Pożary zmienią mapę turystyczną Europy
Cytowany przez gazetę Robert Pettersson z instytutu badań nad turystyką Etour zauważa, że w przypadku Hiszpanii, Włoch, Francji i Grecji więcej osób zamiast urlopu w lipcu będzie wybierać chłodniejsze miesiące - maj lub wrzesień.
Naukowiec prognozuje, że czarterowe kierunki mogą w przyszłości znajdować się w północnych Niemczech, północnej Polsce, a nawet w Skandynawii.
Szwedzka organizacja promująca turystykę Visit Sweden zauważa wpływ pogody na wzrost przyjazdów do Szwecji, ale nie zamierza promować się jako "coolcation", aby "nie czerpać zysków z nieszczęścia innych krajów".
Przewagą tego skandynawskiego raju ma być możliwość aktywnego spędzania czasu, 40-stopniowe upały na południu Europy nie sprzyjają wycieczkom albo jeżdżeniu na rowerze.
Według Petterssona, na razie nie widać odpływu turystów z południa Europy. "Lubimy podróżować tam, gdzie już byliśmy, a zmiany na rynku turystycznym zachodzą dość powoli" – podkreśla ekspert.
Jak wynika z badań prof. Stefana Goesslinga z Uniwersytetu Linneusza w Vaexjoe, w południowej Szwecji, dla wyboru miejsca spędzenia wakacji - oprócz przyzwyczajenia - w większym stopniu kluczowa jest cena, czas podróży oraz kultura niż zmiany klimatyczne.
Nowym trendem jest jednak rezerwowanie kilku miejsc z możliwością rezygnacji i podejmowanie decyzji w ostatniej chwili, gdy dostępna będzie prognoza pogody.
Pettersson uważa, że "kraje Europy Południowej zrobią wszystko, aby utrzymać swoją dominującą pozycję". Ma to polegać na inwestowaniu w klimatyzację, zacienieniu miejsc, a także organizowaniu atrakcji w chłodniejsze pory dnia.
Według prof. Goesslinga jednocześnie, mimo wyzwań klimatycznych, coraz więcej osób na świecie może pozwolić sobie na podróżowanie, a Europę odkrywają nowe grupy turystów z krajów azjatyckich, m.in. z Indii.