AI na rozmowach kwalifikacyjnych. Brytyjscy rekruterzy ostrzegają: "Wykryjemy każdego oszusta"
"To całkowicie oczywiste, gdy ktoś używa sztucznej inteligencji do generowania odpowiedzi na żywo podczas rozmowy o pracę" – twierdzi Chris Morrow, szef agencji rekrutacyjnej Digitalent z Manchesteru.
"Tacy kandydaci zachowują się, jakby czytali tekst z promptera" – dodaje Morrow, który na co dzień rekrutuje talenty dla sektora AI. Jak wyjaśnia, podczas rozmów zdalnych kandydaci masowo korzystają z aplikacji, które na bieżąco nasłuchują pytań i podpowiadają gotowe kwestie. Efekt? Natychmiastowa dyskwalifikacja.
Dane rynkowe: Masowy problem, który widać na całym świecie
Problem zatajania obecności AI w procesach rekrutacyjnych urósł do rangi systemowego kryzysu. Coroczny raport brytyjskiego Instytutu Pracodawców Absolwentów (ISE), zrzeszającego 290 gigantów rynkowych (w tym m.in. Marks & Spencer, Rolls-Royce czy Accenture), wskazuje na niepokojący trend: aż 92% pracodawców podejrzewa lub potwierdziło nieuczciwe zachowania kandydatów podczas etapów selekcji.
To wyraźny wzrost w porównaniu do 85% w roku ubiegłym i 78% dwa lata temu. Najczęstszym wykroczeniem jest użycie AI bez wiedzy rekrutera – 66% badanych firm złapało na tym przynajmniej jednego kandydata bezpośrednio w trakcie rozmowy.
47% pracodawców zgłosiło przypadki wykorzystywania sztucznej inteligencji przez kandydatów do rozwiązywania testów kompetencyjnych online, a 10% przyłapało aplikujących na wykorzystywaniu AI do pisania odpowiedzi w formularzach i tworzenia listów motywacyjnych.
Statystyki te są zbieżne z wynikami niezależnego badania platformy rekrutacyjnej Fabric, która przeanalizowała niemal 20 000 realnych rozmów kwalifikacyjnych online. Aż 38,5% wszystkich kandydatów zostało tam oficjalnie oznaczonych jako podejrzewanych o oszustwo z wykorzystaniem AI.
W przypadku rekrutacji na stanowiska techniczne i IT wskaźnik ten wzrósł do porażających 48% – czyli oszukiwał niemal co drugi kandydat. Co ciekawe, najwięcej oszustw rejestruje się podczas rozmów odbywających się w niedziele (47,1%), kiedy domowe warunki ułatwiają potajemne korzystanie z drugiego ekranu.
Jak rekruterzy wykrywają techniczne wsparcie?
Chris Morrow wyjaśnia, że kandydaci korzystający z cyfrowych asystentów wideo nieświadomie sami zastawiają na siebie pułapkę. Zdradza ich przede wszystkim specyficzne opóźnienie w reakcji.
"Pojawia się pauza" – tłumaczy ekspert. "Kandydat desperacko gra na zwłokę, czekając, aż chatbot wygeneruje tekst. Używa wtedy zwrotów-wypełniaczy, takich jak: O, to bardzo dobre pytanie. Drugim sygnałem ostrzegawczym jest nienaturalny, skrajnie formalny i drętwy język, który kompletnie nie pasuje do swobodnej rozmowy".
Stephen Isherwood, dyrektor zarządzający ISE, ostrzega przed długofalowymi konsekwencjami tego zjawiska: "Przeinaczenie swoich prawdziwych kompetencji może sprawić, że dostaniesz pracę, do której kompletnie się nie nadajesz. Ostatecznie wylądujesz na stanowisku, które będzie dla ciebie udręką" – komentuje.
Przypomina, że pracodawcy podczas bezpośredniego kontaktu szukają autentyczności i realnego zrozumienia roli, a nie wygładzonych przez algorytmy formułek.
Paradoks rynku pracy w 2026 roku
Badanie ISE z 2026 roku przynosi również zaskakujące wnioski na temat kondycji samego rynku pracy, studząc obawy, jakoby sztuczna inteligencja miała błyskawicznie doprowadzić do zwolnień młodych pracowników.
Rynek zatrudnienia absolwentów ustabilizował się: po 8-procentowym spadku w zeszłym roku, w 2026 roku odnotowano wzrost zatrudnienia o 4%, a pracodawcy prognozują kolejny, 7-procentowy wzrost w ciągu najbliższych 12 miesięcy.
Choć plany firm są zróżnicowane (40% zmniejsza liczbę wakatów dla absolwentów, a 45% ją zwiększa), Isherwood kategorycznie ucina spekulacje, jakoby redukcje etatów były powodowane automatyzacją.
"Przedsiębiorstwa nie zmniejszają zatrudnienia z powodu AI, lecz z powodu ogólnej niepewności gospodarczej. Żyjemy w trudnym otoczeniu ekonomicznym" – podsumowuje szef ISE, dodając, że realny, głęboki wpływ sztucznej inteligencji na strukturę miejsc pracy odczujemy dopiero za dwa lub trzy lata.