British media: A ‘black hole’ in the defence spending plan
Dziennik "I" pisze, że odchodzący premier Keir Starmer ryzykuje polityczną kłótnię ze swoim następcą. "Times" dodaje, że Andy Burnham, faworyt do zostania nowym szefem rządu, będzie musiał prawdopodobnie podnieść podatki lub dokonać cięć w wydatkach.
Gazeta pisze o "czarnej dziurze" w planie finansowania modernizacji armii, podobnie jak "Daily Telegraph", który akcentuje też inną metaforę, użytą przez rzecznika opozycyjnej Partii Konserwatywnej, nazywającego plan "pigułką z trucizną o opóźnionym działaniu".
Wczoraj rząd Starmera ogłosił plan inwestycji, które mają zmodernizować wojsko (DIP). W porównaniu z zarysem wydatków z zeszłego roku fundusze zwiększyć się mają z 15 mld funtów, do niemal 300 mld funtów.
Tyle że z opublikowanych przez ministerstwo obrony wyliczeń towarzyszących strategii wynika, że ministerstwo nie wskazało w pełni źródeł finansowania, a w tabeli wydatków znajduje się adnotacja, że 4,7 mld funtów ma dopiero zostać zapewnione w następnym budżecie.
Budżet ten opracowywać będzie już następca Keira Starmera, który w zeszłym miesiącu zapowiedział dymisję. Na razie jedynym kandydatem na nowego premiera jest były burmistrz aglomeracji manchesterskiej, Andy Burnham.
Luke Pollard, wiceminister obrony, odpierał w BBC zarzuty, tłumacząc, że nie jest niczym nadzwyczajnym, gdy rząd publikuje ogólne oświadczenie, a szczegóły ujawnia dopiero w następnym budżecie. "Ostatni rząd robił tak kilka razy" - podkreślił Pollard.
Tymczasem wiele brytyjskich gazet krytykuje DIP. "Plan Starmera sprawia, że Brytania jest nieprzygotowana na wojnę" - taki tytuł wybija na pierwszej stronie "Independent".
"Tych planów nie da się obronić" - pisze "Daily Telegraph", który ocenia, że odchodzący premier nie powinien podejmować strategicznych dla państwa decyzji. "Co muszą myśleć sojusznicy Wielkiej Brytanii z NATO? Ile warte są te obietnice, skoro pozostawiają wydatki obronne daleko w tyle za takimi partnerami jak Niemcy, Polska i USA?" - pyta dziennik w komentarzu redakcyjnym.
"Keir Starmer ogranicza inwestycje cywilne, jednocześnie pogłębiając zależność od amerykańskiej potęgi. Trudno uznać to za narodową odnowę" - głosi z kolei stanowisko redakcyjne "Guardiana".
"Times" ocenia, że "godny pożałowania plan inwestycji obronnych premiera pozostawia siły zbrojne w stanie niepozwalającym sprostać bezpośredniemu zagrożeniu ze strony Rosji".
Drony, sztuczna inteligencja, ochrona podwodnych kabli – to kilka wydatków, które znalazły się w opublikowanym wczoraj brytyjskim planie inwestycji obronnych. Rząd zapowiedział modernizację lotnictwa, floty i wojsk lądowych. Minister obrony Dan Jarvis mówi o skokowym wzroście nakładów na wojsko, a opozycja krytykowała zbyt małe ambicje.