Nowe przepisy dają operatorowi brytyjskiej sieci energetycznej (firmie Neso) prawo do odcinania prądu z krótkim wyprzedzeniem i bez zgody rządu. (Fot. Pexels)

Wielka Brytania coraz bliżej przerw w dostawie prądu. Co to oznacza?

Obok wymagań stawianych przez centra danych, brytyjska sieć energetyczna już teraz boryka się z problemami związanymi z tegorocznymi ekstremalnymi upałami, zagrożeniem cyberatakami oraz kolejkami projektów energii odnawialnej oczekujących na podłączenie. Teraz operator brytyjskiej sieci otrzymał zielone światło na odcięcie zasilania z krótkim wyprzedzeniem.

W historii Wielkiej Brytanii dochodziło już do poważnych przerw w dostawie prądu: strajki górników w latach siedemdziesiątych, które doprowadziły do ogólnokrajowego racjonowania energii, Wielki Sztorm z 1987 roku, w którym zginęło 18 osób, a 1,5 miliona pozostało bez elektryczności, oraz awaria sieci National Grid w 2003 roku, która uwięziła tysiące ludzi w londyńskim metrze - to najgorsze przypadki w najnowszej historii kraju.

Jednak przez większość czasu mieszkańcy UK oczekują, że wszystko będzie działać.

Sytuacja nieco się zmieniła po ostrzeżeniu, że miliony gospodarstw domowych mogą stanąć w obliczu awaryjnych przerw w dostawie prądu z krótkim wyprzedzeniem na mocy nowo wprowadzonych przepisów. Pozwalają one operatorowi sieci, firmie Neso, na "wyciągnięcie wtyczki" bez autoryzacji rządu, aby uniknąć rozległych awarii, gdy rezerwy mocy będą niewystarczające.

Może to skutkować trzygodzinnymi, rotacyjnymi przerwami w dostawie prądu w całym kraju, ogłaszanymi z zaledwie ośmiogodzinnym wyprzedzeniem, aby zapobiec całkowitej zapaści systemu.

Planowane, rotacyjne przerwy w dostawie prądu dla milionów gospodarstw domowych mają trwać jednorazowo około 3 godzin. (Fot. Pexels)

W Wielkiej Brytanii tego lata Neso wielokrotnie apelowało o zwiększenie produkcji energii, aby poradzić sobie z presją, jaką tegoroczne ekstremalne upały wywarły na systemy elektroenergetyczne. W zeszłym miesiącu sygnaliści twierdzili, że Neso "nie spełniło standardów bezpieczeństwa sieci wprowadzonych w celu zapobiegania blackoutom". Rząd później zaprzeczył tym twierdzeniom.

Paul Ekins, profesor polityki energetycznej i środowiskowej na University College London (UCL), przypisuje te chwile słabości brytyjskiej energetyki trzem czynnikom: transformacji kraju w kierunku czystej energii (odnawialne źródła generowały ponad połowę mocy w UK przez ostatnie dwa lata), skupieniu się decydentów na samej produkcji do tego stopnia, że stracili z oczu modernizację sieci, oraz rosnącej liczbie centrów danych AI wyrastających w całej Wielkiej Brytanii, które według doniesień w maju tego roku zużywały 6% brytyjskiej energii elektrycznej.

"Moje odczucie jest takie, że problemy, których doświadczamy, są do opanowania, pod warunkiem, że będziemy mieć na oku centra danych, których rozwój może wymknąć się spod kontroli" – twierdzi Ekins.

Ofgem ogłosił w lutym, że ponad 140 centrów danych ubiegało się o podłączenie do sieci, z których część wnioskowała o ponad 50 gigawatów mocy. Gdyby te plany doszły do skutku, centra danych zużywałyby więcej prądu niż cała reszta kraju. 

Wielka Brytania jest potęgą pod względem generowania energii wiatrowej – przez ostatnie dwa lata źródła odnawialne, w tym głównie wiatr, pokrywały ponad połowę zapotrzebowania na prąd w kraju. (Fot. Pexels)

Obok wymagań centrów danych, sieć energetyczna mierzy się również z problemem kolejek projektów energii odnawialnej oczekujących na podłączenie w drodze do osiągnięcia zerowej emisji netto.

Jedną z dużych przeszkód jest wąskie gardło na granicy ze Szkocją, które uniemożliwia nadwyżkom energii wiatrowej i odnawialnej wyprodukowanej na północy dotarcie do obszarów o wysokim zapotrzebowaniu na południu, gdzie znajduje się największa liczba centrów danych; w samym Slough jest ich aż 40.

"Obecnie płacimy całkiem spore sumy za wyłączanie energii odnawialnej w czasach, gdy wieje wiatr lub świeci słońce, a zapotrzebowanie na prąd nie jest wystarczające, by to wszystko pochłonąć" – wyjaśnia Ekins. 

Wielka Brytania wydała już w tym roku 1 miliard funtów na rekompensaty za ograniczanie produkcji energii wiatrowej, która mogłaby zasilić miliony domów – wynika z danych opublikowanych na początku tego miesiąca przez tracker Wasted Wind. 

Brytyjska infrastruktura energetyczna jest pod stałym ostrzałem. Niedawno jedna z brytyjskich elektrowni została wyłączona na cztery dni po ataku hakerów powiązanych z Iranem. Wywiad (GCHQ) ostrzega też przed ciągłym zagrożeniem ze strony Rosji. (Fot. Pexels)

Do 2030 roku niewykorzystana energia wiatrowa może wygenerować 6,8 miliona ton emisji i kosztować kraj 3,5 miliarda funtów, podnosząc średnie roczne rachunki za prąd w gospodarstwach domowych o blisko 200 funtów – ostrzegał w 2023 roku finansowy think tank Carbon Tracker, wzywając decydentów do priorytetowego traktowania inwestycji w modernizację sieci, aby nadążyć za postępem w energetyce wiatrowej.

Oczekuje się, że elektroenergetyczne autostrady, takie jak Eastern Green Links, odblokują to wąskie gardło w ciągu najbliższych trzech do siedmiu lat, co zwiększy bezpieczeństwo energetyczne i wzmocni sieć. 

Eksperci z University College London (UCL) uspokajają, że brytyjski system wciąż jest jednym z najbezpieczniejszych na świecie, a nowe przepisy to działanie czysto profilaktyczne na wypadek najgorszych scenariuszy. Służby sieciowe muszą być po prostu gotowe na sytuację, w której z powodu pogody lub awarii nagle wypadnie z systemu kilka dużych elektrowni jednocześnie.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Co o tym myślisz?
Linki Sponsorowane
Ładuję...
Kurs NBP
GBP
5.0248
-0.0275
EUR
4.3211
-0.0100
USD
3.7224
-0.0199
CHF
4.6013
+0.0084
Forex
Źródło: currencybeacon.com
Ładuję...

Ogłoszenia

Wiadomości

Wydarzenia

Menu