Co trzeci Polak obawia się utraty pracy, wielu myśli o zmianie zawodu
Z raportu wynika, że obawy o stabilność zatrudnienia wzrosły, szczególnie w porównaniu z sytuacją sprzed dwóch czy trzech lat. Obecnie - według badania - mówi o nich 33,3 proc. aktywnych zawodowo, podczas gdy jeszcze dwa lata temu było to 26 proc.
Jednocześnie spadł odsetek osób, które są spokojne o swoją pracę – z 55 proc. rok temu do 50,7 proc. obecnie. Niepewność coraz częściej dotyczy najbliższych miesięcy, a nie odległej przyszłości.
"Choć nadal większość Polaków czuje się stabilnie w swoim miejscu zatrudnienia, obawy rosną. Wiąże się to z ogólną niepewnością, wynika też z obserwacji rynku. Rosnące koszty działalności, w tym koszty pracy oraz nieprzewidywalność koniunktury sprawiają, że firmy ograniczają skalę rekrutacji, skupiając się na stanowiskach kluczowych z punktu widzenia efektywności" – oceniła dyrektor ds. kluczowych klientów Gi Group Agnieszka Żak.
(Fot. Getty Images)
Jak pokazało badanie, obecnie firmy ostrożnie podchodzą do planowania rekrutacji. Autorzy raportu zwrócili uwagę, że podobnie jak rok czy dwa lata temu najczęściej zamierzają utrzymać obecny poziom zatrudnienia, co deklaruje ponad 72,7 proc. z nich.
Zwiększenie etatów w najbliższym kwartale zapowiada 13,7 proc. organizacji (rok wcześniej było to 16,7 proc.), a dwukrotnie wzrósł odsetek przewidujących redukcje – z 4,9 proc. rok temu do 9,8 proc.
Obawy przed utratą pracy są częstsze wśród kobiet. Deklaruje je 37,7 proc. z nich - to o 7 punktów procentowych więcej niż w ubiegłym roku. Wśród mężczyzn odsetek ten wynosi (29 proc.), i zmniejszył się w porównaniu z 2025 r. (o 3,6 p.p.).
Najczęściej o zawodową stabilność martwią się osoby w wieku 25-44 lat, przy czym odsetek deklarujących takie obawy wzrósł w tej grupie – z 31 proc. do prawie 40 proc. Częściej niepokoją się także osoby do 24 lat (37,3 proc.). Najbezpieczniej czują się natomiast starsi pracownicy, powyżej 55 lat – 65,6 proc. z nich nie obawia się utraty pracy, podczas gdy niepokoi się o to 20 proc.
Według badania, niepokoją się głównie pracownicy transportu i logistyki (46,6 proc.) oraz handlu (42 proc.) i produkcji (39,3 proc.). Najpewniej czują się natomiast pracujący w sektorze publicznym (20,7 proc.) oraz w usługach (28,2 proc.).
"Poziom obaw wyraźnie różni się w zależności od wieku, płci, stanowiska czy branży. Starsi pracownicy nie tylko czują się pewniej niż młodsi, ale także rzadziej niż rok temu odczuwają niepokój związany z utrzymaniem zatrudnienia. Bardziej widoczna jest również różnica między kobietami a mężczyznami. O ile w ubiegłym roku nastroje w obu grupach były zbliżone, o tyle dziś kobiety sygnalizują niepewność zdecydowanie częściej. Największą zmianę odnotowano w sektorze transportu i logistyki, gdzie udział osób obawiających się utraty pracy wzrósł o blisko 16 p.p." – wskazała Żak.
Najrzadziej utraty stanowiska boją się mieszkańcy regionu północnego (23 proc.), a najbardziej zaniepokojeni są mieszkańcy regionu południowo-zachodniego (43 proc.) oraz centralnego (36,5 proc.) i wschodniego (36,3 proc.).
"Barometr Rynku Pracy 2026" powstał na podstawie badań przeprowadzonych przez Agencję Badań Rynku i Opinii SW Research. Badania zostały zrealizowane pod koniec lutego i na początku marca 2026 r. na łącznej grupie 1 074 pracowników i pracodawców.






























Nigdy, ale to nigdy nikt nie pytał mnie o udział w ankiecie, skąd się te ankiety biorą? Wydaje mi się to czystą manipulacją, artykuły wywołujące strach lub potrzebę. Jeśli któryś sektor spowolni to pociągnie kolejne i kolejne, tak działa gospodarka i następuje reakcja łańcuchowa. W drugą stronę również, gdy na jeden sektor jest zapotrzebowanie, z automatu pobudzi to branże pośredniczące. Więc jak się ktoś czuje pewnie lub niepewnie w jakimś sektorze, to jego sprawa, ale jak padnie inny to tamci też dostaną rykoszetem i pewność zniknie.
No cala masa ludzi w Warszaffce z korpo - drza bo w razie utraty pracy - raczej bedzie repossession. AI zabierze ludziom wszystko, nie tylko prace, rozum tez.
To może spotkać każdego. Wzbiera złość i niedowierzanie, kiedy dowiadujemy się, że czyjś dom rodzinny, w którym się wychował, dorastał, założył rodzinę i z którym ma nierozerwalne wspomnienia, musi ustąpić... ulicy i ścieżce rowerowej. Bo tak wymyślili urzędnicy. Jeszcze większą złość budzi fakt, że w ramach zadośćuczynienia za duży dom z działką na Białołęce warszawscy urzędnicy proponują 445 tys. zł, a więc kwotę, która nie wystarczy nawet na... kawalerkę. A w ramach usprawiedliwienia dodają: "Takie sytuacje są zawsze trudne dla obu stron". Czyżby? onet.pl
Syn kolegi informatyk... niedawno ja dzis mam oferty od 30 firm ..
Dzis teraz trzeba uwazac bo AI wywalila 20 % informatykow a za 5 lat zostanie tylko 10% najlepszych od zabespieczen
Realna pensja w Polsce to takie 4.5 - 5 tysi pl na miesiąc, gdzie wynajem kawalerki z opłatami to około 3 tysiaczków. Technicznie Polak w Biedronce, wspaniałym Niemieckim Lidlu zarabia na miesiąc tyle co ja dostaję zasiłku z Niemiec. To jest coś niesamowitego :D jak łatwo można było osiągnąć dochód pasywny! Wystarczyło, tylko w jUkeji wyrobić zawód na koszt głupiego misia. Wyjechać do Raju w De, pokręcić i wykombinować zasiłek. Haha A teraz mogę leżeć do góry jajami 5 dni w tygodniu. Dziękuję Ci "@..Głupi Misiu" za twoje podatki! Danke schön!
Możesz już srać w komentarzach ze złości.....
Dl PL Raj znowu matce z renty podebral 100 zl I kilka jaboli jest ... w UK niedawal sobie rady a w Niemczech 3 miesiace na szparagach zeobily z niego bogacza ..
Ale jak to Polska 20 potega brakuje rak do pracy chca sprowadzic 2 miliony imigrantow a ludzie boja sie o prace z tego 50% zarabiajacych mniej niz 1000 funtow ha ha ... chyba ze nalezysz do kasty budowlancow biurokratow politykow I lekarzy wtedy od 20 tys zl w gore zaczynaja sie zarobki .. Europa Unia umiera na kazdego pracujacego przypada jeden pasozyt biurokrata imigrant zasilkowiec taki jak DPL raj ha ha ha