UK: Starmer w obliczu fali buntu. Rezygnację składają kolejni członkowie rządu
Żaden minister zasiadający w ścisłym Gabinecie (Cabinet minister) nie złożył dotychczas rezygnacji, choć media donoszą, że niektórzy z nich (m.in. szefowa MSW Shabana Mahmood) naciskali prywatnie na Starmera, by wyznaczył datę swojego odejścia.
Oto lista członków rządu, którzy oficjalnie odeszli, żądając ustąpienia premiera:
- Jess Phillips – podsekretarz stanu w ministerstwie spraw wewnętrznych ds. zabezpieczeń społecznych;
- Zubir Ahmed – parlamentarny podsekretarz stanu ds. innowacji i bezpieczeństwa zdrowotnego;
- Alex Davies-Jones – podsekretarz stanu w ministerstwie spraw wewnętrznych ds. ofiar i przemocy wobec kobiet;
- Miatta Fahnbulleh – podsekretarz stanu w ministerstwie budownictwa, społeczności i samorządu lokalnego.
Tymczasem liczba posłów Partii Pracy, którzy publicznie wezwali do zmiany lidera, osiągnęła we wtorek 81. To symboliczny poziom, bo co najmniej tylu posłów musi poprzeć pretendenta do roli lidera, by przeprowadzone zostało głosowanie nad zmianą przywództwa.
Nie oznacza to jeszcze, że takie głosowanie się odbędzie, bo na razie nikt nie zgłosił zamiaru rzucenia wyzwania Starmerowi, a poza tym, ci którzy chcą odejścia Starmera, niekoniecznie będą się zgadzać do jego następcy. Tym niemniej fakt, że już jedna piąta klubu poselskiego laburzystów chce odejścia Starmera świadczy o jego słabnącej pozycji.
Na wtorkowym posiedzeniu rządu Starmer podkreślił, że proces zmiany przywództwa nie został jeszcze uruchomiony, a on nie zamierza ustępować. Po wyjściu z Downing Street część ministrów w rozmowach z dziennikarzami wyraziła poparcie dla swojego szefa, ale znamienne jest to, że ani słowa nie powiedział minister zdrowia Wes Streeting, który jest uważany za jednego z głównych kandydatów do zastąpienia Starmera.
Brytyjskie media ujawniły też, że na początku posiedzenia rządu Starmer oznajmił, iż nie zamierza ustępować, ale później odmówił jakichkolwiek dyskusji na ten temat.
Tymczasem minister sprawiedliwości David Lammy oświadczył, że w pełni popiera premiera Keira Starmera. Zdaniem Lammy'ego, żaden potencjalny kandydat nie ma wystarczającego poparcia, by podjąć się tak poważnego wyzwania, jakim jest objęcie przewodnictwa w Partii Pracy i stanowiska premiera Wielkiej Brytanii.
"Minęły już 24 godziny, a nikt nie zgłosił się do udziału w procesach obowiązujących w partii. Wydaje się, że nikt nie ma wystarczającego poparcia, by przeciwstawić się Keirowi Starmerowi, a ci, którzy sugerują, aby ustąpił, powinni wskazać lepszego kandydata" - stwierdził Lammy.
Presja na Starmera zaczęła mocno rosnąć w związku z dotkliwymi porażkami Partii Pracy w wyborach lokalnych w Anglii oraz w wyborach do parlamentów Szkocji i Walii 7 maja.
Starmer jest przywódcą Partii Pracy od 2020 r. Niespełna dwa lata temu poprowadził ją do jednego z największych zwycięstw wyborczych w historii - laburzyści zdobyli 412 z 650 mandatów w Izbie Gmin. Jednak wraz z kolejnych miesiącami notowania laburzystów zaczęły spadać - obecnie według sondaży poparcie dla nich oscyluje w okolicach 18-19 proc., a gdyby wybory odbyły się teraz, zdobyliby mniej niż 100 mandatów.