Southampton: Two Poles have already been charged for their involvement in the riots
Gwałtowne protesty i zamieszki w Southampton wybuchły po tym, jak policja upubliczniła nagrania z kamer nasobnych (bodycam) z momentu interwencji po zabójstwie 18-letniego polsko-brytyjskiego studenta Henry'ego Nowaka.
Na filmie widać było, jak ranny nastolatek błaga o pomoc, mówiąc, że został pchnięty nożem, podczas gdy funkcjonariusze zignorowali jego słowa, zakuli go w kajdanki i uznali za podejrzanego. Stało się tak, ponieważ prawdziwy morderca (Vickrum Digwa, skazany na dożywocie) tuż po ataku fałszywie oskarżył Nowaka o napaść na tle rasistowskim.
Oburzenie opinii publicznej – w tym bardzo licznej w Southampton społeczności polonijnej – doprowadziło do demonstracji przed komisariatem, która przerodziła się w starcia z policją (w których rannych zostało kilkunastu funkcjonariuszy i pies służbowy).
(Fot. Getty Images)
Polacy, którzy zostali bezpośrednio wymienieni w komunikatach sądowych i policyjnych z ostatnich dni, to:
- Kamil Josef Klonek (33 lata) – mieszkaniec Southampton. Został oskarżony o udział w gwałtownych zamieszkach (violent disorder) oraz o rzucanie puszką z piwem w stronę kordonu policji. Jako jedyny z dotychczasowej grupy oskarżonych nie przyznał się do winy. Sąd odmówił mu zwolnienia za kaucją i wyznaczył termin procesu na 30 listopada.
- Mariusz Szczygło (45 lat) – również usłyszał zarzut udziału w zamieszkach ulicznych i zakłócania porządku publicznego. Jego sprawa została skierowana do sądu w Southampton w celu wyznaczenia wymiaru kary.
Obrońca Kamila Klonka – wieloletni praktyk brytyjskiego prawa i były funkcjonariusz policji – podkreśla, że okoliczności tej sprawy są bezprecedensowe. Największe kontrowersje budzi według niego rażąca dysproporcja w przyznawaniu środków zapobiegawczych (bail).
Kamil Klonek - młody ojciec, na stałe mieszkający w Wielkiej Brytanii - nie otrzymał zwolnienia za kaucją (no bail given) i pozostaje w areszcie.
Natomiast inni oskarżeni w głośnych sprawach – dla porównania, osoby oskarżone o znacznie cięższe przestępstwa (w tym sprawcy przestępstw przeciwko życiu czy osoby ukrywające broń) - otrzymują w brytyjskich sądach prawo do oczekiwania na proces w domach.
(Fot. Getty Images)
"Taka selektywność i surowość wobec obcokrajowca budzi uzasadnione obawy rodziny oraz obrony co do transparentności i bezstronności całego procesu. Istnieje realne ryzyko, że w obliczu masowych postępowań, indywidualna sytuacja Kamila i dobro jego 6-miesięcznego dziecka zostały całkowicie zignorowane na rzecz pokazowego zaostrzenia kar" - uważa prawnik Polaka.
Jak poinformowała naszą redakcję przyjaciółka rodziny oskarżonego, pani Izabela, "rodzina i obrona chce publicznie postawić pytania o standardy równego traktowania i kryteria, jakimi kierował się sąd przy tak skrajnie różnych decyzjach aresztowych".