Wyższe ceny w UK będą odczuwalne przez co najmniej 8 miesięcy po zakończeniu konfliktu w Iranie
Główny sekretarz premiera, Darren Jones, przestrzegł, że mieszkańcy UK będą obserwować rosnące ceny energii, żywności i biletów lotniczych "w konsekwencji działań Donalda Trumpa na Bliskim Wschodzie" i zaznaczył, że skutki te będą miały "długotrwały charakter".
Rząd zintensyfikował działania mające na celu zrekompensowanie potencjalnych niedoborów spowodowanych konfliktem, zwłaszcza po zamknięciu Cieśniny Ormuz - kluczowej trasy morskiej dla dostaw jednej piątej światowej ropy i gazu, co spowodowało gwałtowny wzrost cen ropy.
Rozmowy pokojowe zaplanowane na ten weekend utknęły w martwym punkcie. Iran odmawia bezpośrednich negocjacji, a Donald Trump odwołał wyjazd amerykańskich negocjatorów do mediatorów w Pakistanie.
Premier UK jutro będzie przewodniczyć kolejnemu posiedzeniu komitetu rządowego ds. skutków konfliktu, a grupa planowania awaryjnego spotyka się dwa razy w tygodniu.
Minister Jones podkreśla, że konsumenci najprawdopodobniej odczują wyższe ceny, ale nie braki towarów na półkach. "Skutki będą odczuwalne nie tylko w najbliższych tygodniach, ale w nadchodzących miesiącach" – zauważył.
Tymczasem Bank Anglii ostrzegł, że 1,3 mln dodatkowych gospodarstw domowych może zmierzyć się z wyższymi kosztami kredytów hipotecznych. Raport Banku wskazuje, że perspektywy gospodarcze UK pogorszyły się, zwiększając presję na gospodarstwa i firmy.
Władze starają się uspokoić społeczeństwo, zachęcając kierowców do dalszego tankowania paliwa i niezmieniania planów podróży w obliczu obaw o potencjalne niedobory paliwa lotniczego.
Rząd opracował plany awaryjne na "nadejście najgorszego scenariusza", wskazując, że zamknięcie Cieśniny Ormuz mogłoby doprowadzić do braków dwutlenku węgla, wykorzystywanego w produkcji amoniaku i nawozów, a także do przedłużania trwałości żywności.
Tajna analiza "Exercise Turnstone" - o której po raz pierwszy poinformował dziennik "The Times" - ostrzegała, że zapasy dwutlenku węgla mogłyby spaść do 18% obecnego poziomu, co szczególnie dotknęłoby rolnictwo i gastronomię. Awaria jednego zakładu i wysokie ceny gazu mogą obniżyć produkcję w całej Europie.
Supermarkety zapewniły, że współpracują z rządem w przygotowaniach do najgorszego scenariusza, planując reakcję na ewentualne zakłócenia w dostawach żywności.