Menu

Polka w Izraelu: "Zostałam gojką z wyboru"

Polka w Izraelu:
Jerozolima - największe miasto i stolica Izraela (fot. Thinkstock)
Z Elą Sidi, autorką książki "Izrael oswojony", blogerką, tłumaczką i graficzką komputerową, od ponad 20 lat mieszkającą w Izraelu, rozmawia Małgorzata Bugaj-Martynowska.

Dzisiaj większość Polaków planuje swoją emigrację. Najczęściej wyjeżdżają ludzie młodzi w poszukiwaniu lepszych perspektyw zawodowego rozwoju, aby poprawić swoje warunki życiowe. Droga pani emigracji daleko odbiega od tego schematu…
Emigracja zdarzyła mi się przez przypadek. Nie planowałam jej. Tak jak piszę w książce, „dostałam ją w ślubnym podarunku, wraz z mężem Izraelczykiem”. Wyjechałam na wakacje studenckie do Izraela, by pozwiedzać i móc dorobić sobie do studenckiego stypendium. Pierwszy raz kiedy przyszłam do pracy u starszej pani z Polski, miałam ze sobą karteczkę z niepełnym adresem, w którym brakowało numeru mieszkania. Przy wejściu do budynku wisiał spis mieszkańców, ale w języku hebrajskim, w którym nie znałam ani jednej litery. Zapukałam więc do pierwszych drzwi. Tak się akurat zdarzyło, że mieszkał tam chłopak, który zakochał się we mnie od pierwszego wejrzenia i po dwóch latach od tamtego spotkania pobraliśmy się w Warszawie. Dziś, już od 23 lat, ów chłopak jest moim mężem.

Dlaczego Izrael? Z Gdańska z pewnością bliżej byłoby choćby do Europy…?
To był 1989 rok. Do tego okresu wyjeżdżałam jedynie do państw tzw. „bloku wschodniego”. Mityczny „Zachód”, państwa kapitalistyczne, znane mi jedynie z artykułów, filmów czy opowieści, intrygowały mnie. Polska dopiero zaczynała otwierać się na świat, a ów przyjmować Polaków. Wówczas wizy stosunkowo łatwo można było zdobyć do Holandii i właśnie do Izraela, choć nie było jeszcze wtedy nawet ambasady izraelskiej, tylko Sekcja do Spraw Izraela. Wybrałam Izrael, ponieważ koleżanka z roku akurat do niego jechała i namówiła mnie. Izrael był dla mnie interesujący, bo kojarzył mi się z egzotyką, słońcem, narodem żydowskim, który kiedyś był częścią Polski, a w moich czasach w Polsce należał już do przeszłości. Poza tym interesowałam się wtedy archeologią i marzyłam o zobaczeniu Egiptu, do którego z Izraela było już o wiele bliżej niż z Polski.

Czym zajmuje się pani w Izraelu?
Przez lata emigracji zajmowałam się wieloma rzeczami. Pracowałam w polskiej księgarni i antykwariacie Neusteinow; byłam redaktorką i korektorką w polskiej gazecie „Nowiny-Kurier”; hostessą w agencji modelek,  dorabiałam sobie jako modelka, tłumaczka (tłumaczyłam m.in. publikację Lecha Wałęsy dla gazety „Maar iv”), a także aktorką i lektorką dubbingową kanału dla dzieci. Od 18 lat pracuję jako grafik komputerowy w izraelskich gazetach. Wydałam powieść „Biała cisza” oraz książkę „Izrael oswojony” o współczesnym, codziennym Izraelu i Izraelczykach.

Czy dużo Polaków mieszka w Izraelu? Jak wygląda tam polska diaspora?
Pod względem etnicznym emigranci z Polski zajmują w Izraelu 5. miejsce (ok. 200 tys. osób). Kwestia przynależności narodowej Żydów polskich jest jednak bardzo skomplikowana i niejednoznaczna. Trudno więc tu mówić o typowej Polonii. Żydzi z Polski skupieni są w Izraelu w organizacjach uchodźców. Wiele miast i miasteczek polskich ma swój związek w Izraelu, do którego należy od kilkunastu do kilkuset członków. Głównym zadaniem tych zrzeszeń jest pielęgnowanie pamięci i kultury żydowskiej w Polsce. Polaków-katolików jest niewielu w Izraelu (w całym Izraelu ok. 2 procent populacji to chrześcijanie). Z powodu malej liczebności nie są zrzeszeni w organizacje formalne, ale spotykają się nieformalnie. Od 1991 roku istnieje w Hajfie, założone przez Polki będące w związkach małżeńskich z Palestyńczykami, Towarzystwo Polonijne „Piast” –  jedyne formalne stowarzyszenie społeczno-kulturalne – jak określa to „Piast” – „skupiające ludzi różnych środowisk, kultur i wyznań, dla których płaszczyzną porozumienia jest kultura polska, wszystkich zaś łączy miłość do kraju pochodzenia”. W jego skład wchodzi 70 rodzin, głównie polsko-palestyńskich, choć również żydowsko-polskich.

Polki – partnerki żydowskich mężów – spotykają się razem nieoficjalnie: w domach, na pokazach filmów polskich, w kawiarni nad morzem w Tel Awiwie i na spotkaniach z polską kulturą. Szczególnie od czasu przystąpienia Polski do EU, ożywionych więzi gospodarczych polsko-izraelskich i wyjazdów obywateli Polski za granicę na studia oraz do pracy, rozpoczęło się nawiązywanie osobistych kontaktów polsko-żydowskich, których część zakończyła się wspólnym życiem w Izraelu.


Czy w pani domu, w rodzinie, mówi się na temat historii Polaków i Żydów, np. na temat historii z czasów II wojny światowej? Pamiętacie o wspólnych rocznicach, wydarzeniach historycznych?
Rodzina mojego męża, to Żydzi sefardyjscy, niepochodzący z Polski. U mnie w domu odprawia się święta żydowskie i katolickie. Palą się światła chanukowe i światełka na choince. Odprawiamy Wigilie, ale i Nowy Żydowski Rok. Przy różnych okazjach wspomina się historię Polski. Historia i kultura polska obecne są podczas naszych rodzinnych wyjazdów do Polski. Nasz dom pełen jest polskich książek. Temat II wojny światowej przewija się przez nasz dom głównie przy okazji projekcji filmów o Szoah oraz w związku z wyjazdami młodzieży izraelskiej do Polski szlakiem obozów. W czasie, w którym koledzy mojego syna z liceum w Giwatajim przebywali w Polsce, spotkaliśmy się z nimi w Krakowie, Wieliczce i w Auschwitz, by oddać hołd zamordowanym. Staram się przekazać moim dzieciom nie tylko jak Żydzi umierali w Polsce, ale również jak w niej żyli.

Założyła pani rodzinę w Izraelu, pani mąż nie jest Polakiem… Czy było łatwo zostać zaakceptowaną przez rodzinę pani męża?
Akceptacja kogoś z innej kultury i religii to skomplikowana sprawa, zwłaszcza w Izraelu, który w deklaracji niepodległości określa się go jako „państwo żydowskie”, a jednym z głównych praw jest „Prawo powrotu” dające możliwość zamieszkania w Izraelu wszystkim Żydom świata. W Izraelu obowiązują religijne prawa: prawo o koszerności, poszanowania szabatu. Świeccy i religijni Żydzi podlegają religijnym władzom, rabinatowi, w kwestii małżeństwa, rozwodu, pogrzebu. Państwo stara się utrzymać żydowski charakter Izraela i dla kogoś, kto nie jest Żydem, osiedlenie się w nim jest skomplikowane i niechętnie widziane.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 3.32 / 36

Komentarze


  • Grzechu
    16 marca 2014, 19:48

    Czemu nie wrzuciliście zdjęcia.To bardzo piękna kobieta :D

  • Hans Gojman
    17 marca 2014, 16:51

    Ciekawy artykuł. Jednym słowem Izrael to państwo wyznaniowe bardziej niż Polska. Nietolerancyjne i nieufne wobec obcych. W którym jest się obcym do końca życia. Mogę to zrozumieć patrząc na historię i to co się stało w czasie ostatniej wojny. Ale dlaczego niektórzy Izraelczycy nie potrafią zrozumieć że w Polsce też są ludzie nietolerancyjni ? - bo nasz naród zbyt często był oszukiwany , wykorzystywany i niszczony. W II wojnę światową popełniono na nim nie mniejsze ludobójstwo niż na Żydach. Oraz dlaczego nie chcą pamiętać o tych paru wiekach zgodnego współżycia? W Polsce można być Żydem i piastować najwyższe stanowiska państwowe. Żaden Żyd nie cierpi biedy i nie jest zmuszony do korzystania z zasiłków z opieki społecznej.

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 20.10.2017
GBP 4.722 złEUR 4.245 złUSD 3.597 złCHF 3.660 zł

Sport


Reklama