Statystyki ujawniają skalę bezkarności złodziei telefonów w Londynie
Mniej niż jedna na 300 kradzieży telefonów w Londynie kończy się postawieniem zarzutów — wynika z najnowszych danych. W latach 2024–2025 tylko 0,82 proc. takich spraw w 17 jednostkach policji doprowadziło do oskarżenia sprawców.
Sprawa nabrała rozgłosu po tym, jak Morganowi McSweeneyowi, byłemu szefowi gabinetu premiera Keira Starmera, skradziono służbowy telefon. Początkowo śledztwo zamknięto bez wskazania podejrzanego, m.in. z powodu błędnie podanej lokalizacji, jednak obecnie policja ponownie analizuje nagrania z monitoringu.
Politycy Liberalnych Demokratów alarmują, że kradzieże telefonów są w praktyce traktowane jak przestępstwo bez konsekwencji. Ich zdaniem niska wykrywalność ośmiela zorganizowane grupy przestępcze, które działają coraz częściej w biały dzień.
Dane pokazują, że liczba kradzieży i rozbojów telefonów w Londynie spadła z 81 365 w 2024 roku do 71 391 rok później, czyli o 12,3 proc. Mimo to zdecydowana większość spraw kończy się bez ustalenia sprawcy.
Według Liberalnych Demokratów, policja metropolitalna zamyka aż 95 proc. takich spraw bez wskazania podejrzanego, a jedynie 0,3 proc. zgłoszeń kończy się postawieniem zarzutów — to jeden z najniższych wyników w kraju.
W ramach niedawnej czterotygodniowej akcji policja dokonała 370 zatrzymań, obejmujących zarówno kieszonkowców i złodziei telefonów, jak i paserów oraz osoby powiązane z międzynarodowymi siatkami przestępczymi.
Czytaj więcej:
Londyn: Gdzie jest największe prawdopodobieństwo, że ktoś ukradnie nam telefon?
Londyn: Kradzieże telefonów komórkowych osiągnęły rekordowy poziom
Londyn: Podwyżka podatku lokalnego ma pomóc policji w walce z kradzieżami telefonów





























