Trwa proces Polki podającej się za Maddie McCann, oskarżonej o nękanie rodziców zaginionej Brytyjki
Madeleine McCann zaginęła podczas rodzinnych wakacji w Portugalii w 2007 roku, gdy miała 3 latka. Sprawa ta jest jedną z najsłynniejszych spraw dotyczących zaginięć dzieci i do dzisiaj pozostaje nierozwiązana.
Jak usłyszeli wczoraj ławnicy sądu w Leicester, Julia Wandelt wielokrotnie podawała się za Maddie. Twierdziła, że została porwana i przewieziona do Polski.
Polka wielokrotnie nękała rodziców zaginionej dziewczynki - Kate i Gerry'ego McCann - w okresie od czerwca 2022 r. do lutego br., jednak nie przyznaje się do tych zarzutów.
Prokurator Michael Duck podkreślił, "Julia Wandelt to nie Madeleine McCann". Przypomniał też o globalnym zainteresowaniu sprawą Madeleine, co sprawiło, że rodzina dziewczynki była pod ciągłym ostrzałem mediów.
"Rozgłos, który towarzyszył tej tragedii, nie zawsze był pełen współczucia, a czasami wręcz przeciwnie. Wciąż też jest grupa osób, które podtrzymują teorie spiskowe" - wskazał prokurator.
Sąd dowiedział się, że od czerwca 2022 roku Polka zaczęła mówić "każdemu, kto chciałby słuchać", że jest Madeleine.
W styczniu 2023 roku Wandelt skontaktowała się z polską organizacją charytatywną, której celem jest pomoc w historycznych sprawach zaginięć osób oraz oferowanie wsparcia i porad osobom poszukującym osób zaginionych.
Według prokuratora, oskarżona początkowo twierdziła, że jest zaginioną Niemką Ingą Gehricke. Jednak po tym, jak organizacja charytatywna wykluczyła taką ewentualność, Wandelt skontaktowała się z organizacją, wierząc, że może być Acacią Bishop – zaginioną dziewczynką z Utah w USA – po czym wysłała wiadomość, w której upierała się, że jest Madeleine McCann.
Gdy po raz pierwszy próbowała się kontaktować ze szpitalem, w którym jako lekarze pracowali oboje McCannowie, w sprawę zaangażowały się brytyjskie służby, które nie potwierdziły twierdzeń Polki.
W czerwcu 2023 roku, za pośrednictwem poczty elektronicznej, Wandelt poinformowala Gerry'ego McCanna: "Mogę być twoją córką, możliwe, że jestem nią". Dodała, że ludzie "próbowali zatuszować tę historię" i twierdziła, że istnieją podobieństwa między nią a Madeleine, w tym blizny w tych samych miejscach.
Jej próby nawiązania kontaktu pozostały jednak bez odpowiedzi, co - jak podkreślił prokurator - "nie odstraszyło" Wandelt, która następnie skontaktowała się z młodszą siostrą Madeleine, Amelie, za pośrednictwem mediów społecznościowych. Twierdząc, że jest jej "jedyną nadzieją", wysłała zmanipulowane zdjęcia, aby potwierdzić rzekome pokrewieństwo.
Z kolei w 2024 roku Polka systematycznie wysyłała wiadomości na telefon komórkowy Kate McCann przez cały dzień – nazywając ją "mamusią" i twierdząc, że pamięta karmienie młodszego brata Madeleine, Seana, zabawy w ogrodzie domu rodzinnego w Rothley w Leicestershire i noc, kiedy została porwana.
Proces Julii Wandelt i jej wspólniczki Karen Spragg z Cardiff jest w toku.