Miliony gospodarstw domowych w Wielkiej Brytanii zagrożone nagłymi przerwami w dostawach prądu
Przepisy, które wchodzą w życie w tym tygodniu, mają pomóc operatorowi uniknąć rozległego blackoutu w sytuacji niedoboru energii. W ostateczności Neso będzie mógł nakazać odłączenie gospodarstw domowych i firm na wyznaczonych obszarach, ograniczając zużycie energii w każdym z nich o ponad jedną piątą.
Wyłączenia mogłyby być wprowadzane zaledwie z ośmiogodzinnym wyprzedzeniem i trwać do trzech godzin, po czym obejmowałyby kolejne części kraju. Taki mechanizm ma ograniczyć ryzyko całkowitego załamania systemu elektroenergetycznego podczas krótkotrwałego niedoboru energii.
Nowe uprawnienia zostały zapisane w technicznych zasadach funkcjonowania krajowej sieci przesyłowej. Regulator branży zatwierdził je pod koniec ubiegłego miesiąca. Zmiany wprowadzono kilka tygodni po tym, jak sygnaliści z centrum zarządzania Neso zarzucili kierownictwu próbę ukrywania ryzyka przerw w dostawach energii podczas fali upałów.
Neso podkreśla, że nowe rozwiązanie będzie stosowane wyłącznie w "najbardziej ekstremalnych i mało prawdopodobnych okolicznościach", po wyczerpaniu wszystkich innych możliwości. Ma ono stanowić ostatnią linię obrony przed niekontrolowanym załamaniem systemu.
W przypadku planowanych wyłączeń chronione mają być m.in. szpitale, zakłady uzdatniania wody oraz obiekty istotne dla bezpieczeństwa narodowego. Pozostałe gospodarstwa domowe i firmy mogą być objęte rotacyjnymi przerwami, tak aby ograniczyć skutki niedoboru energii.
Nowe przepisy wypełniają lukę między dotychczasowymi uprawnieniami operatora a znacznie szerszymi nadzwyczajnymi kompetencjami rządu. Obecne zasady pozwalają na krótkotrwałe wyłączenia obejmujące do jednej piątej zapotrzebowania na energię na danym obszarze. Ostatni raz korzystano z nich podczas strajków górników w latach 70.
Rządowy kodeks dotyczący sytuacji kryzysowych w dostawach energii, który dotąd nigdy nie został uruchomiony, może zostać wprowadzony wyłącznie przez ministra ds. energii. Pozwala on na rotacyjne wyłączenia obejmujące nawet 90 proc. odbiorców w przypadku długotrwałych zakłóceń, takich jak poważna awaria kabla wysokiego napięcia służącego do importu energii.
Neso ocenia, że nowe rozwiązanie będzie można uruchomić szybciej i bardziej elastycznie niż rządowy mechanizm awaryjny, a jego zastosowanie będzie ograniczone do krótszego okresu. Ma ono pozwolić operatorowi reagować na nagłe niedobory bez konieczności sięgania po szersze uprawnienia państwa.
W najgorszym scenariuszu, czyli całkowitym załamaniu systemu elektroenergetycznego, przywrócenie dostaw energii w całym kraju mogłoby potrwać od pięciu do siedmiu dni. Nowe zasady mają służyć temu, by do takiego scenariusza nie dopuścić.