"Wielka Brytania powinna wrócić do UE w ciągu 10 lat". Tony Blair apeluje do Andy’ego Burnhama
Blair wezwał Andy'ego Burnhama do żądania "ustrukturyzowanych relacji" ze Wspólnotą i porzucenia ostrożnej strategii byłego premiera Keira Starmera, którą określił mianem "powolnego człapania" w stronę Europy pod wpływem opinii publicznej.
Jednak zdaniem byłego lidera Partii Pracy powrót do jednolitego rynku i unii celnej na starych zasadach byłby błędem. Blair uważa, że rząd powinien dążyć do ponownego wejścia do "głęboko zreformowanej" UE, która jako globalne supermocarstwo mogłaby rzucić wyzwanie USA i Chinom.
Rosnąca presja na rządy Partii Pracy
Głos byłego szefa rządu nasila presję na Burnhama, by ten priorytetowo traktował nowe stosunki z Europą i poważnie rozważył powrót do unijnych struktur. Podczas swojej niedawnej wizyty w Nowym Jorku, pytany przez dziennikarzy "The Independent" premier nie wykluczył wpisania deklaracji o ponownym wejściu do UE do kolejnego manifestu wyborczego Laburzystów.
Nasilenie debaty zbiega się w czasie z publikacją raportu Instytutu Badań nad Polityką Publiczną (IPPR). Wynika z niego, że brak wzajemnego uznawania norm produktowych kosztuje brytyjski eksport do UE aż 6,5 miliarda funtów rocznie.
Z kolei sondaż instytutu YouGov dla organizacji Best for Britain wskazuje, że największą szansą dla Partii Pracy na wygranie kolejnych wyborów jest właśnie jasna deklaracja powrotu do UE.
Sprawa wywołuje też duże poruszenie społeczne. Kampania pisania listów do parlamentarzystów, koordynowana przez ruch European Movement UK, przekroczyła już próg 20 tysięcy podpisów przed wielką debatą parlamentarną zaplanowaną na 12 października.
Czołowy brytyjski politolog i ekspert ds. sondaży, sir John Curtice, potwierdził na łamach "The Independent", że poparcie dla powrotu do UE jest obecnie najwyższe od czasu referendum w 2016 roku.
Droga powrotna: Plan Tony’ego Blaira
W przedmowie do raportu swojego instytutu, zatytułowanego "Poza Leave i Remain: Droga do ponownego dołączenia do zreformowanej Europy", Tony Blair napisał: "Musimy jasno zadeklarować, że chcemy powrotu do formalnych relacji z UE. Musi to być jednak Europa na wiarygodnej ścieżce reform – Europa państw narodowych, zdolna do bycia realną potęgą globalną".
(Fot. CHARLY TRIBALLEAU / AFP via Getty Images)
Raport zakłada etapowy powrót do struktur unijnych poprzez zawieranie konkretnych umów sektorowych:
- obronność - dołączenie do unijnego funduszu obronnego SAFE o wartości 150 miliardów euro;
- energetyka - utworzenie Europejskiego Partnerstwa Bezpieczeństwa Energetycznego na Morzu Północnym i ponowne wpięcie do unijnych rynków energii, co mogłoby przynieść brytyjskim odbiorcom do 370 milionów funtów oszczędności rocznie;
- technologia - wspólne prace nad bezpieczeństwem sztucznej inteligencji (AI) oraz rozwój technologii kwantowych.
Blair wskazał także na przykład Kanady, którą UE zaprosiła do stania się "członkiem stowarzyszonym", jako dowód na nową elastyczność Brukseli w relacjach z państwami trzecimi.
Kosztowny twardy Brexit
Równoległy raport think tanku IPPR bezlitośnie obnaża szkody gospodarcze wywołane obecnym kształtem Brexitu. Gdyby zamiast twardego Brexitu doszło do porozumienia o wzajemnym uznawaniu testów produktów, brytyjski eksport – głównie motoryzacyjny, elektroniczny i farmaceutyczny – mógłby być wyższy o miliardy funtów rocznie.
"Od momentu opuszczenia UE tysiące produktów wytwarzanych i certyfikowanych w Wielkiej Brytanii muszą przechodzić ponowne procedury w unijnych urzędach przed eksportem. W czasach, gdy o wzrost gospodarczy jest niezwykle trudno, taka umowa byłaby pragmatycznym krokiem naprzód" – tłumaczy Joseph Sassoon, ekonomista IPPR.
Dyrektor wykonawcza Best for Britain, Naomi Smith, podsumowuje sytuację ostrzej: "Wielka Brytania była niegdyś głosem liberalizacji w UE i musi nim być ponownie, reformując ją od środka, zamiast bezczynnie czekać na marginesie przez dekadę. To tak, jakby mówić, że dołączysz do drużyny dopiero wtedy, gdy wygra ligę – a brytyjska gospodarka nie jest obecnie w mistrzowskiej formie".
Szefowie ruchów proeuropejskich, w tym Mike Galsworthy z European Movement UK, podkreślają, że dynamicznie zmieniający się świat i presja geopolityczna ze strony USA pod rządami Trumpa oraz Rosji Putina zmuszają Wielką Brytanię do powrotu do europejskiej gry zespołowej.
Wszystkie te głosy zapowiadają burzliwą debatę w parlamencie już w październiku.