Szkoły podstawowe w Anglii mają identyfikować dzieci zagrożone w przyszłości bezrobociem
Milburn w wywiadzie dla "Guardiana" stwierdził, że trzeba "wyznaczyć kogoś odpowiedzialnego" za rozpoznawanie i wspieranie dzieci, którym grozi wejście do grupy NEET (niepracujących, nieuczących się ani nieuczestniczących w szkoleniach). Jego zdaniem pierwsze sygnały ostrzegawcze pojawiają się już w wieku przedszkolnym.
Dlatego szkoły podstawowe powinny identyfikować dzieci zagrożone statusem NEET, a szkoły ponadpodstawowe i inne służby odpowiednio wcześnie reagować oraz pomagać im obrać inną drogę. Rekomendacja ma znaleźć się w końcowym raporcie Milburna, którego publikacja spodziewana jest jesienią.
Problem narasta wraz ze wzrostem bezrobocia wśród młodych. Na początku tego roku liczba osób w wieku 16–24 lat należących do grupy NEET po raz pierwszy od ponad dekady przekroczyła milion. Stanowią oni nawet jedną ósmą wszystkich młodych ludzi.
Milburn uważa, że reformie powinien zostać poddany również system świadczeń społecznych. Zastrzega jednak, że ewentualne ograniczenie wypłat dla młodych osób musi iść w parze z większym wsparciem w edukacji, ochronie zdrowia i znalezieniu pracy.
Jego zdaniem trafienie młodej osoby do systemu świadczeń jest oznaką "porażki na wcześniejszym etapie" w polityce edukacyjnej, dotyczącej umiejętności i zdrowia. System powinien wcześniej pomóc jej zdobyć odpowiednie przygotowanie i znaleźć zatrudnienie.
Milburn wskazuje, że wycofywanie się młodych ludzi z edukacji i rynku pracy często zaczyna się znacznie wcześniej niż w wieku 16 lat. Przywołał badanie z Bradford, według którego dzieci, które w wieku 4–5 lat nie były gotowe do rozpoczęcia nauki w szkole, były niemal trzy razy bardziej narażone na to, że w wieku 16–17 lat znajdą się w grupie NEET.
Wśród czynników zwiększających ryzyko Milburn wymienił m.in. ubóstwo, problemy ze zdrowiem psychicznym i przebywanie pod opieką państwa. Jak podkreślił, problemem jest nie brak wiedzy o tych zależnościach, lecz niewystarczające przekładanie jej na konkretne działania.
Zgodnie z proponowanymi zmianami szkoły w Anglii miałyby oceniać ryzyko wejścia dziecka do grupy NEET już pod koniec szkoły podstawowej. Przy takiej ocenie można byłoby wykorzystywać m.in. dane dotyczące frekwencji.
Ministerstwo Edukacji miałoby również zaktualizować wytyczne dotyczące programu pupil premium, w ramach którego szkoły otrzymują dodatkowe środki na wsparcie najbardziej potrzebujących uczniów. Pieniądze mogłyby być wykorzystywane m.in. na korepetycje i mentoring dla dzieci zagrożonych wejściem do grupy NEET.
Znaczenie frekwencji wzrosło wraz z gwałtownym nasileniem absencji po pandemii Covid-19. Liczba uczniów notorycznie opuszczających zajęcia niemal się podwoiła i w latach 2024–2025 wyniosła 1,3 mln.
W majowym raporcie tymczasowym Milburn wskazywał, że taka absencja wiąże się z 3,9-krotnie większym ryzykiem wejścia do grupy NEET w wieku 16–18 lat oraz 6,3-krotnie większym ryzykiem długotrwałego pozostawania poza edukacją i rynkiem pracy.
Niektóre szkoły korzystają już z narzędzi "Roni" (risk of Neet indicator), które pomagają oceniać ryzyko wejścia ucznia do grupy NEET. Ich stosowanie nie jest jednak powszechne ani obowiązkowe. "Musimy działać wcześniej, bo to, co robimy, oznacza, że to my – ten kraj i młodzi ludzie – płacimy cenę za porażkę" – podsumował Milburn.