"Economist": AI przyniesie załamanie na rynku pracy, krach i koniec kontraktu społecznego
Block, szef firmy badawczej i inwestycyjnej Muddy Waters Research, pisze gościnnie w brytyjskim tygodniku o przyszłości AI, i stawia tezę, że "zdolność ludzkości do wprowadzania innowacji i wynalazków zdecydowanie wyprzedza jej zdolność do adaptowania się do nich".
A zatem, gdy za kilka lat przyjdzie kryzys wywołany rewolucją sztucznej inteligencji, "ustabilizowanie rynków będzie łatwym zadaniem w zestawieniu z reorganizacją i przystosowaniem społeczeństwa do AI". Przy obecnym tempie rozwoju modeli AI można racjonalnie założyć, że w ciągu trzech do czterech lat zastąpią one w USA, w tzw. sektorze wiedzy, około 15 proc. pracowników - uważa autor.
Pracę straci znaczna część osób wykształconych, wysoko wykwalifikowanych i dobrze zarabiających, co doprowadzi to do spadku popytu. Pozbawieni zarobków ludzie zmuszeni będą wycofywać z giełdy swe inwestycje z kont emerytalnych.
Co gorsza, skoro już teraz modele AI podwajają swe moce obliczeniowe mniej więcej co pół roku, to ludzie, którzy zmuszeni zostaną do szukania zatrudnienia, nie będą nawet mieli czasu na to, by posiąść umiejętności wymagane do pracy ze sztuczną inteligencją, a zatem pozostanie im konkurowanie z modelami AI o miejsca pracy - ocenia Block.
Jednocześnie AI będzie tak dalece wpływać na strukturę kosztów przedsiębiorstw, że aby utrzymać się na rynku firmy będą musiały z niej korzystać w bardzo wielu sektorach gospodarki - zakłada autor.
Ponieważ utrata miejsc pracy dotyczyć będzie ludzi, których inwestycje i oszczędności stanowią ważną składową kapitału na rynkach akcji, wpływ tych zmian na giełdy "będzie dramatyczny i gwałtowny" - ostrzega Block.
Ocenia też, że wynikająca z tego zapaść cen akcji, przy jednoczesnym spadku popytu, będzie wystarczającym wstrząsem, by wywołać kryzys "na skalę porównywalną do kryzysu finansowego z lat 2007-2009, lub większą".
Największym wyzwaniem dla rządów będzie wtedy nie stabilizowanie rynków i dostarczanie im płynności - tę wiedzę banki centralne wyniosły z ostatniego załamania finansowego - ale zarządzanie zmianami społecznymi w świecie, w którym bez zatrudnienia znajdzie się bardzo wartościowa i bardzo wielka grupa pracowników - zauważa autor.
Ocenia ponadto, że "łagodnie rzecz ujmując, obecne struktury polityczne nie są przygotowane na to, by reformować społeczeństwo, w którym wzrost gospodarczy nie będzie powiązany ze skalą zatrudnienia". Będziemy zatem świadkami nie tylko "gigantycznej korekty na rynku, ale też końca obowiązującego teraz kontraktu społecznego".
Szczególną ironią losu będzie to - konkluduje Block - że rewolucja AI stworzy świat, w którym wielu ludzi nie będzie już miało takich dochodów, by korzystać z jej owoców.