Starmer i Burnham są zwolennikami zbliżenia UK do UE, jednak Burnham chciałby pójść jeszcze dalej... (Fot. Getty Images)

Huge warning issued that Andy Burnham will reverse Brexit and dump UK back in EU

The Brexit debate is back in the UK. The issue has made the front pages of today’s newspapers because Wes Streeting – one of the candidates to replace Prime Minister Keir Starmer – has backed a return to the European Union. Meanwhile, Manchester’s mayor, Andy Burnham, who also wants to return to parliament and replace the current prime minister, would prefer to see the UK back in the EU.
News available in Polish

Dziennik "Financial Times" pisze o "ponownym otwarciu brexitowych ran", "Guardian" - o "kłótni na szczytach Partii Pracy", "Politico" - o atmosferze "jak z 2018 roku". To efekt wewnętrznej kampanii w ugrupowaniu laburzystów, gdzie trwają próby zastąpienia szefa rządu.

W sobotę, jeden z dwóch głównych kandydatów, Wes Streeting stwierdził, że Brexit był "katastrofalnym błędem", który sprawił, że Zjednoczone Królestwo jest biedniejsze i słabsze, a pewnego dnia kraj wróci do Unii Europejskiej.

W ostatnich latach, pod przywództwem Keira Starmera, posłowie Partii Pracy unikali podobnych deklaracji, by nie zrazić do siebie eurosceptycznej części elektoratu, szczególnie w klasie pracującej na północy Anglii. "FT" pisze, że był to temat tabu.

Złamanie tego tabu wywołało niepokój u zwolenników kontrkandydata: Andy'ego Burnhama, burmistrza Manchesteru, plasującego się na umiarkowanie lewicowym skrzydle partii. Lisa Nandy, ministra kultury i zwolenniczka Burnhama, ostrzegła przed "powrotem do wojen brexitowych".

"Times" pisze, że sojusznicy Burnhama oskarżają partyjnych rywali o sabotaż. Wszystko przez to, że aby móc wziąć udział w wyborach na lidera partii, Andy Burnham musi najpierw uzyskać głosy Brytyjczyków z terenów eurosceptycznych.

Badania przeprowadzone wśród członków Partii Pracy sugerują, że w wyścigu do Downing Street Andy Burnham byłby faworytem. Polityk ma jednak podstawowy problem: by ubiegać się o przywództwo, najpierw trzeba być członkiem parlamentu.

Burmistrz Manchesteru znalazł już okręg, z którego będzie startował. Miejsca ustąpił mu poseł Josh Simmons, który zapowiedział rezygnację z mandatu. W efekcie Burnham będzie mógł wystartować w wyborach uzupełniających.

Andy Burnham, pełniąc funkcję burmistrza Wielkiego Manchesteru (Greater Manchester Mayor), zyskał ogólnokrajową rozpoznawalność i wyrobił sobie silną markę polityczną. W brytyjskich mediach i wśród opinii publicznej dał się poznać przede wszystkim jako "Król Północy" i ukryty eurofil w regionie brexitowym.
(Fot. Getty Images)

Jednak droga do zwycięstwa w Makerfield nie jest łatwa. "To będzie niebezpieczny wyścig" - mówi anonimowo "Guardianowi" jeden z sojuszników Burnhama. Wprawdzie lewica zdobywała tu mandat parlamentarny zawsze od momentu utworzenia okręgu w 1983 roku, ale w majowych wyborach lokalnych, sukcesy w regionie święciła prawicowa, antyunijna Reform UK. 

Co więcej, w referendum brexitowym z 2016 roku w Makerfield, za wyjściem z Unii Europejskiej opowiedziało się prawie 2/3 głosujących. Profesor John Curtice, ekspert od sondaży, podkreśla w rozmowie z "Financial Times", że w zachowaniu wyborców nadal widać korelację pomiędzy popieraniem Brexitu i głosowaniem na Reform - ugrupowaniem, które kiedyś nazywało się Brexit Party.

Z drugiej strony burmistrz Greater Manchester cieszy się na północy Anglii popularnością. To dlatego Luke Tryl, szef pracowni badania opinii publicznej More in Common, mówi "Guardianowi", że w wyborach "Burnham Factor" (efekt Burnhama), może okazać się ważniejszy niż demografia, która wskazuje na niechęć do Unii Europejskiej.

Farage już zapowiedział, że wybory w Makerfield będą starciem dwóch wizji kraju: Reform UK opowiadającej się za pozostaniem poza UE i ograniczeniem migracji oraz Partii Pracy, którą oskarża o chęć powrotu do Unii i "otwarcia granic".

Wybory uzupełniające w Makerfield mają odbyć się w czerwcu. Brytyjskie media wskazują, że najbardziej prawdopodobnym terminem jest 18 czerwca.

Powrót UK do UE w perspektywie najbliższych lat jest polityczną mrzonką. Eksperci oceniają, że realny proces – o ile w ogóle się rozpocznie – mógłby nastąpić najwcześniej w latach 30. XXI wieku i wymagałby trwałego, potężnego poparcia społecznego w UK, którego obecnie brakuje. (Fot. Getty Images)

Formalnie powrót Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej jest możliwy, ale z prawnego i politycznego punktu widzenia byłby to proces skrajnie trudny, długotrwały i wymagający spełnienia rygorystycznych warunków.

Wielka Brytania nie może po prostu cofnąć Brexitu ani "wznowić" swojego dawnego członkostwa. Jeśli Londyn podjąłby taką decyzję, musiałby przejść przez standardową, pełną procedurę akcesyjną opisaną w Artykule 49 Traktatu o Unii Europejskiej i zakładająca następujące kroki:

  • złożenie oficjalnego wniosku o członkostwo,
  • uzyskanie statusu państwa kandydującego,
  • otwarcie i wynegocjowanie 35 rozdziałów akcesyjnych (dostosowanie brytyjskiego prawa do norm UE).

Ponadto, nawet jeśli Wielka Brytania spełniłaby wszystkie kryteria gospodarcze i prawne, na jej powrót musi jednomyślnie zgodzić się rządy i parlamenty wszystkich 27 państw członkowskich UE.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Co o tym myślisz?
Sponsored Links
Loading...
NBP Exchange Rate
GBP
5.0464
-0.0156
EUR
4.3139
-0.0118
USD
3.7835
-0.0165
CHF
4.6426
-0.0112
Forex
Source: currencybeacon.com
Loading...

Classifieds

Menu