Koniec ery taniego latania? Ryanair zapowiada zamrożenie płac i podwyżki biletów
Według analiz zarządu przewoźnika, presja na rynkach surowcowych utrzyma się przez większość 2027 roku, o ile nie dojdzie do szybkiego dyplomatycznego zażegnania kryzysu.
Rachunek za paliwo wyższy o 2 miliardy euro
Ryanair szacuje, że w krótkiej perspektywie jego wydatki na paliwo wzrosną o zawrotne 2 miliardy euro (ok. 1,6 mld funtów). Dyrektor generalny grupy, Michael O'Leary, zapowiedział wprost, że aby zrekompensować te koszty, ceny biletów będą musiały pójść w górę o wartości dwucyfrowe.
Z opublikowanego raportu finansowego za pierwsze półrocze roku obrotowego (do końca września) wynika, że zysk brutto spółki spadł o 16% do poziomu 2,4 mld euro. Głównym czynnikiem ciążącym na bilansie okazał się 15-procentowy skok wydatków na paliwo. Choć Ryanair słynie z jednej z najbardziej konserwatywnych strategii zabezpieczania transakcji surowcowych w branży – zabezpieczył w kontraktach terminowych (hedging) 80% zapotrzebowania – to zakup pozostałych 20% po stawkach spotowych drastycznie odbił się na rentowności.
(Fot. A. Chodakowska/Londynek.net)
Eksperci rynków paliwowych wskazują, że działania militarne wokół Zatoki Perskiej sparaliżowały żeglugę przez Cieśninę Ormuz oraz drastycznie ograniczyły podaż produktów rafinowanych trafiających na zachodnie rynki, co wywołało globalną walkę o dostawy nafty lotniczej (Jet A-1) z innych kierunków.
Dwucyfrowe podwyżki w całej Europie
Szef Ryanaira powrócił do wcześniejszych ostrzeżeń, sugerujących konieczność podniesienia cen biletów nawet o 20%, choć sam tonuje te skrajne szacunki: "Nie mam pewności, czy dojdziemy aż do 20%, ale z całą pewnością w 2027 roku pasażerowie wszystkich linii lotniczych w całej Europie muszą przygotować się na dwucyfrowe wzrosty cen" – podkreślił Michael O'Leary.
Ciekawostką rynkową pozostaje fakt, że do tej pory średnia cena biletu w siatce Ryanaira oscylowała wokół 40–45 euro. Dwucyfrowy procentowy wzrost oznacza, że kultowe "loty za kilkanaście euro" staną się rzadkością, a tani przewoźnicy skupią się na wyciskaniu marży z usług dodatkowych – takich jak wybór miejsc, pierwszeństwo wejścia na pokład czy opłaty za bagaż podręczny, które już teraz generują ponad 30% łącznych przychodów irlandzkiej linii.
(Fot. A. Chodakowska/Londynek.net)
Widmo zamrożenia płac i ostry sprzeciw związkowców
Sama podwyżka cen w systemach rezerwacyjnych może jednak nie wystarczyć do załatania luki budżetowej. Kierownictwo linii rozważa wprowadzenie zamrożenia wynagrodzeń wraz z wygaśnięciem obecnych porozumień zbiorowych, co mogłoby nastąpić w kwietniu przyszłego roku. Ponadto O'Leary ogłosił spowolnienie tempa rekrutacji nowych pracowników.
Planom tym kategorycznie sprzeciwiają się organizacje pracownicze. Brytyjski związek zawodowy Unite, reprezentujący załogi pokładowe i personel naziemny, oświadczył, że nie otrzymał żadnych oficjalnych propozycji w tej sprawie.
Ponadto ewentualne zamrożenie płac grozi ponownym zaognieniem sporów zbiorowych, z którymi przewoźnik zmagał się w minionych latach na rynkach w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Włoszech czy Belgii.
(Fot. A. Chodakowska/Londynek.net)
Cięcia w siatce połączeń i zwrot ku sztucznej inteligencji
W obliczu rosnących kosztów przewoźnik już teraz zredukował zimowy rozkład lotów i zapowiada kolejne cięcia w nadchodzących miesiącach. Zjawisko ograniczenia przepustowości dotyka zresztą całego europejskiego sektora lotniczego, a w szczególności linii operujących na krótkich dystansach.
"Uważamy, że te ograniczenia przeciągną się na lato 2027 roku. W średniej perspektywie spodziewamy się, że podaż miejsc na trasach krótkodystansowych w Europie pozostanie ograniczona aż do wczesnych lat 30. XXI wieku" – zapowiedział O'Leary.
Wpływ na tę sytuację mają nie tylko ceny baryłki ropy, ale również przedłużające się opóźnienia w dostawach nowych samolotów Boeing 737 MAX, na których bazuje flota przewoźnika.
Szukając wewnętrznych oszczędności, Ryanair zapowiedział jednocześnie radykalne zwiększenie wykorzystania sztucznej inteligencji i systemów automatyzacji w strukturach administracyjnych, obsłudze klienta oraz operacjach zaplecza, co ma pozwolić spółce na redukcję kosztów ogólnych bez uszczerbku dla bieżącej siatki rejsów.