British army ‘ordered to stop non-essential training exercises to save money’
Według informacji opublikowanych przez dziennik "The Times", wśród odwołanych ćwiczeń znalazły się szkolenia z wykorzystaniem czołgów Challenger 2 oraz śmigłowców bojowych Apache.
Dzieje się to w momencie, gdy premier Andy Burnham znajduje się pod presją zwiększenia wydatków na obronność powyżej poziomu 2,5% dochodu narodowego w przyszłym roku.
Podczas środowej sesji pytań do premiera (PMQs), przewodniczący parlamentarnej komisji obrony z ramienia Partii Pracy, Tan Singh Dhesi, podkreślił wagę inwestowania w siły zbrojne i wezwał Burnhama do zobowiązania się do osiągnięcia wydatków na poziomie 3% do 2030 roku.
W rozmowie z "The Independent" Dhesi dodał, że Wielka Brytania "nie powinna mieć złudzeń, iż stoimy w obliczu znacznie wyższego poziomu zagrożenia, więc zamiast żałować poniewczasu, musimy teraz odpowiednio zainwestować w naszą obronność".
Jedno ze źródeł wojskowych opisało rozkaz wstrzymania ćwiczeń jako "absolutnie druzgocący", dodając: "Armie szkolą się, to jest ich zadanie. Teraz nic nie będzie się działo". Oczekuje się, że ta przerwa potrwa do końca roku.
Wydatki na obronność stały się kluczowym tematem i gwoździem do trumny rządu Keira Starmera, po tym jak nie zdołał on zabezpieczyć odpowiedniego finansowania dla rządowego planu inwestycji obronnych (DIP). Decyzja ta doprowadziła do niespodziewanej dymisji byłego sekretarza obrony, Johna Healeya, oraz ministra ds. sił zbrojnych Al Carnsa.
Informacje o wstrzymaniu szkoleń w niektórych jednostkach pojawiają się w momencie, gdy Donald Trump zasugerował, że nie poparłby Wielkiej Brytanii, gdyby Argentyna dokonała inwazji na Falklandy, co miałoby być odwetem za stanowisko Londynu w sprawie wojny w Iranie. "Wasz kraj nie pomógł mi tam" – przypomniał prezydent, zaledwie kilka dni po tym, jak oświadczył, że weryfikuje stanowisko Stanów Zjednoczonych wobec brytyjskiej suwerenności nad tymi wyspami.
Prezydent Argentyny, Javier Milei, wydał nowe ostrzeżenie pod adresem Wielkiej Brytanii w sprawie wysp, deklarując, że jego kraj będzie bronił swoich interesów "zębami i pazurami, niezależnie od tego, komu to przeszkadza".
Także prezydent Rosji skierował zawoalowaną groźbę pod adresem UK w związku ze wsparciem brytyjskiego rządu dla Ukrainy.