"Skutki Brexitu": Mieszkający od dzieciństwa w Szwecji Brytyjczyk został deportowany
John Sellers mieszkał w Szwecji przez 24 lata, tam odebrał edukację i niedawno poślubił swoją szwedzką partnerkę, Caroline. Jego rodzice przeprowadzili się do Szwecji z hrabstwa Essex w ramach prawa do swobodnego przepływu osób, które przysługiwało Wielkiej Brytanii jako członkowi UE.
Ojciec Johna zmarł, gdy chłopak miał 16 lat, a jego matka wróciła do Anglii po tym, jak on sam rozpoczął studia przygotowujące do zawodu nauczyciela.
Brytyjczyk został deportowany w styczniu po trzech nieudanych próbach zalegalizowania pobytu i wciąż walczy o możliwość powrotu do Göteborga, gdzie miał nadzieję założyć rodzinę ze swoją nową żoną.
"Czas, aby ludzie dowiedzieli się, jak jesteśmy tutaj traktowani, i czas pokazać, do czego doprowadził Brexit. Mówiąc szczerze, zbyt długo trzymaliśmy język za zębami. Jestem doskonale świadomy, że różne kraje mają różne przepisy imigracyjne, ale nic z tego by się nie wydarzyło, gdyby nie Brexit" – stwierdził, opisując swoją blisko siedmioletnią walkę o prawo do pozostania w kraju.
"Za każdym razem, gdy przyjeżdżam do Anglii, czuję się jak turysta. Szwecja jest moim domem" – wyznał Sellers.
Szwedzki minister ds. migracji, Johan Forssell, ma wkrótce odpowiedzieć na żądanie szwedzkiego parlamentarzysty Håkana Svennelinga w sprawie rewizji podejścia do brytyjskich rezydentów mieszkających w kraju po Brexicie.
Svenneling interweniował w zeszłym miesiącu, gdy okazało się, że jedna z jego wyborczyń, 78-letnia wdowa Joyce Thomas, która mieszka w Szwecji od 21 lat, otrzymała nakaz opuszczenia kraju do 7 września. Jej przyjaciele i zwolennicy apelują do Forssella o wstrzymanie wydaleń i rewizję polityki, która zdaniem krytyków jest niezgodna z umową o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z UE (Brexit withdrawal agreement).
(Fot. Pexels)
Problem koncentruje się wokół odmowy przyjmowania przez Szwedzką Agencję Migracyjną spóźnionych wniosków od osób, które nie były świadome, że po Brexicie muszą formalnie aplikować o status rezydenta – procedurę tę zastosowano w zaledwie 12 innych krajach UE.
Przed Brexitem deportacja obywatela UE do innego państwa członkowskiego była dozwolona wyłącznie w wyjątkowych okolicznościach związanych z zagrożeniem bezpieczeństwa narodowego. Jednak w realiach po Brexicie w Szwecji deportacje Brytyjczyków są zlecane nawet wtedy, gdy nie wchodzi w grę żadne przestępstwo.
Brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych (Foreign Office) wielokrotnie wyrażało zaniepokojenie podejściem Szwecji do spóźnionych wniosków. Wysocy urzędnicy Komisji Europejskiej również przyglądają się tej sprawie z zainteresowaniem.
John Sellers był jednak świadomy, że Brexit może wpłynąć na jego prawo do pobytu i wobec braku jakichkolwiek informacji ze strony władz uznał, że najlepszą opcją będzie złożenie wniosku o szwedzkie obywatelstwo. Zrobił to we wrześniu 2021 roku, przed ostatecznym brexitowym terminem przypadającym na 31 grudnia tamtego roku.
Nie tylko odrzucono jego wniosek o obywatelstwo, ale również dwie kolejne próby ubiegania się o pobyt na mocy praw rodzinnych w krajowym prawie migracyjnym (poprzez swoją partnerkę, a obecnie żonę) zakończyły się odmową.
Ostatnie orzeczenie, wydane po tym, jak odwołał się od pierwszej decyzji odmownej uzasadnianej związkiem rodzinnym z Caroline (wtedy jeszcze przed ślubem), brzmiało, że para "nie mieszkała ze sobą za granicą przez dłuższy czas". Sąd migracyjny uznał inne dowody na trwałość ich relacji za "niewystarczające".
Małżeństwo Sellersów odwołuje się obecnie od tego wyroku, przedstawiając nowe dowody w sprawie.