Trump: Przywódcy Izraela i Libanu zgodzili się na 10-dniowy rozejm
"Obaj przywódcy zgodzili się, że aby osiągnąć pokój między swoimi państwami, rozpoczną 10-dniowe zawieszenie broni" - napisał Trump w swoim serwisie Truth Social. Amerykański prezydent dodał, że rozwiązał dziewięć wojen na całym świecie, a "ta będzie dziesiąta".
Trump napisał, że zaprosi Aouna i Netanjahu do Białego Domu, a jego urzędnicy, w tym wiceprezydent J.D. Vance i sekretarz stanu Marco Rubio, będą pracować nad osiągnięciem trwałego pokoju między Izraelem a Libanem.
Izrael od półtora miesiąca walczy w Libanie z szyickim ugrupowaniem Hezbollah. Ta wspierana przez Iran grupa pozostaje poza kontrolą libańskiego rządu, który dąży do jej rozbrojenia, na co nalega również Izrael.
Hezbollah od lat walczy z Izraelem, obecna odsłona konfliktu wybuchła po ataku sił amerykańsko-izraelskich na Iran 28 lutego. W konflikcie z Iranem trwa dwutygodniowy rozejm.
Przedstawiciele Hezbollahu deklarowali wcześniej, że nie złożą broni i krytykowali prowadzone przez libański rząd rozmowy z Izraelem. Organizacja nie odniosła się jak na razie bezpośrednio do ogłoszenia Trumpa o rozejmie.
To, czy Hezbollah będzie przestrzegał rozejmu, zależy od tego, czy Izrael wstrzyma wszelkie walki - powiedział agencji Reutera Hasan Fadlallah, jeden z parlamentarzystów Hezbollahu, który jest również partią polityczną. Słowa Fadlallaha zostały przytoczone jeszcze przed wypowiedzią prezydenta USA, gdy media spekulowały już o rychłym zawieszeniu broni.
Liban i Izrael od czasu powstania tego drugiego państwa w 1948 r. formalnie pozostają w stanie wojny i nie utrzymują oficjalnych relacji dyplomatycznych.
Izrael włączył się w rozpoczętą w 1975 r. wojnę domową w Libanie i aż do 2000 r. okupował południe tego państwa. Hezbollah, który powstał w reakcji na okupację, stoczył z Izraelem kilka wojen. Ostatnią z nich w 2024 r. Konflikt poważnie osłabił proirańskie ugrupowanie, które było przez lata silniejsze niż regularna armia libańska i stworzyło na południu tego kraju quasipaństwo.
We wtorek odbyło się spotkanie ambasadorów Izraela i Libanu w USA, które było najpoważniejszymi od dekad bezpośrednimi rozmowami obu państw.
Nastawiony na współpracę z Zachodem rząd w Bejrucie już wcześniej zapowiadał rozbrojenie Hezbollahu, nie ma jednak realnej siły, by wyegzekwować tę decyzję.
Na początku marca Hezbollah ostrzelał północ Izraela w reakcji na ataki na Iran. W odpowiedzi Izael rozpoczął intensywne naloty na cele tej grupy w całym Libanie i operację lądową na południu kraju.
Izraelska ofensywa zmusiła do ucieczki z południowego Libanu ponad 1 mln osób. Cały kraj liczy około 6 mln mieszkańców. Liban jest od lat pogrążony w kryzysie politycznym, gospodarczym i humanitarnym.
W izraelskich atakach zginęło 2 196 osób, w tym 260 dzieci i 172 kobiety - przekazało wczoraj ministerstwo zdrowia Libanu. Urząd nie informuje w swoich komunikatach, jaką część z 1 764 zabitych mężczyzn stanowili bojownicy Hezbollahu. Izraelska armia podała, że w kampanii zabito ponad 1 700 członków proirańskiej grupy.
W walkach w Libanie zginęło też 13 izraelskich żołnierzy, a w atakach Hezbollahu na północ Izraela - dwóch cywilów - dodała agencja Reutera.
Czytaj więcej:
Starmer w Arabii Saudyjskiej: "Jest jeszcze wiele do zrobienia, by zawieszenie broni było trwałe"
Pakistan zaproponował drugą rundę amerykańsko-irańskich rozmów pokojowych
Premier Starmer: Nie ulegnę presji Trumpa, nie damy się wciągnąć w wojnę





























