Wimbledon: Tenisiści chcą kontynuować protest z Paryża, organizatorzy "zaskoczeni i rozczarowani"
Tenisiści ponownie planują ograniczyć swoje wystąpienia medialne przed rywalizacją na londyńskiej trawie do 15 minut, które odpowiadają 15 procentom udziału w przychodach, które są im oferowane, a uważają, że to za mało. W trakcie innych imprez WTA i ATP do puli nagród trafia ok. 20 procent.
W tym roku gospodarze zmagań na kortach All England Lawn Tennis and Croquet Clubu ogłosili rekordowy wzrost łącznej puli nagród o 20 procent w porównaniu z rokiem poprzednim, do łącznej kwoty 64,2 mln funtów. Zawodnicy i ich przedstawiciele apelowali jednak o 70 mln funtów.
"Wimbledon stawia zawodników w centrum wszystkich decyzji i co roku inwestujemy w nich znaczne środki. Do tego dochodzi inwestycja setek milionów funtów w modernizację szatni i innych obiektów dla tenisistów zgodnie z planem trzyletniej modernizacji, której celem jest stworzenie światowej klasy otoczenia dla zawodników" – poinformowali organizatorzy najbardziej prestiżowego turnieju.
Wskazana rekordowa pula nagród Wimbledonu stanowi ok. 15 proc. przychodów turnieju, ale grupa czołowych tenisistek - reprezentowana przez byłego dyrektora generalnego WTA, Larry'ego Scotta - domagała się co najmniej 16. Celem graczy jest, by do 2023 roku organizatorzy turniejów wielkoszlemowych przeznaczali na wypłaty 22 procent przychodów.
Szefowa Wimbledonu Debbie Jevans w rozmowie ze Scottem wskazała, że Wimbledon 90 procent zysków z turnieju, w przeciwieństwie do regularnych imprez WTA i ATP, inwestuje w rozwój brytyjskiego tenisa.
"Dlatego używanie przychodów do ustalania wysokości nagród nie ma sensu i przekazaliśmy to Scottowi. Przychody nie uwzględniają inwestycji, które robimy. Jesteśmy organizacją non-profit i bardzo różnimy się od np. zawodów Masters 1000" - tłumaczyła Jevans.
W Paryżu na ograniczenie wystąpień medialnych, choć w różnym wymiarze, zdecydowali się m.in. liderzy rankingów Aryna Sabalenka i Jannik Sinner, a także m.in. Iga Świątek.
Przed majowym turniejem w Rzymie Sabalenka przyznała, że jej zdaniem zawodnicy "w pewnym momencie" zbojkotują jakąś imprezę wielkoszlemową.
Zawody w Londynie oficjalnie ruszą w poniedziałek 29 czerwca. Sobota to tradycyjny dzień medialny przed turniejem wimbledońskim i wtedy czas konferencji prasowych ma zostać ograniczony do 15 minut. Niewykluczone, że podobnie będzie w pierwszym tygodniu rywalizacji.