Prawie połowa gospodarstw domowych w UK nie odczuwa korzyści ze wzrostu gospodarczego
Analitycy z firmy doradczej PwC wskazali, że każdy region na północy Anglii, w Midlands oraz w Walii cechuje się siłą nabywczą poniżej średniej krajowej. Z kolei Londyn i południowo-wschodnia Anglia (South East) plasują się wyraźnie powyżej tej linii.
Wnioski te ujrzały światło dzienne w czasie, gdy premier Andy Burnham zobowiązał się do walki z nierównościami regionalnymi, dążąc do podniesienia poziomu życia w całym kraju. Jednak nad planami szefa rządu wiszą znaki zapytania. Rosnące koszty obsługi długu państwowego drastycznie ograniczą jego pole manewru podczas prezentacji październikowego budżetu.
Raport PwC wykazuje, że równowartość 12,5 miliona gospodarstw domowych (46%) mieści się w częściach kraju, w których wzrost gospodarczy – widoczny zazwyczaj poprzez większe inwestycje firm i nowe miejsca pracy – nie prowadzi do poprawy standardu życia.
Zgodnie z danymi, siła nabywcza gospodarstw domowych w północno-wschodniej Anglii (North East) jest o 6,6% niższa od średniej krajowej, co oznacza stratę rzędu £1 542 rocznie. W regionie North West jest to o £1 493 mniej, podczas gdy w najgorszej sytuacji znajduje się Yorkshire i Humber, gdzie siła nabywcza jest niższa o £1 917 od średniej.
Zupełnie inaczej sytuacja wygląda na południowym wschodzie kraju (South East). Tamtejsze gospodarstwa dysponują siłą nabywczą o 9% wyższą od średniej krajowej (dodatkowe £2154 rocznie), a tuż za nimi plasuje się Londyn.
Siła nabywcza jest uznawana za rzetelny wskaźnik tego, czy rozwój gospodarki rzeczywiście poprawia realne warunki bytowe obywateli. PwC mierzy ten parametr, analizując dochód pozostający po odliczeniu podatków oraz kosztów utrzymania domu (mieszkania). Uwzględnia przy tym wielkość i strukturę rodziny, co pozwala precyzyjniej określić pulę pieniędzy dostępną na pozostałe wydatki.
Wielka Brytania od lat zmaga się z powolnym tempem rozwoju, choć oficjalne dane wskazują, że w pierwszych sześciu miesiącach tego roku gospodarka wzrosła o 1,2%.
Wzrost gospodarczy zazwyczaj oznacza, że ludzie wydają więcej, powstają dodatkowe etaty, do kasy państwa trafia więcej podatków, a pracownicy zarabiają lepiej. W teorii przekłada się to na bogacenie się społeczeństwa. W praktyce jednak odczucie tych korzyści wymaga czasu i nie każdy staje się ich beneficjentem. Według PwC, "zaledwie ułamek" wzrostu PKB (całej gospodarki) realnie zasila siłę nabywczą obywateli.
Badacze zauważyli, że choć linia podziału północ-południe jest wyraźna, ogromne rozbieżności występują również w obrębie samych bogatszych regionów, takich jak Londyn czy South East. Przykładowo, w londyńskiej dzielnicy Richmond średni roczny dochód rozporządzalny okazał się najwyższy w stolicy i wyniósł £35 448. To niemal dwukrotnie więcej niż w sąsiadującym Hammersmith i Fulham, gdzie odnotowano £18 384.
"Raport pokazuje, jak skrajnie różnie doświadczany jest dobrobyt w Wielkiej Brytanii. Drastyczne różnice widać nie tylko pomiędzy regionami, ale dosłownie za miedzą u sąsiada" – skomentowała Rachel Taylor, liderka ds. sektora rządowego i medycznego w PwC.