MŚ 2026: Hiszpania piłkarskim mistrzem świata. Finał mundialu ostro krytykowany
Po raz pierwszy w historii w finale mundialu spotkały się aktualny mistrz Europy z aktualnym mistrzem świata, jednocześnie triumfatorem Copa America. O wygranej Hiszpanii zdecydował gol Ferrana Torresa w 106. minucie.
"Powinniśmy być bardziej skuteczni pod bramką, ale to finał mistrzostw świata i wiedzieliśmy, że będziemy musieli cierpieć, że nic nie przyjdzie łatwo. Ci zawodnicy mają wyjątkowy potencjał i talent. To zaszczyt im towarzyszyć. Jestem bardzo wzruszony. Każdy z nich dawał z siebie wszystko" - stwierdził selekcjoner Hiszpanii Luis de la Fuente.
"Hiszpanie byli od nas lepsi, wygrali zasłużenie, muszę się z tym zgodzić, taka jest prawda. Ale będę pielęgnował w pamięci to, co osiągnęli moi piłkarze i wartość tego, że dotarliśmy tak daleko. Myślę, że dopiero po jakimś czasie to docenimy" - ocenił trener Argentyny Lionel Scaloni.
Finał, oglądany z trybun m.in. przez prezydenta USA Donalda Trumpa i jego żonę Melanię, rozpoczął się od hymnu Stanów Zjednoczonych, odśpiewanego przez Jennifer Hudson.
Natomiast jeszcze przed rozpoczęciem spotkania krótkie przemówienie wygłosił Tom Cruise. "Futbol łączy ludzi. Zamienia nieznajomych w przyjaciół i przypomina nam, co mamy ze sobą wspólnego" - podkreślił słynny aktor.
Na trybunach pojawiło się wiele innych gwiazd światowej rozrywki, m.in. legenda rocka Mick Jagger, aktorzy Matt Damon, Will Ferrell i Adrien Brody. Spotkanie oglądał na żywo również kapitan reprezentacji Polski Robert Lewandowski, od niedawna piłkarz Chicago Fire.
Hiszpania, która z 38 wygranymi meczami z rzędu została rekordzistą, drugi raz wystąpiła w finale MŚ i ponownie cieszyła się z sukcesu. W 2010 roku wygrała również po dogrywce 1:0 - wówczas z Holandią.
Mbappe natomiast jest pierwszym piłkarzem, który dwukrotnie został królem strzelców mistrzostw świata. Po Złotego Buta sięgnął również w mundialu w Katarze w 2022 roku. Wtedy triumf w klasyfikacji najskuteczniejszych dało mu osiem trafień.
(Fot. Getty Images)
Teraz o dwa gole wyprzedził Argentyńczyka Lionela Messiego. 39-latek teoretycznie mógł odrobić stratę w finale, ale jego zespół nie oddał w nim nawet jednego celnego strzału.
Hiszpania na mundialu imponowała grą w obronie. W ośmiu meczach straciła tylko jedną bramkę - w 1/4 finału, gdy pokonała Belgię 2:1.
W zakończonych mistrzostwach do historii przeszedł Cristiano Ronaldo. 41-letni Portugalczyk jest jedynym piłkarzem, który zdobył przynajmniej jednego gola w sześciu edycjach mundialu.
Ronaldo i Messi natomiast jako jedyni wystąpili w sześciu edycjach mistrzostw świata. Obaj zadebiutowali w 2006 roku i wzięli udział w każdym kolejnym turnieju, wliczając ten zakończony w niedzielę.
W 23 dotychczasowych turniejach finałowych piłkarskich mistrzostw świata 13 razy triumfowały drużyny z Europy, a 10-krotnie z Ameryki Południowej. Tylko reprezentacje z tych dwóch kontynentów zdobyły to najważniejsze międzynarodowe trofeum.
Tegoroczne mistrzostwa świata w USA, Kanadzie i Meksyku były pierwszymi organizowanymi przez trzy kraje i z udziałem 48 reprezentacji, trwały rekordowe 39 dni, a do wyłonienia triumfatora potrzebne były aż 104 spotkania.
To, co miało być największą atrakcją, mocno zaszkodziło poziomowi sportowemu. Przerwa trwająca ponad 27 minut sprawiła, że piłkarze obu stron całkowicie stracili rytm meczowy. Druga połowa była jeszcze bardziej ociężała i rwana niż pierwsza, a zawodnicy wyglądali na usztywnionych.
Globalna ocena finału mundialu 2026 jest druzgocąca – światowe media, eksperci oraz kibice zgodnie określają ten mecz mianem "parodii", "antyfutbolu" i jednego z najgorszych finałów w historii mistrzostw świata.
Kolejny turniej odbędzie się w 2030 roku, a jego gospodarzami będą Hiszpania, Portugalia i Maroko, choć pierwsze trzy mecze zostaną rozegrane w Ameryce Płd. - w Urugwaju, Argentynie i Paragwaju, dla uczczenia setnej rocznicy pierwszego mundialu w historii.