Ekonomista: Miliardy stracone przez Brexit mogłyby zlikwidować kolejki do NHS
W ekskluzywnym wywiadzie dla dziennika "The Independent" prof. Nick Bloom z Uniwersytetu Stanforda zaznaczył, że wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej uszczupliło gospodarkę o 6–8 proc. PKB. Jego zdaniem straty wynikają m.in. ze spadku wymiany handlowej, większej liczby regulacji i opóźnień związanych z wynegocjowaniem umowy brexitowej.
Bloom ocenił, że utracona część PKB odpowiada około 3 tys. funtów rocznie na przeciętnego mieszkańca Wielkiej Brytanii. Jak zaznaczył, odzyskanie tych środków i przeznaczenie ich na NHS pozwoliłoby znacząco zwiększyć budżet służby zdrowia, zmodernizować szpitale, podnieść wynagrodzenia lekarzy i pielęgniarek oraz poprawić wyposażenie.
Ekonomista odniósł się również do jednej z najbardziej znanych obietnic kampanii na rzecz wyjścia z UE, zgodnie z którą Brexit miał uwolnić 350 mln funtów tygodniowo, które miały być przeznaczone na NHS. Według Blooma twierdzenie to było "całkowicie i absolutnie błędne".
Profesor wezwał brytyjski rząd do zacieśnienia relacji z Unią Europejską, aby ograniczyć dalsze straty i odzyskać część utraconego potencjału gospodarczego. Jak podkreślił, około połowa strat wynikała bezpośrednio z utrudnień w handlu z Europą, która przed Brexitem odpowiadała za około połowę brytyjskiej wymiany handlowej, a druga połowa była skutkiem wieloletniego procesu zatwierdzania ostatecznej umowy.
Bloom wskazał również na niepewność, która przez lata towarzyszyła brytyjskim przedsiębiorstwom. Wielokrotne negocjacje, głosowania i zmiany premierów sprawiały, że firmy wstrzymywały inwestycje i rekrutację, czekając na ostateczny kształt relacji z UE.
Jego zdaniem rząd słusznie dąży obecnie do zacieśnienia relacji z Unią, jednak przeszkodą pozostaje lider Reform UK Nigel Farage, którego Bloom określił mianem "widma" nadal utrudniającego gospodarcze wychodzenie Wielkiej Brytanii z konsekwencji Brexitu. Polityk przez dekady był jednym z głównych zwolenników wyprowadzenia kraju z UE.
Tymczasem były konserwatywny minister zdrowia Stephen Dorrell ocenił, że obietnica uwolnienia dodatkowych pieniędzy dla NHS była "fundamentalnie nieuczciwa na trumpowską skalę". Jego zdaniem Brexit osłabił zdolność brytyjskiej gospodarki do tworzenia odnoszących sukcesy firm i budowania bogactwa.
Do krytyki Brexitu przyłączyli się także przedstawiciele opozycji i organizacji proeuropejskich. Wskazywali na rosnące kolejki w NHS, problemy infrastruktury oraz dodatkowe koszty biurokracji, z którymi muszą mierzyć się brytyjskie firmy, argumentując, że bliższe relacje z jednolitym rynkiem mogłyby wesprzeć gospodarkę i usługi publiczne.