Menu

French Open: Porażka Chwalińskiej w finale z Andriejewą

French Open: Porażka Chwalińskiej w finale z Andriejewą
20 dni, 10 meczów, ponad 17 godzin na korcie - tak w skrócie wyglądała przygoda Mai Chwalińskiej w tegorocznym French Open. (Fot. Getty Images)
Maja Chwalińska przegrała z rozstawioną z numerem ósmym rosyjską tenisistką Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6 w finale wielkoszlemowego turnieju French Open na kortach ziemnych w Paryżu.

Bardzo długi, ponad siedmiominutowy był gem otwarcia, w którym Chwalińska serwowała. Po rozegraniu 12 piłek i obronieniu dwóch break pointów, przy trzecim Polka dała się przełamać.

Andriejewa to jedna z najmocniej serwujących tenisistek, ale początkowo miała nie mniejszy problem z podaniem co Chwalińska. Po 20 minutach i serii czterech przełamań było 2:2.

Piątego gema wreszcie wygrała zawodniczka serwująca i była nią Polka. W dodatku zrobiła to bez straty punktu, a swoją popisową kombinacją, czyli skrótem i lobem, rozpaliła publiczność. Andriejewa szybko jednak odpowiedziała wygranym gemem.

Występ Chwalińskiej w finale oznacza, że w poniedziałkowym notowaniu listy WTA będzie 21. Wcześniej nigdy nie plasowała się w najlepszej setce. Andriejewa wskoczy na szóste. (Fot. Getty Images)

W poprzednich meczach Chwalińskiej w oczy rzucała się znacznie większa liczba niewymuszonych błędów rywalek niż Polki. W finale przyszło jej się jednak mierzyć z tenisistką z wyższego poziomu. Andriejewa, mimo zaledwie 19 lat, od dłuższego czasu plasuje się w najlepszej dziesiątce rankingu i systematycznie "podgryza" ścisłą światową czołówkę.

Rosjanka w półfinale French Open była już dwa lata temu. Na koncie ma pięć tytułów imprez WTA. 24-letnia Chwalińska przed rozpoczęciem turnieju zajmowała w rankingu 114. pozycję, a w Wielkim Szlemie wygrała wcześniej łącznie... jeden mecz.

Od stanu 3:3 sprawy szybko zaczęły iść po myśli Andriejewej. Do końca seta Rosjanka oddała Polce jeszcze tylko trzy punkty. Po 43 minutach była w połowie drogi do tytułu.

Chwalińska w finale zdecydowanie nie była tak zabójczo precyzyjna, jak w poprzednich meczach. Mnożyły się jej błędy, w efekcie drugi set zaczął się od prowadzenia Andriejewej 2:0.

19-latka urodzona w Krasnojarsku już po raz trzeci z rzędu była w Paryżu w czołowej ósemce, ale po raz pierwszy zameldowała się w finale i po 82-minutowym meczu mogła wznieść Puchar Suzanne Lenglen, który wręczany jest triumfatorce rywalizacji singlistek na kortach im. Rolanda Garrosa. (Fot. Getty Images)

Andriejewa ostatecznej pewności siebie nabrała w trzecim gemie. Serwując zaczęła go od wyniku 0-40, ale potem zdobyła pięć punktów z rzędu. Później Rosjanka długo popełniała tylko pojedyncze błędy, które nie miały większego wpływu na losy poszczególnych gemów. Dopiero gdy prowadziła 5:0, Chwalińskiej udało się utrzymać serwis, za co dostała aplauz.

Być może Andriejewa za mocno zaczęła myśleć o trofeum, bo w kolejnym gemie w jej grę wkradł się pośpiech. Popełniła kilka błędów, co pozwoliło Polce dojść na 2:5 i przedłużyć spotkanie o kilka minut. W kolejnym gemie Rosjanka wróciła jednak do wysokiego poziomu. Po 82 minutach, wykorzystując pierwszą piłkę meczową, zakończyła rywalizację.

Andriejewa została trzecią najmłodszą zwyciężczynią Wielkiego Szlema, po swojej rodaczce Marii Szarapowej, triumfatorce Wimbledonu w 2004 w wieku 17 lat oraz Brytyjce Emmie Raducanu, która jako 18-latka i pierwsza kwalifikantka w historii wygrała US Open w 2021 roku.

Chwalińska jest natomiast pierwszą w historii kwalifikantką, która dotarła do finału w Paryżu. Od 18 maja rozegrała tu dziesięć spotkań i całkowicie odmieniła swoje tenisowe życie.

    Kurs NBP z dnia 10.06.2026
    GBP 4.9069 złEUR 4.2359 złUSD 3.6671 złCHF 4.6042 zł

    Sport