Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny (POSK) w Londynie to absolutnie unikalna instytucja i największe centrum kulturalne polskiej emigracji na świecie. (Fot. A. Chodakowska/Londynek.net)

Zbliża się walne zebranie POSK. Poznaj kandydatów na prezesa

Zlokalizowany w zachodniej części Londynu Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny stanowi serce życia społecznego, artystycznego i intelektualnego Polonii w Wielkiej Brytanii od ponad pół wieku. Nic więc dziwnego, że coroczne wybory prezesa budzą duże zainteresowanie Polaków korzystających z tego ośrodka. W tym roku startuje 3 kandydatów, których przedstawiamy poniżej w kolejności alfabetycznej.

Marcin Kalinowski

Marcin Kalinowski prowadzi własne przedsiębiorstwo techniczno-naprawcze i budowlane. Po raz pierwszy został wybrany na prezesa Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego (POSK) w Londynie w 2024 roku, kiedy to zdobywając 358 głosów pokonał dotychczasowego prezesa, Marka Laskiewicza. 

Wybór ten miał wymiar historyczny – Kalinowski stał się pierwszym w historii prezesem POSK-u wywodzącym się z tzw. "nowej Polonii", czyli fali emigracji, która przybyła do Wielkiej Brytanii po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku.

Ma Pan za sobą już dwie kadencje. Dlaczego ponownie zdecydował się Pan kandydować?

- Dziękuję za to pytanie, ponieważ skłania ono do refleksji nad tym, czym w istocie jest pełnienie funkcji Prezesa POSK-u. To przede wszystkim ogromna odpowiedzialność za bieżące funkcjonowanie jednej z największych organizacji polonijnych poza granicami Polski, ale również zaszczyt kontynuowania dzieła ludzi, którzy dzięki swojej pracy, zaangażowaniu i ofiarności stworzyli to wyjątkowe miejsce.

Od początku mojej kadencji zależało mi na tym, aby POSK był otwarty dla wszystkich pokoleń Polaków i przyjaciół Polski, aby każdy mógł znaleźć tu coś dla siebie i czuć się częścią naszej społeczności. Nie zawsze łatwo jest pogodzić różne oczekiwania, dlatego staram się przede wszystkim słuchać ludzi i odpowiadać na ich potrzeby.

Ponowną kandydaturę motywuje przede wszystkim poczucie odpowiedzialności za projekty, które wspólnie rozpoczęliśmy, oraz satysfakcja z efektów pracy całego zespołu. Wierzę, że udało nam się stworzyć solidne fundamenty dla dalszego rozwoju POSK-u i chciałbym doprowadzić rozpoczęte działania do końca. Jednocześnie mam świadomość, że każda funkcja społeczna ma swój czas i że kiedyś nadejdzie moment przekazania tej odpowiedzialności kolejnym osobom. Chciałbym jednak, aby POSK był wtedy w jak najlepszej kondycji organizacyjnej, finansowej i programowej.

Jeśli chodzi o Pana dotychczasowe zarządzanie POSK-iem - co uważa Pan za największe osiągnięcie, a gdzie jeszcze nie udało się odnieść sukcesu?

- Ocena mojej pracy należy przede wszystkim do członków POSK-u, jednak patrząc na ostatnie dwa lata, mogę powiedzieć, że jestem dumny z tego, co udało się osiągnąć wspólnie z Radą, Zarządem, pracownikami i wolontariuszami.

Za największy sukces uważam stworzenie zaangażowanego i kompetentnego zespołu, który skutecznie realizuje cele organizacji. Udało się nie tylko rozwijać działalność kulturalną i społeczną, ale również kontynuować modernizację budynku oraz wdrażać rozwiązania służące długoterminowej stabilności i rozwojowi Ośrodka.

POSK pozostaje miejscem aktywnym, rozpoznawalnym i ważnym dla Polonii. Każdego dnia odbywają się tu wydarzenia, spotkania i inicjatywy, które integrują społeczność i promują polską kulturę.

Jednocześnie jestem świadomy, że wciąż mamy wiele do zrobienia. Jednym z największych wyzwań pozostaje skuteczna komunikacja oraz docieranie z informacją o naszej działalności do szerszego grona odbiorców. Chciałbym, aby jeszcze więcej osób wiedziało, jak wiele dzieje się w POSK-u i jak szeroka jest nasza oferta.

Jak ocenia Pan gorącą atmosferę wokół wyborów i swoich kontrkandydatów?

- Tegoroczne zainteresowanie wyborami jest bez wątpienia większe niż w poprzednich latach. Odczytuję to jako dowód na to, że POSK pozostaje organizacją ważną dla wielu osób i budzi autentyczne emocje.

Mam świadomość, że nie wszyscy znają zasady funkcjonowania naszej organizacji oraz procedury wyborcze wynikające ze Statutu i Regulaminu. Dlatego staramy się na bieżąco wyjaśniać wszelkie wątpliwości i dostarczać członkom rzetelnych informacji.

Jeśli chodzi o moich kontrkandydatów, szanuję każdą osobę, która chce poświęcić swój czas i energię na działalność społeczną. Uważam, że członkowie POSK-u powinni mieć możliwość poznania różnych wizji rozwoju Ośrodka i dokonania świadomego wyboru.

Jestem przekonany, że kampania wyborcza powinna koncentrować się przede wszystkim na programach, pomysłach i konkretnych propozycjach dotyczących przyszłości POSK-u. To właśnie merytoryczna dyskusja najlepiej służy organizacji i jej członkom.

Niezależnie od wyniku wyborów najważniejsze pozostaje dobro POSK-u oraz dalszy rozwój instytucji, która od dziesięcioleci pełni wyjątkową rolę w życiu polskiej społeczności w Wielkiej Brytanii.

Jarosław Redestowicz

Od 1999 roku mieszka na stałe w Londynie, ze Sceną Polską.UK związany od 2016 roku. W przestrzeni polonijnej funkcjonuje jako aktor i kierownik techniczny. Przez lata dał się poznać jako aktywny działacz kulturalny, współtwórca agencji JR Events.

Jak sam mówi, jest przede wszystkim "przedsiębiorcą, trochę architektem i miłośnikiem teatru", a także "szczęśliwym mężem i ojcem trójki wspaniałych i utalentowanych dzieci (dwóch synów i córki)".

Dlaczego zdecydował się Pan kandydować?

- POSK stoi obecnie przed szeregiem ważnych wyzwań, ale jednocześnie dysponuje ogromnym potencjałem rozwoju. Zdecydowałem się kandydować, ponieważ chciałbym wykorzystać swoje doświadczenie, wiedzę oraz zaangażowanie, aby wspierać dalszy rozwój tej wyjątkowej instytucji i umacniać jej rolę jako centrum życia polskiej społeczności w Wielkiej Brytanii.

Wierzę, że przyszłość POSK-u powinna opierać się na harmonijnym połączeniu szacunku dla jego bogatej historii i dorobku z otwartością na potrzeby nowych pokoleń Polaków. Chciałbym działać na rzecz budowania organizacji nowoczesnej, aktywnej i atrakcyjnej dla szerokiego grona członków oraz sympatyków.

Jak ocenia Pan dotychczasowe zarządzanie POSK-iem przez Marcina Kalinowskiego?

- Każdy prezes pełni swoją funkcję w określonych warunkach i mierzy się z wyzwaniami charakterystycznymi dla danego okresu. Doceniam pracę oraz zaangażowanie Pana Marcina Kalinowskiego, a także wszystkich osób, które poświęcają swój czas i energię na rzecz działalności POSK-u.

Jednocześnie uważam, że istnieją obszary wymagające dalszego rozwoju. Dotyczy to przede wszystkim komunikacji z członkami, zwiększania przejrzystości działań i finansów, budowania szerszego konsensusu wokół najważniejszych decyzji oraz konsekwentnej realizacji długofalowej strategii rozwoju organizacji.

Co myśli Pan o obecnej sytuacji POSK-u? Co chciałby Pan zmienić?

- POSK pozostaje jedną z najważniejszych polskich instytucji działających poza granicami Polski. Aby jednak utrzymać swoją pozycję i skutecznie odpowiadać na potrzeby współczesnej Polonii, powinien stale się rozwijać i dostosowywać do zmieniających się realiów.

Jednym z moich priorytetów byłoby zwiększenie przejrzystości funkcjonowania organizacji oraz wzmocnienie dialogu z członkami. Chciałbym również skupić się na pozyskiwaniu nowych uczestników życia ośrodka, a także rozwijaniu inicjatyw wspierających naszych najstarszych członków społeczności polonijnej, którym zawdzięczamy bardzo wiele.

Szczególną wagę przywiązuję do dalszego rozwoju działalności kulturalnej i edukacyjnej. Zależy mi na tym, aby wszystkie grupy artystyczne, niezależnie od profilu, dorobku czy skali działalności, czuły się w POSK-u doceniane i miały odpowiednie warunki do rozwoju. Chciałbym, aby nasz ośrodek był miejscem otwartym, inspirującym i sprzyjającym współpracy, gdzie powstają nowe inicjatywy oraz wartościowe projekty. Szczególnie bliska jest mi idea wzmocnienia pozycji Teatru POSK, tak aby mógł odgrywać jeszcze ważniejszą rolę w życiu naszej społeczności.

Uważam również, że jednym z kluczowych wyzwań jest modernizacja technologiczna POSK-u. Wiele elementów infrastruktury technicznej, w tym wyposażenie teatru, wymaga dostosowania do współczesnych standardów. Równie istotny jest rozwój nowoczesnych narzędzi cyfrowych wspierających komunikację z członkami, promocję wydarzeń oraz docieranie do nowych odbiorców. Inwestowanie w nowoczesne technologie nie jest dziś wyborem, lecz koniecznością, jeśli chcemy skutecznie rozwijać działalność POSK-u i budować jego przyszłość.

Nie mniej ważne pozostają kwestie stabilności finansowej, efektywnego zarządzania zasobami oraz poszukiwania nowych możliwości rozwoju, które pozwolą organizacji działać jeszcze skuteczniej i z większą pewnością patrzeć w przyszłość.

Jak Pan ocenia gorącą atmosferę wokół wyborów i swoich kontrkandydatów?

- Nie odnoszę wrażenia, aby atmosfera wokół tegorocznych wyborów była szczególnie napięta. Mam natomiast poczucie, że temat wyborów nie jest dostatecznie obecny w przestrzeni informacyjnej POSK-u. Do Walnego Zebrania zaplanowanego na 4 lipca 2026 roku pozostało stosunkowo niewiele czasu, a mimo to członkom niełatwo znaleźć informacje dotyczące kandydatów ubiegających się o funkcję prezesa, ich programów oraz wizji rozwoju organizacji.

Uważam, że członkowie POSK-u powinni mieć łatwy dostęp do rzetelnych informacji na temat wszystkich kandydatów. Otwarta, przejrzysta i merytoryczna komunikacja sprzyja większemu zaangażowaniu członków oraz wzmacnia zaufanie do procesu wyborczego. Warto zadbać o to, aby wybory były nie tylko formalnym obowiązkiem statutowym, ale również okazją do rzeczowej dyskusji o przyszłości naszej instytucji.

Osobiście z dużą chęcią wziąłbym udział w otwartej debacie z pozostałymi kandydatami na stanowisko Prezesa POSK-u. Byłaby to doskonała okazja do przedstawienia członkom naszych pomysłów, priorytetów oraz wizji dalszego rozwoju ośrodka. Swoją gotowość do udziału w takiej debacie już zgłosiłem. Nie wiem natomiast, czy podobną deklarację złożyli pozostali kandydaci.

Janusz Wajda

Związany z POSKiem od wielu lat. Był członkiem Zarządu POSK za dwóch prezesów: Marka Laskiewicza i Marcina Kalinowskiego (do 2025 r.), pełnił funkcję ds. projektów i modernizacji w zespole zarządzanym przez prezesa Marcina Kalinowskiego.

Przedsiębiorca budowlany, działacz społeczny. 

Co ciekawe, nosi to samo nazwisko co legendarny założyciel i pierwszy przewodniczący POSK-u, prof. inż. Roman Ludwik Wajda (1901–1974), choć nie jest z nim spokrewniony. 

Dlaczego zdecydował się Pan kandydować?

- Mimo że zauważalny jest wysiłek włożony w prowadzenie POSKu przez obecny Zarząd, to niepokojący jest kierunek, w którym on zmierza. W mojej opinii zupełnie zerwano z tradycją patriotyczną w sensie jak to rozumieli założyciele POSKu. Obrońcy naszej świętej wiary, granic i tradycji znajdują obecnie drzwi do POSKu zaryglowane.

Ponoć decyzje takie zapadają jednomyślnie, jak stwierdził dyrektor od komunikacji, a przynajmniej żaden z dyrektorów się od tych decyzji nie odciął. Raptem w opinii tegoż samego dyrektora od komunikacji osoby zapraszane przez Koło Myśli Niezależnej przedstawiają fizyczne niebezpieczeństwo dla członków POSKu. Nikt z dyrektorów się nie pofatygował na spotkania z tymi osobami, żeby osobiście się zorientować. Proszę spojrzeć na przykład na drobną kobietę jak Marta Czech. Insynuowanie, że jest poważne ryzyko, że ta Pani kogoś fizycznie pobije w POSKu jest absurdalne graniczące z niepoczytalnością. 

To się musi zmienić !!!

Jak ocenia Pan dotychczasowe zarządzanie POSKiem przez Marcina Kalinowskiego?

- Zakładam, że zależy Pani na szczerości, a nie na frazesach wyborczych. POSK nie jest zarządzany przez Marcina Kalinowskiego. Jego program wyborczy został napisany pod wyborców i Pan Kalinowski odstąpił od niego zupełnie. Proszę zauważyć, że nie odpowiada na żadne zaproszenia na debaty czy też wywiady radiowe.

Czyżby nie miał nic do powiedzenia swoim wyborcom? Może też istnieje ryzyko konieczności odpowiadania na niewygodne pytania. Zapewne wygodniej i bezpieczniej jest pozostać w cieniu, ale czy jest to miejsce dla prezesa? Czlonkowie POSKu wybierają prezesa i zakłada, że chcą właśnie jego widzieć u steru. 

Ostatnie wydarzenia z wypowiedzeniem sali dla zaszczytnych prelegentów z Polski tylko to potwierdzają. Na wszelkie zapytania czy też prośby odpowiadają za niego inni, może nie do końca odpowiedni ludzie. 

Oczekiwałem od Marcina Kalinowskiego działań godnych przedsiębiorcy i biznesmena a widzę prezesa akceptującego przyjmowanie jałmużny. Inwestycje rozpoczęte przeze mnie zostały zablokowane, a finansowe podstawy istnienia POSKu zostały przestawione na oparcie na dotacjach. Są w Zarządzie osoby chlubiące się przyjmowaniem dotacji od polskiego podatnika i uważają to za szczyt swoich osiągnięć. Nie jest to mój modus operandi. 

Co myśli Pan o obecnej sytuacji POSKu? Co chciałby Pan zmienić? 

- Przyświeca mi motto założyciela POSKu - inżyniera Romana Wajdy: "Polsce i wolnym Polakom na pożytek" z wyraźnym naciskiem na "wolnym", a nie ma prawdziwej wolności bez wolności finansowej. Żeby przetrwać jako instytucja niezależna, POSK musi się uwolnić od wszelkich zasiłków i dotacji. W przeciwnym razie będzie działać pod dyktando mocodawców. W wielu wypadkach wtedy dochodzi do samokrytyki i samokontroli.

Jest to bardzo poważne wyzwanie i aby to zrealizować, chciałbym zainicjować Konferencję Przyszłości. Kolegium ekspertów, którzy przygotują plan inwestycyjny w porozumieniu z istniejącą Radą i w szerokiej konsultacji z organizacjami polonijnymi oraz z całą Polonią.  Już z wieloma osobami rozmawiałem. Będą to ludzie z wybitnym doświadczeniem w sferze biznesu, architektury i rozwoju. POSK ma potencjał, żeby przygotować kadry dla całej społeczności polonijnej z dalekim spojrzeniem w przyszłość. Stypendia dla wybitnie utalentowanych i granty na poczynania służące społeczności. 

Dobrym poczynaniem jest trzymanie zapasu gotówkowego, ale duże sumy są korodowane przez inflację. Realna wartość nabywcza pieniądza spada. Rozsądne inwestycje są jedyną słuszną drogą naprzód. 

POSK musi być przemodelowany. Obecny stan, gdzie część kulturalna miesza się z najemcami nie jest słusznym rozwiązaniem. Budynek jest na tyle duży, że wszystkich pomieści. Istnieją duże możliwości rozbudowy budynku, ale musimy mieć jasny i wyraźny plan jak to wykorzystać. Osobne wejście dla biznesu i najemców jest absolutną koniecznością. Rozwiązania systemowe i architektoniczne już są przygotowane.  

Po rozdzieleniu części kulturalnej od najemców warto by było się zastanowić nad zamknięciem POSKu w poniedziałki. Część kulturalna zdecydowanie jest w ten dzień nieaktywna. Pozwoli to na obniżenie kosztów operacyjnych oraz na przeprowadzanie napraw bieżących. 

Jak Pan ocenia gorącą atmosferę wokół wyborów i swoich kontrkandydatów?

- Szczerze mówiąc to nie zauważyłem gorącej atmosfery. Zauważyłem poczynania obecnego Zarządu niezgodne z etyką i fair play, ale może to wypływa z obaw o utratę obecnych wpływów. Ja nie mam zamiaru 'przewracać stolika', a tylko przestawić działania na solidne tory. Obecne wolontariusze nie mają podstaw do obaw. Mam zamiar zachować Teatr POSK dzieciom - o ile będzie wola aktualnych wolontariuszy do kontynuowania. Wszyscy dotychczasowi organizatorzy mają moje pełne poparcie. Oczywistym jest , że Biblioteka czy też Jazz Cafe jako filary POSKu będą kontynuowały swoją działalność. 

 Dla mnie praca dla społeczności to służba. 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Co o tym myślisz?
Ładuję...
Kurs NBP
GBP
5.0464
-0.0156
EUR
4.3139
-0.0118
USD
3.7835
-0.0165
CHF
4.6426
-0.0112
Forex
Źródło: currencybeacon.com
Ładuję...

Ogłoszenia

Wiadomości

Wydarzenia

Menu