Fotografia stała się dla Polaków w Londynie pretekstem do spotkań, wspólnej zabawy i rozmów nie tylko o robieniu zdjęć... (Fot. Michał Patora)

"Londyn się kocha i nienawidzi". Wyjątkowe spacery fotograficzne polskiej grupy pasjonatów

Co miesiąc grupa Polaków pasjonujących się fotografią spotyka się gdzieś w Londynie, zabiera ze sobą aparaty lub smartfony i rusza w miasto. Po drodze są zdjęcia, rozmowy i odkrywanie miasta z zupełnie innej perspektywy. Organizator tych spotkań - Michał Patora (@siemalondyn) - opowiada o swojej fotograficznej pasji i społeczności, którą wokół niej buduje.

Londynek.net: Organizujesz fotograficzne spacery w Londynie. Opowiedz krótko o sobie, jak długo mieszkasz w tym mieście, jak zaczęła się Twoja przygoda z fotografią i skąd pomysł na takie spotkania?

Michał Patora: - Moja przygoda z fotografią zaczęła się w dzieciństwie, kiedy w szafce u taty znalazłem Zenita TTL. Fascynowało mnie to, że to magiczne urządzenie może zatrzymać moment na zawsze, a ja mogę wybrać ten moment. Od tamtej pory fotografia towarzyszyła mi przez całe życie.

Nigdy nie udało mi się przekuć jej w codzienną pracę, z której mógłbym się utrzymywać, choć próbowałem fotografii portretowej, produktowej i ślubnej. Dopiero po przyjeździe do Londynu w 2019 roku odkryłem fotografię uliczną. Przekonałem się też, że wcale nie trzeba zarabiać na swojej pasji. Czasem lepiej mieć wolność w swoim kreatywnym świecie, niepodyktowaną pieniędzmi.

Chodzenie po ulicach z aparatem było moim sposobem na poznanie tego ogromnego miasta. Możliwe, że nawet polubiłem je bardziej niż początkowo planowałem, bo jak mówią prawdziwi Londyńczycy — to miasto się kocha i nienawidzi zarazem.

Dostałem też pracę w firmie obsługującej nieruchomości w całym Londynie i to pozwoliło mi jeździć dosłownie po całym mieście i odkrywać miejsca, których normalnie bym nie zobaczył. Wziąłem też udział w kilku anglojęzycznych spotkaniach, których tu nie brakuje, ale nie było nic podobnego dla polskiej społeczności.

Na Instagramie poznawałem kolejnych polskich twórców, fotografów, a także pasjonatów Londynu z ogromną wiedzą o tym mieście. W końcu padł pomysł, żeby się spotkać i porobić zdjęcia razem. Na początku spotkania nie były regularne, ale utrzymywaliśmy kontakt online. 

Dołączyliśmy kiedyś jako polska grupa do międzynarodowego fotospaceru w Londynie, ale szybko okazało się, że to nie dla nas i rozdzieliliśmy się w połowie trasy. W swoim ojczystym języku łatwiej jest nawiązywać kontakty i dzielić się swoją pasją. 

Londyn jest jednym z najczęściej fotografowanych miast świata. Jak znaleźć w nim jeszcze coś "swojego", czego nie ma na tysiącach instagramowych kadrów? Czy nadal potrafi fotograficznie zachwycić i czy w ogóle możliwe jest pokazanie go w niesztampowy sposób?

- Jak to mówią: "Nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki". Same budynki może nie zmieniają się aż tak bardzo, ale Londyn cały czas tętni życiem. Zmienia się pogoda, światło, tłum, ale także Twoja perspektywa i sposób, w jaki uchwycisz to miasto.

Byliśmy już na tylu spotkaniach i mimo podobnej scenerii zdjęcia nigdy się nie powtarzają. Ktoś użyje innego obiektywu, a ktoś telefonu. Ktoś zrobi zdjęcie z perspektywy żaby zamiast klasycznego kadru. Szeroki kąt do miejskiego portretu? Superzbliżenie na małym, ukrytym detalu? Czemu nie! Tu właściwie wszystkie chwyty są dozwolone!

Jak wygląda typowy spacer fotograficzny – od spotkania do zakończenia?

- Raz w miesiącu, zazwyczaj w sobotę, spotykamy się w konkretnej lokalizacji w Londynie. Zwykle blisko stacji metra, w ciekawej dzielnicy. Dla spóźnialskich zawsze jest pinezka z lokalizacją na grupie WhatsApp, która pokazuje nasze aktualne położenie.

Spacerujemy, starając się zahaczyć o najciekawsze punkty na trasie. Każdy bierze czynny udział i, jeśli ktoś zna po drodze coś interesującego, to nie ma problemu, żeby zboczyć z obranego kierunku.

Dużo zatrzymujemy się na zdjęcia i rozmowy — nie tylko o fotografii. Tradycyjnym punktem spotkania jest też nasze "biegane" zdjęcie, na którym uczestnicy biegną — albo udają, jeśli jest za tłoczno — w stronę obiektywu.

Ostatnim punktem fotospaceru jest oczywiście lokalny pub, gdzie przy dobrym jedzeniu i zimnym kuflu możemy lepiej się poznać i zacząć wrzucać foteczki do social mediów.

Najbliższe spotkanie w sobotę, 27 czerwca o 15:00, przy stacji Barbican. Serdecznie zapraszam.

Kto najczęściej bierze udział w tych spotkaniach? Czy do udziału w spacerze potrzebny jest aparat fotograficzny, czy wystarczy smartfon?

- Nie ma limitu wiekowego ani technologicznego. Możesz robić zdjęcia telefonem, najnowszym sprzętem fotograficznym z wysokiej półki albo sprawdzonym analogiem na kliszy. Cokolwiek Cię kręci.

Na spotkania przychodzą zarówno amatorzy, jak i zawodowi fotografowie. I szczerze mówiąc, myślę, że jedni od drugich mogą nauczyć się czegoś nowego. Zaznaczam, że spotkania są bezpłatne. 

Jak sądzisz, co uczestnicy wynoszą z takich spacerów poza samymi zdjęciami? Co jest ważniejsze: idealne zdjęcie czy rozmowy między robieniem zdjęć?

- Nie chcę mówić za wszystkich uczestników spotkań, ale energia tej grupy bardzo dużo mi daje. Od zdjęć, do których warto wracać, po wspomnienia, relacje i inspiracje, które zostają na dłużej. Nauczyłem się sporo od innych uczestników — nie tylko technicznych rzeczy, ale też podejścia do fotografii czy życia.

Moje przyjaźnie i fotoprojekty narodziły się właśnie na tych spotkaniach. A to uczucie na koniec, kiedy wracasz do domu naładowany pomysłami do dalszego działania, czy fotografowania — bezcenne.

Czy zdarzają się jakieś nieplanowane, nieprzewidywalne albo zaskakujące sytuacje podczas spacerów? Możesz opisać jakąś historię?

- Londyn jest dynamicznym miastem i tu zawsze coś się dzieje.

Pamiętam, że podczas jednego ze spotkań wjechaliśmy windą na dach One New Change, bo jest tam świetny widok na katedrę św. Pawła. Jakaś dziewczyna z tłumu robiła sobie z siostrą influencerskie zdjęcia z katedrą w tle.

Jakoś tak wyszło, że kolega Krzysiek zapytał, czy chce mieć zrobione zdjęcia profesjonalnym sprzętem i po chwili wszyscy zaczęliśmy robić jej zdjęcia. Wyszła z tego prawdziwa sesja fotograficzna i jedno zdjęcie, które do dziś bardzo lubię.

Innym razem natknęliśmy się na sesję zajęć tai chi w miejskim ogrodzie na Canary Wharf. Albo na jednym z ostatnich spacerów — na imprezę z DJ-em pośrodku ulicy. Takich rzeczy nie da się zaplanować.

Jakie miejsca w Londynie są Twoimi ulubionymi do zdjęć i dlaczego właśnie te? Czy są takie lokalizacje, które większość osób pomija, a które Twoim zdaniem są wyjątkowe?

- Moim ulubionym miejscem, którego zwykle nie ma w tradycyjnych przewodnikach, jest Barbican i konserwatorium w jego centrum.

To brutalistyczne osiedle zbudowane ponad ulicami. Wszystkie chodniki znajdują się na wyższych poziomach, wolnych od samochodów. To miejsce pełne zakamarków do sesji zdjęciowych i fotografii ulicznej.

A w samym centrum znajduje się ogromny, przeszklony zielony ogród, w którym w słoneczny dzień światło jest po prostu nieziemskie. Architektura brutalizmu miesza się tam ze szkłem nowoczesnych budynków. Nie ma tu sklepów i jest tylko jedna kawiarnia, więc ludzie często pomijają Barbican, odwiedzając Londyn. A ja wręcz uwielbiam to miejsce.

Jakie proste wskazówki dałbyś komuś, kto chce robić lepsze zdjęcia w miejskiej przestrzeni?

- To są wskazówki, które dałbym samemu sobie, kiedy przyjeżdżałem do Londynu i zaczynałem robić zdjęcia:

  • Idź w miasto i rób dużo zdjęć, bo to najlepszy sposób, żeby nauczyć się fotografii i odkryć, co naprawdę lubisz robić — lepszy niż ciągłe oglądanie tutoriali;
  • Nie bój się ludzi w przestrzeni publicznej w Londynie. Masz prawo robić zdjęcia, a jeśli komuś się to nie spodoba, zawsze możesz je usunąć albo wyjaśnić, dlaczego je zrobiłeś;
  • Naucz się dobrze obsługiwać swój sprzęt, zanim zaczniesz szukać poprawy jakości przez kupowanie droższego aparatu;
  • Eksperymentuj z perspektywą i ustawieniami aparatu. Niskie kąty, długie czasy naświetlania, odbicia w szybach czy wodzie;
  • Nie traktuj wszystkiego zbyt poważnie, bo fotografia ma dawać przyjemność, a nie być ciężką pracą, której końca się tylko wyczekuje.

Powiedz na koniec, czy masz plany rozwoju swojej inicjatywy oraz jak można dołączyć do organizowanych przez Ciebie spacerów fotograficznych?

- Zdecydowanie tak! Haha. W tym roku wziąłem się ostro do działania i chcę zobaczyć, dokąd nas to zaprowadzi.

Spotkania są zaplanowane do końca roku, a wszystkie daty będą pojawiać się na stronie internetowej i facebookowej grupie. Jak zawsze będę też przypominać o nich w moich social mediach — na Instagramie, Facebooku i TikToku.

Planuję zrobić letni piknik i podsumowanie roku z wydrukami najlepszych prac uczestników. Jest też pomysł na spacery tematyczne — "kolor", "emocje", "detal" i tym podobne. Wszystko w dużej mierze zależy też od uczestników. Każdy może wrzucić pomysł na grupie albo stworzyć własne mikro wydarzenie z innymi uczestnikami.

Wszystkie linki do kalendarza, grupy na Facebooku i grupy WhatsApp można znaleźć na mojej stronie.

Dziękuję za rozmowę!

Autorem fotografii jest Michał Patora

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Co o tym myślisz?
Ładuję...
Kurs NBP
GBP
5.0620
-0.0107
EUR
4.3257
-0.0041
USD
3.8000
+0.0054
CHF
4.6538
-0.0034
Forex
Źródło: currencybeacon.com
Ładuję...

Ogłoszenia

Wiadomości

Wydarzenia

Menu