Menu

Jakub Przygoński: We are still in the game

Jakub Przygoński: We are still in the game
Jakub Przygoński ma szansę na podium? (Fot. Facebook/Jakub Przygoński)
Jakub Przygoński riding the Mini stressed that the Wednesday stage of the Dakar Rally was very successful for him. 'We traveled flawlessly and are still in the game' - said the Orlen Team driver who is currently in the fifth place in the general classification.
Advertisement
News available in Polish

Na prawie 800-kilometrowym etapie z San Juan de Marcona do Arequipy w Peru Przygoński i belgijski pilot Tom Colsoul zajęli trzecią pozycję. Stracili 11.47 do zwycięzcy Francuza Stephane'a Peterhansela w Mini, trzynastokrotnego triumfatora Rajdu Dakar (siedem razy za kierownicą samochodu i sześć razy na motocyklu). Drugi na mecie był Katarczyk Nasser Al-Attiyah (Toyota), który objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej.

"Mamy za sobą bardzo udany odcinek, mieliśmy świetne tempo, praktycznie od samego początku goniliśmy rywali. Udało nam się wyprzedzić Martina Prokopa, Cyrila Despres, z kolei problemy mieli Carlos Sainz i Harry Hunt. Etap był trudny, w pierwszej części po miękkich wydmach, potem po kamieniach, gdzie musieliśmy wymieniać koło. Ważne, że odcinek przejechaliśmy bezbłędnie nawigacyjnie i wciąż jesteśmy w grze" - przekazał kierowca Orlen Teamu.

Ósma wczoraj załoga Aron Domżała, Maciej Marton przyjechała 33.16 za Peterhanselem, a w klasyfikacji generalnej jest dziewiąta.

"To był dla nas bardzo dobry odcinek, choć jednocześnie bardzo trudny. Zwłaszcza pierwsze 180 km, kiedy jechaliśmy po trudnych wydmach i górskich drogach z kamieniami. Ustawiliśmy niskie ciśnienie w oponach, więc musieliśmy bardzo uważać na kapcie. Druga część oesu była już łatwiejsza, ale niestety na plaży trafiliśmy na kamień i musieliśmy zmieniać koło. Na szczęście strata okazała się niewielka. Jesteśmy bardzo zadowoleni ze swojego rezultatu" – podsumował Domżała.

Jego pilot Marton, który w przeciwieństwie do kierowcy nie debiutuje w Rajdzie Dakar, dopiero wczorajszy etap uznał za początek imprezy.

"Dzisiaj zaczął się Dakar. Zaliczyliśmy pierwszy, trudny odcinek, który szybko zebrał żniwo. Już na pierwszych stu kilometrach minęliśmy kilka zepsutych aut. Aron świetnie pojechał wydmy w pierwszej części, uniknęliśmy błędów i nawet kapeć nie popsuł nam humorów" - relacjonował.

W rywalizacji motocyklistów Polacy zajęli odległe miejsca. Adam Tomiczek był 43., a Maciej Giemza (obaj KTM) - 61.

"Etap okazał się bardzo wymagający, cały czas jechałem w kurzu na przemian z mgłą, często na pamięć. Przez około 175 kilometrów wszystko szło dobrze, po czym zgubiłem trasę i straciłem dużo czasu na szukanie. Gdyby nie to, byłoby dużo lepiej, bo jechałem dobrym tempem i nie miałem problemów z motocyklem. Teraz przed nami pierwsza część maratonu i 405 kilometrów odcinka specjalnego. Nawigacyjnie na pewno będzie równie trudno" - zaznaczył Tomiczek.

Dzisiaj uczestnicy Rajdu Dakar ścigający się samochodami i ciężarówkami będą mieli do pokonania 664 km, w tym 351 km odcinka specjalnego. Kierowcy zakończą dzień w Tacna, motocykliści - w Moquegua.

    Advertisement
    Advertisement
    Rates by NBP, date 03.04.2020
    GBP 5.216 złEUR 4.579 złUSD 4.240 złCHF 4.340 zł

    Sport


    Advertisement