK: Podatek od przejechanej mili dla elektryków najmocniej uderzy w kierowców z terenów wiejskich
Rosną obawy, że nowe przepisy parkingowe sparaliżują brytyjskie miasta





























