Liga hiszpańska: Derby Madrytu dla Atletico. Mourinho wściekły
Pierwszą bramkę dla gospodarzy zdobył Alejandro Grimaldo z rzutu karnego (53.), podyktowanego za faul urodzonego w Amsterdamie reprezentanta Hiszpanii Deana Huijsena na Argentyńczyku Giuliano Simeone. Sędzia główny pokazał obrońcy Realu żółtą kartkę, ale po interwencji VAR zmienił decyzję i usunął go z boiska.
Na 2:0 podwyższył Kanadyjczyk Jonathan David (59.), a rozmiary porażki zmniejszył Niemiec Antonio Ruediger (89.).
Wynik trudno było zaakceptować trenerowi Realu Jose Mourinho. Portugalski szkoleniowiec na konferencję prasową przyszedł z kartkami papieru ze zdjęciami, które - jego zdaniem - były dowodem na to, że w pierwszej połowie za brutalne faule sędzia powinien był wykluczyć dwóch piłkarzy Atletico.
"Możemy w zasadzie zakończyć konferencję, bo historia tego meczu jest tutaj" - stwierdził Mourinho, wskazując na zdjęcia.
"To powinny być oczywiste czerwone kartki. Było nam trudno w 10 na 11, ale możemy sobie tylko wyobrazić, co byłoby, gdybyśmy przez 50 minut grali jedenastu na dziewięciu, gdyby była sprawiedliwość" - dodał Portugalczyk.
Nie pohamował też lekceważących słów pod adresem sędziego Miguela Angela Ortiza Ariasa.
"Dali nam 41-letniego sędziego bez żadnego doświadczenia międzynarodowego. Na pewno nie dlatego, że to świetny arbiter. I ten biedak przyjechał tutaj i nie potrafił poradzić sobie z presją, a tu jest ona rzeczywiście ogromna. (...) Nie chcę posuwać się do tego, żeby stwierdzić, że to było ustawione. Chcę wierzyć, że to był po prostu błąd" - zaznaczył Mourinho.
Prowadzący Atletico Argentyńczyk Diego Simeone apelował z kolei o większy szacunek.
"Niezależnie od tego, kto się wypowiada - ja, Mourinho, Hansi Flick czy Manuel Pellegrini - musimy uważać na słowa. Kiedy przekraczasz granicę szacunku, kimkolwiek jesteś, to nie jest w porządku. Nie wolno przekraczać tej linii" - przestrzegł.
Real nie potrafi wygrać na stadionie tego lokalnego rywala w żadnych rozgrywkach od 18 września 2022 roku, gdy zwyciężył 2:1. Od tego czasu w ekstraklasie, Pucharze Hiszpanii i Lidze Mistrzów poniósł pięć porażek (choć po karnych awansował do kolejnej rundy Champions League) i raz zremisował.
Atletico powiększyło dorobek do 16 punktów i awansowało na pozycję wicelidera. Tyle samo ma trzeci Betis Sewilla, który tylko zremisował na wyjeździe z beniaminkiem Deportivo La Coruna 1:1. Real ma o punkt mniej i jest czwarty.
W tabeli z kompletem zwycięstw prowadzi Barcelona, która w sobotę pokonała na wyjeździe Sevillę 3:1, choć przegrywała 0:1. Wszystkie bramki dla lidera uzyskał Raphinha. Brazylijczyk z 12 trafieniami pewnie prowadzi w ligowej klasyfikacji strzelców.