New PM Burnham tells John Swinney 'agree to disagree' on Scottish independence
"Premier od razu zaznaczył, że kolejne referendum niepodległościowe nie wchodzi w grę, ponieważ odciągnęłoby uwagę od wzrostu gospodarczego i pomagania rodzinom zmagającym się z kosztami życia" - napisano w komunikacie kancelarii brytyjskiego premiera.
Według oświadczenia premier Burnham jako alternatywę przedstawił większą decentralizację i przekazywanie kolejnych kompetencji z Londynu do Edynburga.
"Pierwszy minister (szef szkockiego rządu - przyp. red.) podkreślił, że nadal będzie przedstawiał demokratyczne argumenty za niepodległością, powołując się na mandat uzyskany w majowych wyborach" - czytamy z kolei w oświadczeniu rządu Szkocji.
Wbrew nadziejom Partii Pracy, w maju, podczas wyborów do Holyrood (szkockiego parlamentu) ugrupowanie nie zdołało przełamać trwającej od 2007 r. dominacji Szkockiej Partii Narodowej, która dąży do niepodległości Szkocji.
Swinney i Burnham spotkali się, bo ten drugi przyjechał do Glasgow na ceremonię otwarcia Igrzysk Wspólnoty Narodów.
Deklaracja premiera Burnhama, podobnie jak wcześniejsze stanowisko Keira Starmera i Rishiego Sunaka, na tym etapie zamyka Edynburgowi drogę do organizacji referendum.
Zgodę na organizację wiążącego prawnie głosowania ws. oderwania się Szkocji od reszty Królestwa wydać musi rząd w Londynie. Spory konstytucyjne w tej kwestii trwały latami, ale zakończył je wyrok Sądu Najwyższego z 23 listopada 2022 r., który jednogłośnie orzekł, że rozpisanie głosowania to kompetencja rządu centralnego.
Na podstawie ustawy o Szkocji z 1998 r. może on ewentualnie - za zgodą parlamentów w Londynie i Edynburgu - przekazać ją czasowo rządowi szkockiemu.
Referendum ws. szkockiej niepodległości odbyło się 18 września 2014 roku. Poparło ją wtedy 44,7 proc. głosujących, a 55,3 proc. opowiedziało się za pozostaniem częścią Zjednoczonego Królestwa.